Nawiązując do reedycji, zauważyłem, że różni dalekowschodni wytwórcy bywają wierniejsi w podejściu do klasycznych modeli, niż same firmy, które te modele wypuszczały. Seiko ostatnio regularnie wydaje z siebie kolejne przybliżenia modelu 62mas, jednak zwłaszcza wersje przeznaczone dla ubogich różnią się rozmiarem od dawnego oryginału. Ostatnie bardzo popularne modele wydane w linii "prospex" mają średnicę aż 40,5 mm, kosztowna reedycja SLA017 ma średnicę 39 mm, co jest już bliższe oryginałowi, tylko jak na klasę czasomierza jest absurdalnie wycenione. Natomiast poniżej mamy oto wyrób nieznanej mi bliżej eBayowej marki typu "bungabunga", jeszcze wierniejsza rekreacja 62mas, o średnicy koperty 38 mm.
A tutaj produkt całkiem popularnej na forum marki Święty Marcin, ale model który dotąd nie był tu raczej pokazywany: całkiem wierne przybliżenie zegarka roleksowskiego z epoki, kiedy statki chodziły jeszcze na wiosła i żagle. Rolex dawno odszedł od tych korzeni, a jakiś Charlie Chińczyk w dalekim Szanghaju czy Bombaju nam o nich przypomina. Brakuje mi w tym zegarku przewierconych uszu, no i proste wskazówki by się przydały zamiast popularnego "mercedesa". Ale jeśli już używać (mocno nadużywanego) określenia "homage", to byłoby nim raczej to, podobnie jak limitowane zegarki MkII, nie zaś współczesne kopie obecnych Rolków czy Omeg, które są ordynarnym wieszaniem się na popularności drogich modeli współczesnych.