W ubiegłym roku, przed dłuższym wyjazdem zaopatrzyłem się w p9drózny zestaw naprawczy opon bezdętkowych (motocyklowych).
Na szczęście nie było okazji użyć, ale cały czas z tyłu głowy nest znak zapytania "czy zadziała" i czy w razie "W" jest szansa udanej naprawy.
Okazja nadażyła się "na dniach".
Wczoraj na parkingu wychodząc z roboty znalazłem swoje auto na "kapciu".
Nic - podłączyłem kompresorek do gniazda zapalniczki i po podpompowaniu pojechałem do domu.
Po kolejnych 10h postoju - kapeć (czyli nikt mi powietrza wentylem nie spuścił).
Do naprawy koła samochodowego dziś użyłem zestawu motocyklowego, żeby przetestować ale też nabrać wprawy.
Najpierw kolejny raz napompowałem, żeby znaleźć ujscie wiatru
Póżniej wyrwałem szkodnika, który siedział w oponie. To konieczne, żeby prawidłowo zakorkować dziurę.
Procedura naprawy jest banalnie prosta.
Rozwiertakiem czyścimy/kalibrujemy otwór (pod koniec czyszczenia rozwiertak posmarowałem dolączonym w zestawie klejem).
Drugim krokiem, przewlekamy butylową wkładkę przez oczko szydła i smarujemy zeby się wkleiło między sobą i w oponie.
Teraz wystarczy przepchnąć przez przygotowany wcześniej otwór i "wyrwać" szydło pozostawiając wkładkę butylową.
Praca wymaga dość dużo siły. Samo przygotowanie otworu rozwiertakiem nie bylo juz łatwe, a przepychanie butylu szydłem wymagało użycia naprawdę dużej siły.
Może za mały otwór przygotowałem w pierwszym etapie, ale tu raczej im mniejsza dziura tym lepiej..
Dłoń głowna trochę ucierpiała (ostre krawędzie plastików rękojeści) ale krew nie poszła.
Teraz wystarczy już tylko obciąć nadmiar, ktory i tak się sam doszlifuje w czasie jazdy.