PrecioUS
Ford T w początkowej fazie produkcji kosztował około 40 uncji złota. Dwie dekady później, gdy popyt na pojazdy mechaniczne znacząco wzrósł, jego cena spadła do około 14 uncji. W tamtym okresie obowiązywał standard złota, a cena uncji oscylowała wokół 20 USD. Oznacza to, że w pierwszych latach produkcji samochód wart był mniej więcej 800 $, a później już w okolicach 250 $. Choć dziś nie ma już standardu złota i żadne państwo nie gwarantuje jego wymienialności, rynek w naturalny sposób kształtuje cenę kruszcu tak, że 40 uncji nadal pozwala nabyć samochód z segmentu premium, a 14 uncji przyzwoicie wyposażone auto klasy średniej(Skoda SuperB L&K z 2 litrowym 265 konnym silnikiem). Dlatego złota nie należy traktować wyłącznie jako inwestycji, lecz przede wszystkim jako zabezpieczenie kapitału. Jego siła nabywcza umożliwia przenoszenie wartości w czasie.
Rok 2026 najprawdopodobniej również przyniesie wzrost cen złota. Nie wiem, czy będzie to ruch porównywalny z krótkoterminowymi szczytami i podwyższoną zmiennością obserwowanymi w październiku 2025 roku oraz pod koniec stycznia 2026 roku ( all-time-high 5600$), kiedy ceny osiągały rekordowe poziomy w reakcji na nawarstwienie czynników makroekonomicznych i geopolitycznych. W scenariuszu "umiarkowanym" można raczej mówić o 20-30 proc. wzroście r/r, bez trwałego oderwania ceny od fundamentów. Oczywiście to jedynie przeczucie. Możliwe, że znów gdzieś tam daleko wybuchnie mała wojenka o demokrację. Jeżeli banki centralne państw zaczną "szaleć" - to będzie "powtórzony" sygnał (2019r).
Cena złota, jak zawsze, w dużej mierze zależy od popytu generowanego przez branżę jubilerską, ale w ostatnich latach kluczową rolę odgrywają przede wszystkim banki centralne. Dalej w kolejce stoją inwestorzy, a jeszcze dalej technologia.
W 2025 roku w Chinach popyt inwestycyjny przewyższył jubilerski, co potwierdza trend obserwowany od czasów pandemii SROVID-19 oraz eskalacji konfliktu na Ukrainie.
Metale takie jak srebro, platyna czy pallad, ze względu na zapotrzebowanie przemysłu, w tym elektroniki czy energetyki, raczej nie będą tanieć. Coraz częściej obserwujemy również odchodzenie od klasycznych wyszukiwarek na rzecz rozwiązań opartych na AI (tak mi ostatnio zakomunikował opiekun moich witryn), co oznacza rosnące zapotrzebowanie na moce obliczeniowe, centra danych i infrastrukturę. To wszystko wymaga surowców. Pytanie nie brzmi więc, czy ceny metali wzrosną, lecz czy podaż zdoła nadążyć za popytem. Powstał nawet temat o tym, że złowrogie AI wtargnęło na salony KMZiZ. Być może to trafna diagnoza, która potwierdza zapotrzebowanie. Skoro dotyczy naszego środowiska, to i w skali makro na pewno takie zjawisko zachodzi.
Cena 5000 USD za 31,1 g złota to już realny próg bólu dla przeciętnego Kowalskiego. Warto jednak zadać sobie inne pytanie, jaką realną siłę nabywczą będą miały nasze pieniądze za 20 lat. Problemy demograficzne, starzenie się społeczeństw oraz presja na systemy emerytalne, zdrowotne i socjalne nie napawają optymizmem - zwłaszcza tych, którzy bacznie śledzą czynniki społeczno-ekonomiczne. Należy również bacznie przyglądać się determinantom politycznym, prawnym i środowiskowym. Dopóki nie odwróci się pewnej narracji, choćby w postrzeganiu potomstwa, możemy powoli zwijać żagle.
Najlepszą inwestycją są dzieci.
https://www.bankier.pl/inwestowanie/profile/quote.html?symbol=ZLOTO
https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/prognoza-ludnosci/prognoza-ludnosci-na-lata-2023-2060,11,1.html