Piękne bułeczki, aż ślinka leci...
Przepis podawałem już kiedyś w tym temacie 3 strony wcześniej, ale tak w skrócie...
Ja biorę 0,6 kg mąki pszennej 750 i 0,4 kg żytniej 720, ściągam je prosto z młyna aż z Suwałk. Chleb na nich jest zupełnie inny niż na mąkach paczkowanych z marketów.
Do mąki, oczywiście przesianej dodaję czubatą łyżkę soli, 3 łyżki oleju i 2 łyżki octu (daje posmak jak na zakwasie) oraz 1 jajko. Dodaje też czubatą łyżkę otrąb pszennych.
Można dodać różne ziarna albo przyprawy, ja daje trochę pieprzu i odrobinę gałki lub kolendry.
Przedtem 5 dkg drożdży z łyżeczką cukru i łyżką mąki zalewam ciepłym mlekiem tzn mlekiem i trochę gorącej wody, żeby było ciepłe.
Jak drożdże zaczną się ruszać dodaję do mąki i dolewam jeszcze ciepłego mleka, razem z drożdżami ok. 1 litra.
Dobrze wymieszać, odstawić, po ok. 30 minutach jak ciasto urośnie, trzeba je dobrze wymieszać - wyrobić, żeby odpowietrzyć i przełożyć do foremek.
Ja wszystko robię w misce drewnianą łyżką.
Foremki smaruję smalcem i wysypuję tartą bułką. W foremkach jak ciasto urośnie, tak do krawędzi foremki, smaruję wodą, nacinam nożem w kratkę i do piekarnika. Wstawiam do nagrzanego na 230 stopni na ok. 12 minut, potem zmniejszam na ok. 190 stopni i dalej 50 minut.
Po wyjęciu z piekarnika, wyjmuję z foremek i stygnie sobie na siatce.
Wychodzi z tego chlebek w rodzaju grahama, bardzo smaczny.
Piekę średnio co 4 dni i przez ten czas jest świeży, nie starzeje się.
Życzę udanych wypieków i smacznego.
Pozdrawiam Jacek