Wspomniana Bulva jest oczywiście tanim zegarkiem, ale jest tam jeden ciekawy model, jest nim Devil Diver, reedycja w wersji 41 mm (bardziej zbliżonej od oryginału, niż masowo rozpowszechniona wersja 44 mm). Ale tak czy inaczej ten zegarek kojarzy się z Doksą Sub, czyli wygląda na homara, mimo że w zasadzie nim nie jest, chyba że oryginalny Devil nim był.
Z kolei pokazany na obrazku Muhle okropnie mi się nie podoba. Naprawdę bardzo, mimo że samą firmę znam i szanuję. Mogę już powiedzieć, ze zdecydowałem się na Squale Onda Uva, chociaż w ostatniej chwili coś może się jeszcze zmienić, jak to bywa. Może na przykład okazać się, ze źle mi leży na nadgarstku, to się czuje dopiero po założeniu. Albo że ma lumę jeszcze gorszą, niż mówią (mówią, że ma średnią), a mi zależy na dobrej lumie, zwłaszcza że mój drugi zegarek, czyli GS, nie ma jej w ogóle. Squale jest też dosyć duży, wstępnie myślałem o czymś mniejszym niż te 42 mm, mimo że mój obecny TAG ma właśnie tyle i wygląda dobrze na ręce. Postanowiłem jednak zaryzykować, między innymi ze względu na piękną tarczę i na bezel, stanowiący niby wyraźne, ale eleganckie nawiązanie do Yachtmastera. Tylko że Onda jest ładniejsza, niż Rolex Yachtmaster...
I, co ciekawe, prawie nikt kto spojrzy na ten zegarek, nie powie: o, Squale, ho ho... 🙂 A ja sobie na własny użytek będę wiedział, że z tymi zegarkami nurkowali Enzo Maiorca i Jacques Mayol... 🙂 🙂