Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1381
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. Właśnie rozmawiamy o "ofercie dobrze poniżej 30k, na meshu i z PL". Sam bym się zainteresował gdyby autentyczność nie budziła wątpliwości, bo to fajny zegarek.
  2. Napisałem "jeśli się zna ten zegarek". Jeśli się nie zna, to może nie tak od razu, trzeba się przyjrzeć. Jeśli ktoś jest gotów na ćwiczenie w rodzaju "znajdź 20 szczegółów", niech obejrzy dobre zdjęcia oryginalnej Omegi Seamaster 007 210.90.42.20.01.001 np. na stronie ablogtowatch.com, link poniżej https://www.ablogtowatch.com/wp-content/uploads/2019/12/Omega-Seamaster-Diver-007-No-Time-To-Die-2.jpeg i porówna z obrazkami z ogłoszenia na OLX (zdjęcie poniżej). Najpierw rzuca się w oczy kolorystyka. Tarcza zegarka z ogłoszenia wydaje się za ciemna, a oznaczenia na lunecie, logo Omegi i "wojskowa" strzałka na tarczy są za jasne. Zbyt jasne są również koperta i bransoleta, mają srebrzysty kolor stali. Na pewno nie jest to tytan, jak w ogryginale, który ma odcień szary. Oryginalna Omega "No Time To Die" ma zgaszone kolory w odcieniach brązu, beżu i szarości. Na zdjęciach z OLX zupełnie tego nie widać. Można spekulować, że zdjęcia mogły być wykonane na innej matrycy, przy innych parametrach naświetlenia z użyciem jakichś filtrów, więc powiedzmy, że odstępstwa od oryginalnej kolorystyki nie są rozstrzygające. Spójrzmy wobec tego na proporcje. Na zdjęciach z ogłoszenia prostokątne indeksy na tarczy są zbliżone do oryginału ale "za chude". Szczególnie widać to na godzinie 12 gdzie indeks jest podwójny, odstęp między "batonikami" jest za duży. Wiele wątpliwości mógłby rozstrzygnąć grawerowany dekiel i dodatkowe oznaczenia, umieszczone przez Omegę w okolicach mocowań paska, ale zdjęć zegarka od spodu sprzedawca "przezornie" nie pokazuje. Jeśli ktoś nadal ma wątpliwości czy to podróbka, niech się przyjrzy zakończeniom bransolety przy kopercie. Sama bransoleta jest, poza kolorem, bardzo podobna do oryginalnej, w najszerszym miejscu można w niej naliczyć 16 "ściegów" splecionego drutu, tak jak w oryginale. Ale wykończenie pod teleskopy to już inna sprawa, w oryginale profil w którym tkwi teleskop jest wąski, zajmuje niewiele miejsca. W zdjęciach z ogłoszenia przeciwnie, blachy jest wyraźnie więcej. To nie jest oryginalna bransoleta do Omegi "No Time To Die". Dodatkowych wskazówek mogłoby dostarczyć zapięcie ale znów, no, pech... nie ma go na zdjęciu. Jeszcze jedno, brak dokumentów zakupu i gwarancji, brak oryginalnego opakowania i cena 22 tys. zł. Omega NTTD ukazała się na rynku zaledwie 5 lat temu, to stosunkowo nowy model który kosztuje ponad $10 tys., nowy w polskim sklepie ponad 50 tys. zł. Na rynku wtórnym z reguły występuje w pełnym pakiecie zakupowym, cena używanego nie schodzi poniżej 30 tys. zł, chyba że wyjątkowo trafi się pojedynczy egzemplarz poniżej tej ceny w Stanach albo w Japonii. Ale nie w Europie.
  3. Chińska podróba, dość łatwa do rozpoznania, jeśli się zna ten zegarek. Świadome sprzedawanie imitacji i udawanie że to oryginał to przestępstwo, ale polskie portale aukcyjne mają to gdzieś. Takich ogłoszeń jest wiele; jeśli ktoś kupi taki produkt wierząc, że to prawdziwa Omega, to w praktyce "sam jest sobie winien".
  4. Cześć, cześć. Planowałem dłuższe wakacje od Forum, ale wrzucę to jako ostrzeżenie, bo jeszcze się ktoś nabierze. https://www.olx.pl/d/oferta/omega-seamaster-diver-300m-007-edition-no-time-to-die-CID87-ID16duSU.html?reason=seller_profile
  5. Planowałem dłuższe wakacje od Forum, ale wrzucę, bo jeszcze się ktoś nabierze. https://www.olx.pl/d/oferta/omega-seamaster-diver-300m-007-edition-no-time-to-die-CID87-ID16duSU.html?reason=seller_profile
  6. Nic. Ahaa... A ja się wahałem czy coś dopisywać po takiej dlugiej hibernacji. Już parę razy zdarzyło mi się dopisywać do zeszłorocznych wątków i było trochę śmiesznie.
  7. Model znany pod nazwą "lodówka"
  8. Nic dziwnego, skoro wybrałeś rozmiar XL. NIektórzy twierdzą że ten model jest już tak duży, że właściwie przestał być Cartierem. Na zdjęciu nie wygląda na ogromny, ale to kwestia indywidualnych upodobań. Oprócz rozwiązania radykalnego czyli zamiany na mniejszy model można rozważyć inny pasek, ze znacznie większym zwężeniem w kierunku zapięcia. Jeśli zależy Ci na komplikacji daty, to w mniejszych Cartierach trudno będzie ją znaleźć. Przykład Rolexa DJ36 vs 41 wydaje mi się mało trafny. DJ41 wygląda całkiem dobrze a 36 mm, w przypadku kopert okrągłych, to już dla mnie dolna granica tego, co da się nosić. Z kopertami prostokątnymi jest inacze. Prawie kwadratowy TAG Heuer Monaco ma 38-39 mm a wygląda na większy niż zegarek okrągły w rozmiarze 41-42. Oprócz tego, na subiektywny odbiór wielkości zegarka wpływają szczegóły ukształtowania koperty, które w przypadku prostokątów i kwadratów grają większą rolę. Jeśli się nie mylę, Cartier na zdjęciu to Tank Solo 31 x 41 mm. Na ręce robi wrażenie wyraźnie większego niż np. Alpina Alpiner Heritage Carrée 34 x 39 mm, chociaż Alpina jest szersza. Ale Cartier ma prostą formę bez krzywizn i dodatkowych frezowań, koperta jest zupełnie płaska i przez to wygląda na większą.
  9. A co tam, przyłączę się.
  10. Tak mówi moja dentystka, patrząc na moje zęby. Odpowiadam tym samym komplementem, patrząc na nią. Chyba sobie kupię takie Seiko dla podkreślenia suspensu.
  11. Do Crooka nic nie mam, ale czy obecnie Patek to rzeczywiście "szczyt"? Zależy w jakiej kategorii. Gdybym upłynnił prawie całą obecną kolekcję i mógł wybierać do woli, to raczej szukałbym czegoś nowego wśród mniejszych manufaktur z segmentu haute horlogerie.
  12. Zależy czy potrzebujesz oficjalnego świadectwa wyceny, np. ze względów prawnych czy spadkowych, czy tylko chciałbyś się zorientować jaka jest obcena wartość zegarka i za jaką cenę można go sprzedać (bo cena teoretycznie możliwa do uzyskania a znalezienie nabywcy w sensownym czasie to są dwie różne rzeczy). W drugim przypadku polecałbym wycenę on-line. Portale z ofertami używanych zegarków luksusowych w Europie i w Stanach zwykle oferują opcję wyceny, bo w ten właśnie sposób pozyskują zegarki do sprzedaży. Najpierw proponuję zapytać w wątku "Klub Miłośników Zegarków Patek Philippe".
  13. Podstawowe kryteria to zdrowy rozsądek i trochę elementarnej wiedzy o mechanizmach. Trzeba uwzgędnić realia czyli jaki to zegarek (nowy, kilkuletni czy vintage), z jakim mechanizmem, czy wiadomo coś o historii serwisowej, czy był normalnie użytkowany, czy tylko leżakował i w jakich warunkach. Rezerwa chodu przekraczająca specyfikację fabryczną to norma. Jeśli mechanizm ma nominalnie np. 38h, to w dobrym zegarku realnie jest to zwykle ponad 40h. Renomowani producenci podają rezerwę chodu nie do momentu całkowitego wyczerpania energii w sprężynie tylko raczej jako orientacyjny czas, w którym zegarek jeszcze daje względnie poprawne wskazania, bo im bardziej wykręcona sprężyna tym gorsze parametry chodu. Stąd wniosek, żeby do pomiarów brać zegarek dobrze nakęcony. Parametry pracy mechanizmu, takie jak amplituda, dokładność chodu (rate) i błąd wychylenia (beat error) dają oczywiście pojęcie o stanie zegarka i jeśli odbiegają od normy, to serwis w dobrym zakładzie się przyda. Ale może być też tak, że zegarek ma odchyłkę chodu mimo że przeszedł profesjonalny serwis stosunkowo niedawno, bo nie został wystarczająco starannie wyregulowany. Dokładna regulacja zajmuje, powiedzmy, pięć dni. Kompletny serwis z demontażem, czyszczeniem, wymianą części i ponownym montażem robi się w pół dnia, chyba że to niestandardowy, skomplikowany werk. Sam kiedyś odebrałem z renomowanego serwisu zegarek po dobrze zrobionym i kompletnym remoncie, z wymianą określonych części i uszczelek na nowe oryginalne, ale niewyregulowany jak trzeba. Wszechobecne porady, że serwis bezwględnie trzeba robić co 5 lat lub częściej, traktuję sceptycznie. Normalnie użytkowanemu zegarkowi mechanicznemu naprawdę nic się nie stanie, jeśli pójdzie na kompletny serwis po 7 czy 8 latach. Więcej niż 10 lat bym nie czekał, ale przy dzisiejszej jakości smarów i mechanizmów okres pięciu lat uważam za przesadę, chyba że z zegarkiem coś się stało, np. podlegał wstrząsom albo działaniu wilgoci. Zwłaszcza w przypadku kontaktu zegarka niewodoszczelnego ze słoną wodą trzeba natychmiast zorganizować serwis. Na stronach producentów interwał pięcioletni oczywiście przedstawiany jest jako bezwzględna konieczność, zupełnie jakby po pięciu latach i jednym tygodniu od ostatniego serwisu zegarek miał się rozsypać. Bez przesady, nie rozsypie się, chyba że spadł na twardą podłogę albo przejechał po nim tramwaj (w tym ostatnim przypadku serwis i tak nic nie da).
  14. Dobre. Różnica ewidentna, jak w polskim fiacie 125p w pierwszych latach po zakupie licencji i później, kiedy trzeba było "naciągać za krótką kołdrę".
  15. Faktycznie, ciekawe funkcje. Luneta w jedną stronę zwyczajnie się obraca i pokazuje wysokość fali (czy jak to się tam nazywa) a w drugą coś tam ustawia na tarczy (dzień tygodnia, zdaje się). Wersja z czarną tarczą chyba wygląda jeszcze lepiej. Na pasek go trochę szkoda, bo projektant napracował się nad tą oryginalną bransoletą. Ale jej budowa, z długimi i nieruchomymi łącznikami przy kopercie, powoduje że będzie się dobrze prezentować raczej na większej ręce. Przy małych obwodach nadgarstka pierwsze ruchome ogniwa mogą się za mocno załamywać na łączeniach, czyli ich krawędzie będą wyglądać jakby wystawały ponad bransoletę.
  16. To celowy zabieg, który miał wizualnie zrównoważyć tarczę. Inaczej całość, z literkami na dole i białym oknem daty, za bardzo ciążyłaby w prawo. Rzymskie cyfry również zostały celowo tak porozrzucane, że niektóre nie odpowiadają swoim znacznikom godzinowym na ścieżce wokół tarczy. Całość miała zapewne robić wrażenie "ładu w chaosie". To jest w gruncie rzeczy przemyślany i wyszukany projekt, ale efekt końcowy jest... powiedzmy, taki sobie.
  17. Bo to naprawdę jest nieobrobiony odlew Już miałem napisać, że zegarek Hello Kitty za 14 zł byłby lepszy, ale przypomniałem sobie, że gdzieś widziałem Hello Kitty za ponad 40 tysięcy. Marki Romain Jerome, jeśli się nie mylę.
  18. Tak myślę, gdyby w prawdziwym życiu przejęcie Tudora było w ogóle możliwe. Tylko nie widziałem jeszcze zegarka Tissot z taką wielką "Tudor Rose" na tarczy, to intrygujące.
  19. Éric Pirson miał sen wczoraj że Tissot przejął Tudora
  20. W takiej sytuacji wiele firm zegarkowych nie przepuściłoby okazji, żeby ogłosić sprzedaż Edycji Limitowanej (numerowanej, specjalnie wyząbkowanej, rocznicowej, butikowej, kolorowej…) w ilości jedynie 199 wyjątkowych egzemplarzy.
  21. Możliwości wizualnego skopania komplikacji daty są niewyczerpane. Można w wielkiej tarczy z ogromnymi indeksami wyciąć mikroskopijne okieneczko daty z cyferkami widocznymi tylko pod lupą (wtedy można dodać również lupę). Można umieścić okienko za blisko osi wskazówek i jednocześnie daleko od brzegu tarczy, żeby całość wyglądała jak zez zbieżny. Można zrobić cyfry w okienku czcionką jak najmniej pasującą do kroju pozostałych cyfr i liter na tarczy. Albo załóżmy, że mamy koronkę na godzinie 4, więc cyk, dajemy datę nie na 4, nie na 3, tylko... między 4 a 5. Pozostaje jeszcze przesunąć okienko daty do wewnątrz względem indeksów godzinowych (zez), żeby wyglądało jak przypadkiem wrzucone w tarczę, i dać czczionkę szeryfową, bo wszystkie inne są bezszeryfowe. O, i pięknie jest, i tak zostawiamy. Może sprawa nie jest całkiem przegrana, bo problem z ustawianiem rozwiązuje kalendarz roczny (albo wieczny, jeśli ktoś lubi i ma odpowiedni budżet), a "dziura" nie musi być prostokątna. Ja jeszcze nie lubię koronek w kształcie odwróconego stożka (przy okazji przykład mikroskopijnej i "zezowatej" daty), bezsensownych śrubek tu i tam (datownik też pięknie wkomponowany w całość, a jakże), oraz (uwaga, będzie grubo!) zegarków w estetyce klucza francuskiego, do których zaliczam m.in. AP Royal Oak, GP Laureato i sporo innych projektów pana z wąsami (tak jest, Géralda Genty). Resztę spróbowałem opisać w innym zeszłorocznym wątku, ale chyba się nie da, na wołowej skórze by się nie zmieściło.
  22. To jednak jest minus. Może chociaż w misie? (tak często piszą, "mi sie podoba") Najlepszy na większe święta partyjne i państwowe.
  23. Takie są najlepsze. W najlepszej literaturze zwykle nie wiadomo o co chodzi.
  24. ireo

    Trudny wybór - opinie

    Dobra płyta na dobrym gramofonie raczej nie trzeszczy. Spotify nie zapewnia "sterylnego" dźwięku, bo to format skompresowany (Spotify HiFi od pięciu lat startuje i wystartować nie może). Z CD bywa różnie, zależy od jakości nagrania i sprzętu. Większość "melomanów" i tak nie wie o co chodzi bo nie odróżnia hi-end od głośnika plażowego. Sytuacja z zegarkami jest podobna.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.