No to taki skecz, właściwie żart sprzed 40 lat... Przychodzi już wcięty Gość do baru i do barmana, który ma na imię Kaziu, mówi: Panie Kaziu dwie wiśniówki, a powiem Panu jak było na pogrzebie mojej zmarłej żony Agaty... po wypiciu opowiada... Na początku szedł krzyż, za krzyżem szły konie, ciągnęły wóz, na wozie leżała trumna, w trumnie leżała moja zmarła żona Agata, a za trumną szedłem ja i płakałem... po chwili - znowu... Panie Kaziu... dwie wiśniówki... A powiem Panu... jak było na pogrzebie... mojej zmarłej żony Agaty... po wypiciu zaczyna od nowa... coraz bardziej zamroczony i zapłakany... Na początku szedłem ja... ciągnąłem wóz... na wozie leżała trumna... w trumnie leżała moja zmarła żona Agata... a za trumną szły konie i płakałyyyy... po krótkiej drzemce, doszedł do siebie i znowu... Paaanie Kaaaziu...dwie wiśniówki... aaa powiem Paaanu... jak było... naaa pogrzebie... mojej zmaaarłej... żony Agaty... po wypiciu, zaczyna od nowa... coraz bardziej bełkoczącym i i płaczliwym głosem... Naaa... poooczątku... szłyyy... konieee..., taaak... byyyły... kooonie... ciągnęłyyy... wózzz... naaa... wooozie... leżałaaa... trumna... w truuumnie... leżaaałem... jaaa... aaa...zaaa...truuumną...szłaaa...moooja...zmaaarła...żonaaa...Agataaa...iii...płakałaaaaaa.........
Pozdrawiam Jacek