-
Liczba zawartości
1372 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez ireo
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Oj, tego się właśnie obawiałem. Dzięki za odpowiedzi. Z manualnymi werkami Omegi jest różnie, np. wg mnie De Ville z lat '70-'80 nakręcają się dość wygodnie, a AT co-axial bardzo dobrze (chociaż nie musi, bo to automat). Ale jeśli tylko coś "leżało obok Moona", to już porażka. Np. Speedmaster MK40 Triple Date, oparty na Valjoux, daje się normalnie używać tylko dzięki automatycznemu naciągowi, bo jeśli się zatrzyma i trzeba podkręcić go ręcznie, to można dostać odcisków na palcach. -
Owszem, "narracja marketingowa" a prawidłowe określenie stylu danego przedmiotu to dwie różne rzeczy. Właśnie dlatego dziwi mnie, że wolisz się trzymać tej pierwszej. Wygląda na to, że albo ktoś w Swatch Group nie odrobił lekcji (wiedzał tylko, że termin "Art déco" jest chwytliwy i dobrze się sprzedaje), więc po prostu błędnie nazwał ten zegarek, albo był to model rzeczywiście popularny w latach '20, chociaż projekt powstał wcześniej. Nie można wykluczyć tej drugiej możliwości, ale mimo to nazwa "Art déco" nie pasuje do tego Tissota. To tak, jakby Dom bez Kantów na rogu Krakowskiegp Przedmieścia i Królewskiej w Warszawie nazwać budynkiem z epoki PRL. Wśród historyków designu spotyka się pogląd, że Art Nouveau było "wesołym", optymistycznym stylem, którego rozwój zahamowała I wojna światowa. W latach '20 i '30 XX w. projektanci stracili zainteresowanie łagodnymi motywami roślinnymi, zaczął się czas surowej geometrii bez ornamentów czyli styl Art déco. Wiązało się to również z odchodzeniem od rzemieślniczej metody wytwarzania na rzecz produkcji przemysłowej. Oczywiście to uproszczenie, bo mody i trendy nie zmieniają się jak nożem uciął. Obydwa główne style trwały sobie przez jakiś czas równolegle, obejmując różne nazwy i odmiany regionalne, a secesja przetrwała natarcie Art déco w mnóstwie przedmiotów użytkowych, obrazów, druków, itp., ale już w okresie międzywojennym uchodziła za przestarzały styl mieszczański. Nie jestem pewien czy rzeczywiście większość zegarków z "exploding numerals" to lata 20 (przykład: https://www.bogoff.com/pocket/8255.html) ale nie będę się spierał, bo nazwa explosive numbers dotyczy raczej specyficznej deformacji cyfr niż stylu czcionki. Można zrobić explosive z wielu rodzajów czcionek, ale efekt odpowiadający określonej epoce będzie zależał bardziej od czcionki wyjściowej niż od typu deformacji.
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
- Też bym się nie zmuszał 🙂 - W takim razie mam "pytanie do przyjaciela", czy ten doskonały Ed White nakręca się równie paskudnie jak inne moonwatche? -
To nieporozumienie, ten model to reedycja zegarka z 1910 r.
-
Art Nouveau, ok. 1890 - 1910. Art déco było później.
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dobre podsumowanie. Można w nieskończność rozważać ile jakaś rzecz byłaby warta, gdyby się jej nie sprzedało ileś tam lat temu albo odwrotnie, ale właściwie co z tego? Zegarki drożeją, ale nie jakoś szaleńczo, bo podobnie albo bardziej drożeją samochody, energia, paliwa, żywność itd. Pomijając niedawne sztuczne podgrzanie cen przez "pandemię", branża zegarkowa jest raczej w recesji, da się to przeanalizować to w liczbach. Kiedy niedawny run na luksusowe zegarki się skończył, a "internetowi wieszcze" (i wieszczki) zaczęli głosić "śmierć rynku" albo "koniec branży", oznaczało to tylko tyle, że znów trzeba z większym wysiłkiem walczyć o nabywcę. Z jednej strony to dla nas dobra wiadomość, z drugiej niekoniecznie, bo ostrzejsza walka o klienta oznacza także mniej ciekawych premier i nowości oferowanych przez duże firmy (mówimy o nowościach istotnych, na opracowanie których trzeba wyłożyć pieniądze, bo w mikrobrandach, wiadomo, co zegarek to "nowość"). W zeszłym roku finansowym 2023, podobno niezłym, duże grupy kapitałowe z branży raportowały zyski na poziomie 10-20% (LVMH <20%, Richemont ok. 20%, Swatch Group <11%). W skali globalnej to duże pieniądze, ale jednak o półkę niżej niż niektóre inne branże, np. globalne firmy IT (Apple 32%, Microsoft 38%) albo big pharma. Przykład pojedynczego zegarka marki Omega, np. mojej AT 2503.33, kupionej w 2018 r. za ok. 8 tys. ówczesnych złotych, pokazuje że obecnie musiałbym zapłacić za ten model o ok. 80% więcej (w dzisiejszych pieniądzach). Ale co z tego, kiedy w tym samym okresie ceny złota wzrosły o co najmniej 100%? Moja Omega nie była złym zakupem ale na pewno nie była "inwestycją", bo zegarki nie są towarem inwestycyjnym tylko luksusowym (może nie wszystkie, ale w przypadku Omegi możemy chyba tak uznać) czyli nabywanym dla przyjemności i z przyczyn "wizerunkowych". Wizerunek czyli marketing dodatkowo wpływa na wzrost cen zegarków. Nie tylko dlatego, że marketing kosztuje, lecz również z tego prostego powodu, że dobra luksusowe nie mogą być tanie, bo wówczas ludzie, którzy nie mają co robić z pieniędzmi (czyli my?) straciliby zainteresowanie zakupem. Bawią mnie wywody entuzjastów, że jak taka Omega czy inny JLC śmie aż tak widnować ceny, kiedy produkcja zegarka kosztuje tyle a tyle, a dystrybucja tyle a tyle, więc to jest zbrodnia i zdzierstwo sprzedawać te zegarki za wielokrotność ceny np. Casio. Zdaje się, że na temat Rolexa takich komentarzy jest trochę mniej, chociaż Rolex kosztuje sporo więcej, co może świadczyć o tym, że ludzie jednak niekiedy myślą i wyciągają wnioski. -
Byłby to jakiś pomysł, ale raczej dla marki Timex, nie Rolex 🙂
-
Moim zdaniem wyglada to bardzo dobrze.
-
-
Rio na gazie występowało również w wizjach innych słynnych Pań, np. Agieszki Osieckiej i Maryli Rodowicz. "Siedzę w Rio, ach jak tu piją" Inna wizja z "Dziennika Łódzkiego", również daleka od realizacji: "Pożegnanie gruzińskich gości". Wątek pełen skojarzeń, chyba taki dzień dzisiaj. p.s. Smokrytycznie obiecuję, że następnym razem napiszę coś o zegarkach, żeby mnie Administracja nie wywaliła za off-topic (albo za kołnierz).
-
Owszem 🙂 Z drugiej strony, idea poradzenia sobie z nadmiarem zegarków (w tym przypadku automatów) za pomocą nabywania następnych (w tym przypadku kwarców) nie jest nam specjalnie obca ani nowa.
-
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Czyli w końcu jakiś fajny model zrobili i nie chcą go nikomu sprzedać ? Pomysł reglamentacji wydaje mi się ciekawszy od samego zegarka. Piloci pewnie nie za bardzo chcieliby to nosić ale są wdzięczni za okazję łatwego zdobycia paru dodatkowych $$. Chrono24 też już zaciera łapki. Nie zrozumiałem o co chodzi z deklami (czy mają być personalizowane?) i jaka miałaby być cena "dla pilota", ale i tak bardziej podoba mi się zielony Blancpain Air Command Flyback Chronograph. -
Ja brałbym czarnego Ja nie, Wolę BigEye'a, najlepiej w tej właśnie tytanowej wersji (niedawno mignął mi na OLX-ie w bardzo atrakcyjnej cenie). Zegarków o podobnym charakterze jak Spirit trochę jest (np. Tudor BB, Ch.Ward, Glycine Combat, jeszcze jakieś Seiko albo Farer, że wymienię pierwsze z brzegu) ale Longines Avigation BigEye "Petrol Blue", czy jak on się tam nazywa, jest jedyny w swoim rodzaju i nie ma odpowiednika. Również bardziej stonowaną czarną wersję BigEye wolałbym od Spirita, na którego popularność jestem jakoś mało wrażliwy.
-
Niekoniecznie, trzeba by zobaczyć na żywo. W tych Omegach ostatnie ogniwo ma pewien zakres ruchu na teleskopie, minimalny ale jednak.
-
Nie wiem co ludzie widzą w tej kostce.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Piekny 😍 Jak u niego z grubością? 13 mm przy średnicy 40, czyli w porządku. Fajny zegarek, chociaż moim zdaniem oryginał z 1946 r. był graficznie lepszy. Miał subtelniejszą czcionkę indeksów sekundowych, a przede wszystkim doskonale dobrane wskazówki godzinową i minutową. Szkoda, że we współczesnej wersji Longines wybrał łatwą ścieżkę i zastosował zwykłe "grube liściowate", jak w wielu innych zegarkach tej marki. I jeszcze koperta. która również straciła coś z pierwotnej, wyrafinowanej prostoty. Zresztą, sami zobaczcie. -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Na bazarku masz na pewno legitną sztukę od zaufanego kolegi. Owszem, warto się zainteresować ogłoszeniem pisara, ale - odpowiadając na pytanie - tak, oferta z OLX wygląda dobrze, nie wzbudza we mnie szczególnych zastrzeżeń. Dopytałbym o serwis, gdzie był wykonywany, jak udokumentowany i co obejmował, ponieważ wyrażenie "po serwisie" może oznaczać dowolną czynność w zakresie od "zegarek otwarto i zamknięto" do "autoryzowany serwis wykonał pełny przegląd z wymianą konkretnych części na nowe oryginalne, regulacją chodu i testem szczelności". -
O kurcze, faktycznie!
-
Chyba "sans-serif". To jest akurat czcionka bezszeryfowa.
-
Faktycznie, ten salon Grubej Forsy to musi być fajne miejsce.
-
Mechanizmu nie widać, więc nie mam pewności, ale wygląda to na wczesny egzemplarz chronografu typu monopusher z lat '30, z mechanizmem Tissot 15TL. Można również powiedzieć, że to Lemania, te mechanizmy były wspólne dla Tissota i Omegi (odpowiednik Omega 33.3). Jeśli tak, to wartościowy zegarek, nie pozbywałbym się.
-
Temat, na który wiele napisano i który wciąż "dzieli Polaków" (a może nawet "ludzi", ale tylko tych znających się na zegarkach, czyli pewnie ułamek procenta populacji). Przed zakupem mojego mechanicznego PRX-a zrobiłem mały research i wtedy też znalazłem opinie purystów, że to plastikowa jednorazówka i w ogóle jak można, oraz rozsądnych entuzjastów (tak jak tutaj), że Powermatic 80 to nie najgorszy mechanizm z jasno zdefiniowanym zestawem wad i zalet, i trzeba po prostu wiedzieć co się wybiera. To nie jest werk zaprojektowany do serwisowania przez dziesięciolecia, raczej do tego, żeby trzymał czas przy serwisowaniu ograniczonym do minimum. Ale oprócz tego "plastikowy wychwyt" ma pewien kontekst historyczny, który umyka komentatorom z branżowych portali. Otóż Tissot ma tradycje eksperymentowania z tworzywami sztucznymi w mechanizmach. W latach '70 pojawił się Tissot Autolub, zegarek z naciągiem ręcznym, reklamowany jako samosmarujący i nie wymagający serwisu. Trochę o tych mechanizmach czytałem ale osobiście nie miałem z nimi kontaktu, więc nie wiem jak z trwałością. W każdym razie, Powermatic w PRX-ach to czytelne nawiązanie do tamtej technologii. Oprócz tego podoba mi się w nim niesamowita dokładność, przynajmniej w moim egzemplarzu, i to że jest wyjątkowo cichy.
-
Dobrze leży ten Citizen. Tylko oryginalny pasek nie za bardzo mi się podobał, z Hirschem jest lepiej.
-
Piękny. Nawet ręka z tym Chopardem wygląda inaczej (niż np. z Rolexem. Nie żebym jakoś specjalnie chciał roastować Rolexa, ale to są w większości zegarki nie na moją rękę, nie chodzi o rozmiar tylko o ogólne wrażenie. W przeciwieństwie do Choparda serii L.U.C., tego to bym nosił).
