Mam, ale tym się nie da jeździć
Szczerze - odkąd rozbiłęm 469-kę... strasznie mi jej brakuje. Naprawdę. To taka genialna odskocznia - wytoczyć toto z garażu i sobie gdzieś pojechać.
Alfa jest cudownym autkiem, ale - jako że nie kręci mnie zabawa na torze, a poza tym strach to rozwalić - jest to dla mnie autko typowo użytkowe do komfortowego jeżdżenia do pracy.
Zabawa Alfą tylko na torze, bo na ulicy to nieodpowiedzialne, a poza tym mandaty teraz takie, ze strach się bać...
A przejażdzka UAZem - bajka.
Nie każdy lubi takie coś, ale ja naprawdę bardzo lubię "trudne" samochody, a UAZ przy tym jest po prostu epicko prymitywny.
Taka szajba. Nie poradzę.
Głowna wada Giulii? Każdy głupi umie tym jeżdzić. Oczywiscie - jak za głupi, to depnie za mocno i skończy na drzewie, ale to auto po prostu samo jedzie.
Jest absolutnie genialna, ale nie powiem, żeby jazda tym autkiem dawała spełnienie. Bo to po prostu autko jest świetne, a nie ja ;D
Zresztą... UAZ ma wsztsko to, czego nie ma Giulia, a Giiulia wszystko to, czego nie ma UAZ - jakby dało się z nich zrobić "transformersa" byłoby auto idealne
A moja przygoda na hałdzie nauczyłą mnie, że...
- UAZ jest genialnym autem
- cieżki teren to za duże ryzyko i szkoda auta dla paru chwil przyjemnosci i adrenaliny
Szkoda mi bardzo mojej 469-tki, bo nie po to przeżyła prawie 50 lat, żeby jakiś kretyn ją rozwalał na hałdzie, ale z drugiej strony stan tego auta był średni, dziura na dziurze i cała mechanika w zasadzie do roboty, więc - jakkolwiek jest mi przykro, straty nie są duże. Tak finansowe, jak i - że tak powiem - moralne.
Także kupię sobie tym razem porzadną maszynę do rekreacyjnej jazdy co najwyzej w lekkim terenie, a plus jest taki, ze jestem mądrzejszy tym razem hałdy odpadają