Kupowanie roleksa w celu zaimponowania drogą marką w świetle tego, co właśnie powiedziano, już zupełnie mija się z celem. 95% spostrzegawców i tak dojdzie do nieuniknionego (w polskich warunkach materialnych i mentalnych) wniosku, że masz na sobie podróbkę. W efekcie uzyska się szacunek tych osób, na których opinii nam mało zależy (za gospodarność), zaś lekkie politowanie ze strony pozostałych (za brak klasy). Po co to komu? Już lepiej kupić Vacherona, bo wówczas te 95% nie będzie miało pojęcia, co to za nowa chińska firma, i mamy spokój 🙂 Mówię oczywiście cały czas o imponowaniu zegarkiem (jeśli komuś akurat o to chodzi w zegarkach). Ale naprawdę to w tym celu po prostu trzeba mieć omegę. Omega załatwia sprawę. Wszyscy oglądali nowe "Bondy".