Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

JASI

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1458
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez JASI

  1. JASI

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Piękne, już chciałem pisać, że tyle motyli w jednym miejscu, ale doczytałem, że to z motylarni. Przyznaję, nie wiedziałem, że takie coś istnieje. Pozdrawiam Jacek
  2. JASI

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Piękne kwiatki. Kiedyś też miałem hoyę, ale dochowałem się tylko jednego kwiatka i potem mi zdechła. Kwiaty wyglądają jak sztuczne i pięknie pachną. Pozdrawiam Jacek
  3. Oczywiście, dzięki Pawłowi mam co chciałem. Jednak Darling... Tu wyjaśnienie... https://watch-wiki.org/index.php?title=Werkfamilie_Darling_(alt) Ten sam u Hallera, to Meta. Dziękuję bardzo. W sumie to nie myślałem, że aż taki stary, mylił ten napis Made in Germany, który jako ciekawostka został zarejestrowany pod koniec XIX wieku i to w Anglii... Pozdrawiam Jacek PS Tu jeszcze porównanie Thiela z Hallerem na forum niemieckim. https://uhrforum.de/threads/armbanduhr-th-e-haller.324968/ Pozdrawiam Jacek
  4. Dziękuję, ale znalazłem na watch wiki taki sam, inaczej dotarłem do "mety", bo to jest Thiel Meta. Szukam dalej i pozdrawiam Jacek.
  5. Dziękuję Szanowny Panie Za ukierunkowanie Na dalsze poszukiwanie. A dlaczego "Pan", zawsze mi tłumaczono, że na forum jesteśmy na Ty... Pozdrawiam Jacek
  6. Znalazłem i kupiłem za nieduże pieniądze coś takiego... Moją uwagę przyciągnął mechanizm, którego wcześniej nie spotkałem. Przyznam, że tarcza też mi się spodobała. Sprzedający zamieścił tylko 3 zdjęcia i bardzo skromny opis, nie podając wymiarów, informacji o tym czy jest on sprawny. Okazało się, że jest to mały zegareczek o średnicy 35 mm i jest sprawny. Jedyne oznakowanie to litery na tarczy D. B. G. i na mechanizmie Made in Germany. Nigdzie żadnych sygnatur. Próbowałem coś znaleźć, ale D. B. G. doprowadziło mnie do firmy Arnold&Son, starej angielskiej firmy - myślę jednak, że to nie ten kierunek. Może ktoś spotkał coś takiego, jaka to może być firma i z jakich lat może pochodzić, bo myślę, że raczej nie jest współczesny. Pozdrawiam Jacek
  7. JASI

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    To chyba też o niezbyt właściwej porze, bo powinien zakwitnąć na Boże Narodzenie. U mnie trochę wcześniej, ciekawe, czy ten zakwitnie drugi raz. Pozdrawiam Jacek
  8. No nie, znowu inna wersja otwieracza do konserw... 😆 A tak na poważnie... Przyglądałem się temu urządzonku, gość wystawiał to jako mechaniczny polerownik do czopów. Coś mi w tym nie pasowało, jednak nie było kompletne. Teraz widać to w całej okazałości. Pozdrawiam Jacek
  9. JASI

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    No to kolejny fotoreportaż z rozwoju kwiatka, a właściwie dwóch, bo później zauważyłem, że załapała się też różyczka... O tyle ciekawe, że kwiat ten zazwyczaj zakwita w mieszkaniu późną jesienią, a tu cebula była całkiem zaschnięta, wystawiłem przed domem, zacząłem podlewać i zakwitł. Pozdrawiam Jacek
  10. JASI

    odezwa...

    Niesamowity okaz, pierwsze moje skojarzenie - kaflak... Czy jest kompletny? Pozdrawiam Jacek
  11. JASI

    Jak wyglądamy?!

    Dobre. Irenka swojemu Panu zrobiła selfie... Pozdrawiam Jacek
  12. Tarcza, wskazówki i mechanizm do tabelki, a reszta nadaje się do tematu "naprawcy - oprawcy"... Pozdrawiam Jacek
  13. Po napisaniu posta, jak się kliknie" dodaj odpowiedź", to tak jakby nie dodał odpowiedzi. Kolejne kliknięcie powoduje powielanie postu, ile razy klikniesz tyle razy będzie. Jak po kliknięciu" Dodaj odpowiedź" post się nie zapisuje - odświeżam stronę i jest ok. Pozdrawiam Jacek PS Teraz wskoczyło, ale po dłuższej chwili.
  14. JASI

    Proszę o pomoc w identyfikacji

    Też szukałem, szukałem i szukałem... Żadnego uhrmachera Pieske'go in Dirschau nie znalazłem. Był Pieske w Tczewie, ale to był młynarz, właściciel kilku okolicznych młynów. Był też zegarmistrz, który miał duży szyld przy wjeździe do miasta, ale to był W. Liebig. Ja czytam jako Pieske, "h" w słowie Dirschau wygląda nieco inaczej. Pozdrawiam Jacek
  15. A jednak, zdjęcia dobrze naprowadzały... W życiu nie wpadł bym na to, że w taki sposób można czyścić i wyrównywać łoże tokarki. Pozdrawiam Jacek
  16. Zapewne nie jest to otwieracz do konserw... Końcówki widiowe, nie wiem, może do zbierania, wygładzania jakichś powierzchni - nie wiem, poddaję się. Pozdrawiam Jacek
  17. Dokładnie, przy maksymalnych zbliżeniach zdjęcia tak wyglądają. Pozdrawiam Jacek
  18. Nic nie jest wyostrzone, laptopa nie odpalałem przez pół roku, korzystam tylko ze smartfona. Zdjęcie zrobione na maksymalnym zbliżeniu, jest tylko obrócone i lekko przycięte. Tu oryginał. Nigdy nie robię korekty zdjęć, ewentualnie przycięcie lub obrócenie. Moim zdaniem korekta typu wyostrzenie, dodanie kolorów, jakich elementów lub ich usunięcie - kaleczy zdjęcie i daleki jestem od tego. To też powiesz, że jest po obróbce... Pozdrawiam Jacek
  19. JASI

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    No, niestety, za słabo Trzasknęło... I rycerz powraca... Pozdrawiam Jacek
  20. JASI

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Dzięki Leszku, że się odezwałeś. Z racji tego czym się kiedyś zajmowałeś, jesteś znawcą ptaków i ich zwyczajów. Ja obserwuję głównie budki i dokarmiam ptaki zimą. Kiedyś też miałem piękny ogród, ale teraz nie ma kto się nim zajmować. W zarośniętych krzakach też znajduję gniazda ptaków, ale nie mam czasu ich obserwować i nawet nie wiem jakie to są. Moje opisy mogą się schować przy Twoich, szkoda, że tak rzadko o tym piszesz i pokazujesz zdjęcia, a zapewne masz ich mnóstwo. Pozdrawiam Jacek
  21. No to wrzucę kilka robali... Pozdrawiam Jacek
  22. JASI

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Dziękuję Paniom za miłe słowa. Mam na budynku gospodarczym zawieszone od lat 3 budki, widzę je przez okna z domu, jak wychodzę na podwórko to mam je w zasięgu wzroku. Jak coś się dzieje to obserwuję... Pozdrawiam Jacek
  23. JASI

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Minął już miesiąc, jak pisałem o modraszkach i pleszkach. W budce modraszek od przedwczoraj robi się pusto, młode wyfrunęły. Obawiam się, że niestety jeden pisklak pozostał, bo co jakiś czas słychać pojedyncze skrzeczenie z budki, ale stare jeszcze go odwiedzają, to może też wyfrunie. Poprzednie jak opuszczały gniazdo, to zrobiły wielkie widowisko, teraz wszystko odbyło się po cichu i nie udało nam się tego zaobserwować. No niestety, najczęściej tak jest. Wrócę do drugiej budki, gdzie wyjątkowo, po raz pierwszy zagnieździły się pleszki. Inny ptak, inne zwyczaje, bardziej płochliwy od sikorki. Tak jak wcześniej pisałem samiczka znosiła przez kilka dni do budki różne trawy, piórka i mościła sobie gniazdko, które musi być w środku bardzo duże, bo ledwo wchodzą do budki. Poziom gniazdka w budce jest mniej więcej na wysokości otworu wlotowego. Jak ona wiła gniazdko, to on cały czas ją odprowadzał do budki, ale nawet nie zajrzał. Potem przez 2 tygodnie samczyk wcale się nie pokazał, tylko ona co jakiś czas opuszczała budkę. Po dobrych 14 dniach zaczęła nawoływać swojego pana, tu też ciekawostka, przylatywał, przez kilka dni zaglądał do gniazda, ale nie wchodził do budki, chociaż cieszył się z potomstwa, świergocząc i trzepocząc skrzydłami. Później jak przyszedł czas karmienia młodych, to uczestniczył w tym bardzo aktywnie. Co roku latem wystawiam i zmieniam wodę dla ptaków w starej małej patelni. Sikorki przychodzą się tylko napić, ale za to pleszki uwielbiają się kąpać, nawet kilka razy dziennie. Jest to bardzo widowiskowe, ale nie chcę ich płoszyć, myślałem już o zakupie kamerki, ale... Pleszka przy wodzie potrafi odpędzić sikorki, bo musi się wykąpać, kiedyś kąpieli też zażywały kopciuszki, ale jak pleszki mają gniazdo to woda jest tylko dla nich. Pleszka siada w wodzie i rozchlapuje ją nawet na metr wkoło, trzepocząc skrzydełkami. Jak się wypluska, to siada na lince lub na kamieniach i czyści dokładnie wszystkie piórka, dziobek, przekrzywia łepek jakby czyścił uszy. Potem powrót do wody, ale tylko na chwilę, żeby się opłukać, no i toaleta zakończona, tak kilka razy dziennie. Sikorki jak karmią młode, to wlatują do budki pojedynczo, jedno czeka aż drugie opuści budkę. U pleszek nie, wchodzą do budki razem i nieraz dłuższą chwilę siedzą tam razem z młodymi. Pleszki bardziej pilnują otoczenia. Jak zbliżę się bardziej do budki, albo pojawi się kot na horyzoncie tak od razu jest ostrzegawcze skrzeczenie i lecą za kotem aż zniknie z podwórka. Zauważyłem też kilka razy, że do budki pleszek zaglądała inna samiczka, ale natychmiast zostawała w skuteczny sposób przegoniona przez parę opiekującą się gniazdem. W budce pleszki jest cicho. Sikorki jak się wyklują to wrzeszczą i skrzeczą, a pleszki nie. Pierwsze odgłosy z budki słychać było po ok. 2 tygodniach od wyklucia. Nic nie zapowiadało tego, że dzisiaj pleszki opuszczą gniazdo. Aż tu nagle po 15-tej pierwszy młody wyjrzał z budki, tak jak się pokazał, tak zaraz wyfrunął. Jak pojawił się następny, to przy budce pojawiła się modraszka, nie wiem czy pomyliła budki. Starsze pleszki zaczęły odganiać, obdziobywać modraszkę, aż ta ustąpiła. W tym całym bałaganie wyleciał drugi i zaraz potem trzeci. Trochę się zdziwiłem, bo liczyłem na więcej, ale to był koniec. Pierwszy "pleszek" był bardzo słaby i błąkał się po podwórku do samego wieczora, cały czas pilnowany przez rodziców, aż w końcu wylądował gdzieś na jabłonce. Udało mi się zrobić kilka zdjęć tego biedaka. To chyba koniec relacji o ptaszkach, czekam jeszcze cały czas na orły bieliki. Raz tylko udało mi się zobaczyć parę z młodym, ale to było tylko kilka sekund i zniknęły za drzewami. Nie było jeszcze pokazowej nauki latania, albo nie udało mi się tego zobaczyć. Pozdrawiam Jacek PS W jakiś dziwny sposób zginęły zdjęcia, uzupełniłem, wrzuciłem na nowo.
  24. JASI

    Proszę o pomoc w identyfikacji

    Wprawdzie Rafał Wietrzyński w swoich materiałach podaje, że w pierwszych latach produkcji było to 2100szt średnio rocznie, ale Tatyana w jednym z wątków datowała zegar z numerem 25xxx,na drugą połowę lat 1870. Na podstawie tego podałem datę około 1875. Czy Kolega ma jakieś dane co do datowania tej marki? Pozdrawiam Jacek
  25. Piękny ten Goliat, piękna koronka i grawerunek. Nie chcę zaśmiecać tematu, napiszę tylko, że nigdy wcześniej nie słyszałem o firmie Ralf Stetysz. Trochę poszukałem, poczytałem, znalazłem zdjęcie, które posłużyło do graweru, szkoda tylko, że po pożarze nie wznowili produkcji, a wypuścili na rynek tylko 200 aut. Pozdrawiam Jacek
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.