zadra
Użytkownik-
Liczba zawartości
1779 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez zadra
-
tak jeszcze spojrzałem i wydaje mi się, że i sztych masz lekko zmodyfikowany
-
bez urazy, ale taką 22lr znacznie trudniej trafić na dużej odległości niż inną mocną amunicją jeśli chodzi o kwestie samego trafiania, natomiast dla wszystkich oczywistym raczej jest, że większe kalibry, to i dużo wyższa moc i skuteczność
-
Może tutaj kryje się odpowiedź? Słabo na zdjęciach widać, ale jakby majaczący kształt czegoś.. Co to jest?
-
zdecydowana przewaga 22lr nad wszystkimi większymi to cena...
-
w wersjach bardziej standardowych prędkość wylotowa jest poniżej prędkości dźwięku, więc odchodzi dodatkowe głośne przełamanie. Są oczywiście i szybkie a nawet HP gdzieś widziałem.
-
znalazłem zdjęcie tego środka/smaczka od weterynarii.. NexGard* na bazie afoxolaner'u Obroży na razie nie chcę. już szelki i smycz mnie denerwują i po spacerach zawsze zdejmuję - smycz miałby non stop..
-
moim zdaniem jest to bardzo u nas niedoceniany kaliberek.
-
tak, teraz była zmiana na smaczkotabletkę z floxi(cośtam) działające jak mkl1 opisał. tak, wiem. Karma juz zamówiona a szkoda, bo ta co z drobiem, to mu bardzo dobrze służyła jak się nam wydawało, choć jak się okazuje tylko wydawało.. Na dniach dojdzie i potestujemy, czy Pitulowi posmakuje - zakłądam, że tak, bo jak na razie tylko naturalna świńska gotowana/pieczona wątróbka nie podeszła a resztę młóci bez zawahania..
-
Bez przesady. Prosta matematyka. Prędkość, masa kulki i wyznaczasz energię. Każda kulka (ze wzgledu na swój kształt) ma swoje opory więc i opad na danym dystansie - są jakieś tabele albo dane producenta. Kalkulator ma te wszystkie dane w sobie. Niestety chyba uśrednione, bo jeśli masa pocisku w danej partii będzie miała odchyłki, to kalkulator ich pod uwagę nie weźmie. Przy elaborowaniu można sobie wybierać pociski wąskiej grupy masowej i dlatego są celniejsze (przy założeniu stałego kształtu i środka masy oraz, że wszystkie tak samo elaborowane). Dalej to tylko gęstość powietrza, temperatura, wilgotność, ciśnienie (wysokość npm) kierunek/siła wiatru, kierunek strzału (poziomo, w górę, w dół), miejsce ostrzału - górna/dolna półkula ziemi oraz orientacja rotacji kuli ziemskiej, dobrze przygotowana i znana lufa i każdy grosz na 1000m trafiony Takie moje fantazjowanie
-
Uczesać, żelu nałożyć .. Gratulować.. U nas zmiana karmy, bo okazuje się że nie każdemu kurczak podchodzi. Chlupotanie ucha i stan zapalny oraz sugestia zmiany karmy od wterynarii. Zobaczymy czy kolejna zasmakuje. Kleszcze w tym roku to jakieś utrapienie. Musiałbym iść na szkolenie z wydłubywania, bo na razie każdemu łeb odrywam.
-
4000 to połowa mojego rocznego najazdu
-
Świetny jest. Tam były ebonitowe okładziny chyba. Daj jakieś ładne drewno i pomacaj papierem wodnym a będzie piękny.
-
fejsbunio Was śledzi. U mnie nie mam reklam tematycznie związanych z rozmowami przy telefonie (nawet nie telefonicznych) bo ja nie mam konta na FB, natomiast "moja" ma notorycznie. Gdy wspominamy o czymkolwiek np wyjazdach wakacyjnych przy leżącym telefonie, to na 100% pojawiają się reklamy biur podróży i inne takie...
-
a może i pod sam klosz cieniutki krążek filcu lub miękkiej gumy, żeby wibracji było jak najmniej.
-
Zmęczony człowiek zaśnie nawet na pracującej młockarni
-
Rekonstrukcja mechanizmu wiedeńskiego
zadra odpowiedział PRGreg → na temat → "Zrób to sam" - wskazówki przy samodzielnych naprawach
Jak w związku z tym mam cokolwiek pisać? Wolę sobie poczytać i może coś zapamiętam, poduczę od kogoś.. Ale skoro uważasz, że : To również od Ciebie zależy, czy forum będzie żyło czy nie. Tak to chyba powonno wyglądać, Panie Andrzeju . W pełni popieram Podoba mi się również odpowiedź kol mkl1 - ma to sens, bo jak pamięc mnie nke myli prawidłowa tolerancja luzu oscyluje w okolicach 20% średnicy czopa. Powyżej tych wartosci, to już luz jest zbyt duży i wymaga poprawki. -
To nie jest czasami zegar z Titanic'a ? Wygląda jak obrośnięty wieloletnie morskimi żyjątkami .
-
Przypomniało mi się, jak moja "połowinka" zaczęła przyjeżdżać do mojeho rodzinnego domu, gdzie dwa metrony funkcjonowały równolegle w jed ym mieszkaniu cykanie już przeszkadzało, a bicie co 30min było już tragedią .. Po 21-ej zapinałem jakieś gumki i pianki na pręty gongów, żeby cokolwiek zminimalizować efekty całkowicie nieprzespanych nocy (z powodu wybijania godzin przez zegary będące w innych pokojach). Tak, może przeszkadzać i to mocno Jednak człowiek się bardzo przyzwyczaja, bo teraz po latach często jestem rozliczany z nie nakręcenia zegara, bo albo się zatrzymał chód, albo "on już od wczoraj godzin nie wybija a Ty nie nakręcasz" Teraz jak widzicie, przeszkadza brak cykania i godzin wybijania. Zegar pracunący w tle życia codziennego z czasem wtapia się w inne echa i człowiek o nim zapomina.
-
Nóz pracujący "żadnej pracy się nie boję". Dziś pomógł naprawić uszkodzoną oponę..
-
Tak małe etui z zawartością mozna schować gdziekolwiek- u nnie na zadupku, pod siedzeniem pasażera. Muszę jeszcze dokupić jakieś małe, fifne kombiereczki do wyciągania ciał obcych, bo bez tego chyba trudniej naprawić.. Zestaw polecam. W kolejnych dniach przekonam się na 100% czy wizyta u wulkanizatora jest konieczna, ale doraźnie opona została całkiem szczelnie zatkana i motorem do warsztatu lub najbliższego hotelu/stacji paliw bym się doczłapał.
-
Na koniec po uzupełnieniu cisnienia, kontrola jakości (płyn z wodą) pokazuje wstępnie, że robota zakończona sukcesem. Mam kolejną sprawność "wulkanizatora prymitywnego" Uwagi końcowe : Butylowa wkładka mocno się lasuje - być może to wpływ użytego kleju. Po wciśnięciu szydłem, na skraju otworów już było kleiste pomarańczowe jeziorko . Na ostrzu nożyka pozostałość niczym gęsty lekko kleisty stary dżem - dotykany nie przechodzi na palce, podobna zawiesina została na grocie szydła.. Nadzień dzisiejszy zestaw zrobił robotę, spodziewam się, że jutro powietrze w oponie nadal będzie w prawidłowym zachowanym i zapamiętanym ciśnieniu. Trudność przy pracy na poziomie 4..5 w skali do 10-ciu. Wymaga użycia stosunkowo dużo siły oraz pewnej wprawy - sugerowany trening w naprawach. Wymagane uzupełnienie ciśnienia oo robocie, bo w trakcie prac powietrze przez otwór wylatuje coraz mocniej.. Mój zestaw jest minimalistyczny. Aktualnie zostały 4 plasterki bitumu uszczelniającego, jest rozwiertak, szydło oraz tubka kleju. Osobno dokupiłem zasobniki CO2 oraz zaspół zaworowy do przetłoczenia CO2 przez zaworek do opony. Najdĺużej szukałem nakrętek na wentyl z tzw "maszynką" - widełkami umożliwiającymi wykręcenie wkładki wentyla "zaworka".. Wszystko mieści się w zapinanym etui po mojej pierwszej golarce braun kupionej 3 dekady temu.
-
W ubiegłym roku, przed dłuższym wyjazdem zaopatrzyłem się w p9drózny zestaw naprawczy opon bezdętkowych (motocyklowych). Na szczęście nie było okazji użyć, ale cały czas z tyłu głowy nest znak zapytania "czy zadziała" i czy w razie "W" jest szansa udanej naprawy. Okazja nadażyła się "na dniach". Wczoraj na parkingu wychodząc z roboty znalazłem swoje auto na "kapciu". Nic - podłączyłem kompresorek do gniazda zapalniczki i po podpompowaniu pojechałem do domu. Po kolejnych 10h postoju - kapeć (czyli nikt mi powietrza wentylem nie spuścił). Do naprawy koła samochodowego dziś użyłem zestawu motocyklowego, żeby przetestować ale też nabrać wprawy. Najpierw kolejny raz napompowałem, żeby znaleźć ujscie wiatru Póżniej wyrwałem szkodnika, który siedział w oponie. To konieczne, żeby prawidłowo zakorkować dziurę. Procedura naprawy jest banalnie prosta. Rozwiertakiem czyścimy/kalibrujemy otwór (pod koniec czyszczenia rozwiertak posmarowałem dolączonym w zestawie klejem). Drugim krokiem, przewlekamy butylową wkładkę przez oczko szydła i smarujemy zeby się wkleiło między sobą i w oponie. Teraz wystarczy przepchnąć przez przygotowany wcześniej otwór i "wyrwać" szydło pozostawiając wkładkę butylową. Praca wymaga dość dużo siły. Samo przygotowanie otworu rozwiertakiem nie bylo juz łatwe, a przepychanie butylu szydłem wymagało użycia naprawdę dużej siły. Może za mały otwór przygotowałem w pierwszym etapie, ale tu raczej im mniejsza dziura tym lepiej.. Dłoń głowna trochę ucierpiała (ostre krawędzie plastików rękojeści) ale krew nie poszła. Teraz wystarczy już tylko obciąć nadmiar, ktory i tak się sam doszlifuje w czasie jazdy.
-
Ja myślałem że to trochę większe a teraz w palcach trzymasz, to jak od zabawki.. Naprawdę, zajrzyj pod ten siemering, bo tam powinno być właściwe uszczelnienie a ta flansza od góry, to tylko osłona gumowa przeciwkurzowa a może przeciwbłotna..
-
Dziękuję za pomoc. Muszę jeszcze te plexi poszukać - myślałem, że na allegro łatwo znajdę a tu nie jest tak różowo.
-
Smarujesz dodatkowo wazelinką albo jakimś uszczelniaczem?
