ja używam.
zawsze staram się mieć w kieszeni banknot niskiego nominału.
Wolę mieć 5 dwudziestej niż jedną stówę, ale jest różnie.
Dodatkowym aspektem są bilony.
One również sa w obrocie a nawet o nich nie wspominacie ..
Ważne jest, żeby mieć tę dwuzłotówkę na kibelek ale zazwyczaj w ważnym życiowym momencie częściej jest 2x1zł niż jedna dwuzłotówka..
Generalnie monet nie lubię.
Dzwonią w kieszeni, wypadają gdy zdejmuję portki..
Wchodzą w szczelinę noża- między okładki..
denerwują mnie.
Większość płatności robię kartą, ale moje płatności to zazwyczaj paliwo oraz większe zakupy.
Inne koszty to przelewy bankowe.
Tu oczywiscie nie pędzę na pocztę robić przekazu pieniężnego ..
Prawie nie chodzę do bankomatów a czasami odwiedzam wpłatomat.
Nie mam lewej forsy, wszystkie wpływy mam legalne.
Uważam, że ustrój powinien dopuszczać wszelkie formy płatnicze aby nie eliminować tych którzy nie lubią plastiku.
Powinny zostać targowiska, możliwość "utargowania " ceny towaru dla samej zasady i zachowania formy sprzedaży.
Ludzie powinni rozmawiać - nawet przy ladzie z "babcią Andzią" dorabiajacą do emerytury sprzedawaniem jabłek.
Przypomniałem sobie sytuację gdy takie banknoty ostatnio się przydały - właśnie w restauracji.
Dobrze podane, dobrze obsłużone, dlaczego miałbym skąpić kelnerce a właśnie ona dla mnie była przedstawicielką restauracji.
Szefowa dostała "z karty" na pełną obsługę mojego pobytu a kelnerka za to, że się starała.
Czy to lewe dochody i omijanie podatków?
Przecież od tej dodatkowej kwoty ja już podatek zapłaciłem (wielokrotnie) a kelnerka kupując sobie drobiazg również kolejny raz zapłaci podatek wliczony w cenę tegoż drobiazgu..