zadra
Użytkownik-
Liczba zawartości
1793 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez zadra
-
Rekonstrukcja mechanizmu wiedeńskiego
zadra odpowiedział PRGreg → na temat → "Zrób to sam" - wskazówki przy samodzielnych naprawach
Jak w związku z tym mam cokolwiek pisać? Wolę sobie poczytać i może coś zapamiętam, poduczę od kogoś.. Ale skoro uważasz, że : To również od Ciebie zależy, czy forum będzie żyło czy nie. Tak to chyba powonno wyglądać, Panie Andrzeju . W pełni popieram Podoba mi się również odpowiedź kol mkl1 - ma to sens, bo jak pamięc mnie nke myli prawidłowa tolerancja luzu oscyluje w okolicach 20% średnicy czopa. Powyżej tych wartosci, to już luz jest zbyt duży i wymaga poprawki. -
To nie jest czasami zegar z Titanic'a ? Wygląda jak obrośnięty wieloletnie morskimi żyjątkami .
-
Przypomniało mi się, jak moja "połowinka" zaczęła przyjeżdżać do mojeho rodzinnego domu, gdzie dwa metrony funkcjonowały równolegle w jed ym mieszkaniu cykanie już przeszkadzało, a bicie co 30min było już tragedią .. Po 21-ej zapinałem jakieś gumki i pianki na pręty gongów, żeby cokolwiek zminimalizować efekty całkowicie nieprzespanych nocy (z powodu wybijania godzin przez zegary będące w innych pokojach). Tak, może przeszkadzać i to mocno Jednak człowiek się bardzo przyzwyczaja, bo teraz po latach często jestem rozliczany z nie nakręcenia zegara, bo albo się zatrzymał chód, albo "on już od wczoraj godzin nie wybija a Ty nie nakręcasz" Teraz jak widzicie, przeszkadza brak cykania i godzin wybijania. Zegar pracunący w tle życia codziennego z czasem wtapia się w inne echa i człowiek o nim zapomina.
-
Nóz pracujący "żadnej pracy się nie boję". Dziś pomógł naprawić uszkodzoną oponę..
-
Tak małe etui z zawartością mozna schować gdziekolwiek- u nnie na zadupku, pod siedzeniem pasażera. Muszę jeszcze dokupić jakieś małe, fifne kombiereczki do wyciągania ciał obcych, bo bez tego chyba trudniej naprawić.. Zestaw polecam. W kolejnych dniach przekonam się na 100% czy wizyta u wulkanizatora jest konieczna, ale doraźnie opona została całkiem szczelnie zatkana i motorem do warsztatu lub najbliższego hotelu/stacji paliw bym się doczłapał.
-
Na koniec po uzupełnieniu cisnienia, kontrola jakości (płyn z wodą) pokazuje wstępnie, że robota zakończona sukcesem. Mam kolejną sprawność "wulkanizatora prymitywnego" Uwagi końcowe : Butylowa wkładka mocno się lasuje - być może to wpływ użytego kleju. Po wciśnięciu szydłem, na skraju otworów już było kleiste pomarańczowe jeziorko . Na ostrzu nożyka pozostałość niczym gęsty lekko kleisty stary dżem - dotykany nie przechodzi na palce, podobna zawiesina została na grocie szydła.. Nadzień dzisiejszy zestaw zrobił robotę, spodziewam się, że jutro powietrze w oponie nadal będzie w prawidłowym zachowanym i zapamiętanym ciśnieniu. Trudność przy pracy na poziomie 4..5 w skali do 10-ciu. Wymaga użycia stosunkowo dużo siły oraz pewnej wprawy - sugerowany trening w naprawach. Wymagane uzupełnienie ciśnienia oo robocie, bo w trakcie prac powietrze przez otwór wylatuje coraz mocniej.. Mój zestaw jest minimalistyczny. Aktualnie zostały 4 plasterki bitumu uszczelniającego, jest rozwiertak, szydło oraz tubka kleju. Osobno dokupiłem zasobniki CO2 oraz zaspół zaworowy do przetłoczenia CO2 przez zaworek do opony. Najdĺużej szukałem nakrętek na wentyl z tzw "maszynką" - widełkami umożliwiającymi wykręcenie wkładki wentyla "zaworka".. Wszystko mieści się w zapinanym etui po mojej pierwszej golarce braun kupionej 3 dekady temu.
-
W ubiegłym roku, przed dłuższym wyjazdem zaopatrzyłem się w p9drózny zestaw naprawczy opon bezdętkowych (motocyklowych). Na szczęście nie było okazji użyć, ale cały czas z tyłu głowy nest znak zapytania "czy zadziała" i czy w razie "W" jest szansa udanej naprawy. Okazja nadażyła się "na dniach". Wczoraj na parkingu wychodząc z roboty znalazłem swoje auto na "kapciu". Nic - podłączyłem kompresorek do gniazda zapalniczki i po podpompowaniu pojechałem do domu. Po kolejnych 10h postoju - kapeć (czyli nikt mi powietrza wentylem nie spuścił). Do naprawy koła samochodowego dziś użyłem zestawu motocyklowego, żeby przetestować ale też nabrać wprawy. Najpierw kolejny raz napompowałem, żeby znaleźć ujscie wiatru Póżniej wyrwałem szkodnika, który siedział w oponie. To konieczne, żeby prawidłowo zakorkować dziurę. Procedura naprawy jest banalnie prosta. Rozwiertakiem czyścimy/kalibrujemy otwór (pod koniec czyszczenia rozwiertak posmarowałem dolączonym w zestawie klejem). Drugim krokiem, przewlekamy butylową wkładkę przez oczko szydła i smarujemy zeby się wkleiło między sobą i w oponie. Teraz wystarczy przepchnąć przez przygotowany wcześniej otwór i "wyrwać" szydło pozostawiając wkładkę butylową. Praca wymaga dość dużo siły. Samo przygotowanie otworu rozwiertakiem nie bylo juz łatwe, a przepychanie butylu szydłem wymagało użycia naprawdę dużej siły. Może za mały otwór przygotowałem w pierwszym etapie, ale tu raczej im mniejsza dziura tym lepiej.. Dłoń głowna trochę ucierpiała (ostre krawędzie plastików rękojeści) ale krew nie poszła. Teraz wystarczy już tylko obciąć nadmiar, ktory i tak się sam doszlifuje w czasie jazdy.
-
Ja myślałem że to trochę większe a teraz w palcach trzymasz, to jak od zabawki.. Naprawdę, zajrzyj pod ten siemering, bo tam powinno być właściwe uszczelnienie a ta flansza od góry, to tylko osłona gumowa przeciwkurzowa a może przeciwbłotna..
-
Dziękuję za pomoc. Muszę jeszcze te plexi poszukać - myślałem, że na allegro łatwo znajdę a tu nie jest tak różowo.
-
Smarujesz dodatkowo wazelinką albo jakimś uszczelniaczem?
-
Stosuję Bel-Ray , podoba mi się . Nagrzałem się, że będę do roboty moturem jeździł, ale chyba nie jestem aż tak twardy, żeby o 5- ej rano przy temp 3stC wsiadać na hondę.. Powrót po południu już byłby fajny, ale blisko zera, to nie dla mnie
-
Widać nikt już tu nie wstawia szkiełek do tak tragicznie tanich zegarków. Gdyby było inaczej, to dopisałby jakąś radę - choćby nawet sugestię, żeby nie próbować samemu, albo, że może się udać/nie udać z jakiegoś powodu i trzeba zwrócić uwagę na: ..
-
A znalazłeś już jakiś szkic jak to wygląda? Może po prostu jest to płaska podkładka gumowa, to byś z dętki na kolanie widelcem wyrzeźbił.. Jak by mi tak płakało, to nie wytrzymałbym a seger bym wyjął a dalej - to zależy co pod segerem ale że jest tuż-tuż na wierzchu to bym wyrywał.. Za flanszę gumową może pasować jakaś osłona przegubu auta - zależnie od średnicy ośki - może ciqueczento, może jakiś opel albo volvo.. Jeśli bedziesz miał zmierzone średnice, to w najbliższym z częściami na oewno dobiorą .
-
A tam nie powinieneś najpierw zabrać się za seger, podnieść podkładkę i tam szukać uszczelnienia? Jeśli tylko flanszę na drążku mocniej zaciśniesz, to nic nie da. Nawet flanszę wypełni a i tak poleci..
-
To w takim razie jest rozbieralne, czy nie jest rozbieralne. Bo wiesz, wiele rzeczy jest rozbieralnych ale tylko raz..
-
możesz sam.. masz czym jeździć..
-
aż się prosi, żeby troszkę papierkiem na okrągło zebrać ten lut, albo choć troszeczkę obtoczyć. W oczy gryzie..
-
Oby pomogło.. A może warto zdjąć z tyłu koła i bębny (powinno być łatwo, bo przecież niedawno robione) i spojrzeć jak się zachowują cylinderki, może coś jednak nie gra. Na ręcznym coś hamuje ? ale i tak to chyba dodatkowy mechanizm nie związany z cylinderkiem.
-
zasysać może również sam odpowietrznik hamulca na samym gwincie. Jak go poluźnisz, żeby przepuszczał, to traci szczelność sam gwint (odpowietrznik uszczelniany jest na stożku w gnieździe zacisku/cylinderka) zatem pomysł z rurką i zaworkiem jest dobry ale tylko do wymiany płynu, natomiast końcowe odpowietrzenie to już klasycznie : "jeden pompuje i trzyma pedał a drugi poluźnia i zakręca odpowietrznik" i tak kilka razy. Sytuację może ratować odsysarka próżniowa, nie wiem jak to się dokładnie nazywa. Zakładasz na odpowietrznik a ewentualne powietrze z gwintu i tak wysysane jest przez główny otwór odpowietrznika i nie wraca do zacisku. Jak dla mnie (pomijając inne możliwości) to odpowietrzenie do poprawki..
-
masz rację, ale nie jest to zawsze regułą. daj spokój, serwo raczej nie jest winne. Czasami trzeba odpowietrzyć kilkakrotnie, żeby całe powietrze zeszło z układu. Może też być, że cylinderek przepuszcza i tym samym "chwyta powietrze" w układ, ale byłyby wycieki, zatem "jeździć - obserwować". Sam odpowietrzałeś? Chyba w duecie łatwiej..
-
zdajesz sobie sprawę, że wymiana płynu nie polega na "zlaniu" oraz "zalaniu" a raczej na przepompowaniu pedałem hamulca przez układ całego płynu aż pojawi się zupełnie czysty świeży ? Po przepompowaniu wszystkich cylinderków i zacisków musisz dodatkowo odpowietrzyć wszystkie koła zaczynając od przedniego prawego zgodnie z ruchem wskazówek zegarka.
-
"RUSKIE" OKAZJE NA AUKCJACH - Okazje, unikaty, bardzo dobre stany na aukcjach
zadra odpowiedział Voli → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Najbezpieczniej na bazarku - tu nie ma anonimowych ludzi, a co do allegro, to sugeruję z opcją zwrotu w ciągu 14dni - gdyby się okazało, że jednak jest inaczej niż w ogłoszeniu.. -
zdecydowanie tak jest, ale u mnie np, gdy kończy się motocyklowy sezon i wsiadam do auta, to mam znacznie wyższe spalanie autem, niż zazwyczaj.. Ot - nawyki z moto przechodzą na auto i gaz również inaczej pracuje
-
A ja już też sezon rozpocząłem W zeszły czwartek odpaliłem motura i pojechałem do roboty - 35minut frajdy, kolejny dzień to samo.. W święta nie jeżdżę, bo autem u rodziny, ale jak ino się skończą, jeśli zapowiadane załamanie pogody planów nie zmieni to objeżdżę zbiorniczek paliwka.. Dużo zależy od Twojego zaawansowania. Jesli nie czujesz się na siłach, to 125 da Ci możliwość załapania o co chodzi. Trochę inaczej jest niż autem i na więcej spraw drogowych trzeba być wyczulonym.
-
Mi również Glock (jakikolwiek) nigdy nie pasował. Lubiłem Norinko, CZ, Berettę, ale Glock jakoś do ręki najmnjej chętnie był brany. Ale ja to taki niedzielny strzelacz, ostatnimi czasy nawet wręcz świąteczny "od wielkiego dzwona" . Jak Tobie leży to brać i strzelać, bo skoro promesa..
