Urządziliśmy sobie dziś rodzinny spacer po Wawie (od Okrzei, kładką Rafała, potem bulwary, Starówka i powrót na Pragę). Rękawy poszły w górę, więc siłą rzeczy hobbystyczne zboczenie kazało popatrzeć na nadgarstki (zamiast np. na również odsłonięte części ciała płci pięknej). Oczywiście królują smartwatche, sporo też G-shocków. Jednak co ciekawe, wypatrzyłem sporo PRXów (min. 5). Tissot tym modelem naprawdę rozbił bank. (Z niewątpliwie zidentyfikowanych też: DJ zielony na jubilee, brajtek SOH, Hydroconquest, sporo przerośniętych dizli, i świecących majkeli korsów. Co ciekawe nie dopatrzyłem się żadnych trzysetek czy subów).