Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1508
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. Z tym "007" i strzałką, to już przesadzili.
  2. To raczej pułap maksymalny, czyli na większości obszaru Polski można bezpiecznie używać. Jeśli chodzi o miejsca położone wyżej, np. taras widokowy PKiN w Warszawie, to już bym się wahał czy zabierać ten zegarek. Może dla bezpieczeństwa przełożyć na kostkę? Poza tym 300 m to nie jest 990 stóp, tylko bodajże 984.25.
  3. ireo

    Klub HERITAGE

    Nie sądziłem, że to napiszę, ale prawie czekałem na to zdjęcie.
  4. Spojrzałem na dolne zdjęcie i już miałem napisać, że tarcza ciekawie spatynowana ale przydałyby się jeszcze wskazówki.
  5. Bardzo dobrze brzmi. Gdyby to był Rolex, to może by go nazwali Pu Yi albo Jet Li.
  6. Te plusy na rogach fajne są. Mignęła mi gdzieś wersja w kolorze białym, trochę przypominała front pralki. Zegarki nieźle wykonane i w dobrych rozmiarach.
  7. Ale numer, chiński Tudor California 🙃 Czy te pseudoogniwa (nieistniejącej bransolety) to wyfrezowania koperty czy blaszane maskownice?
  8. Z kopertą mojego Speedmastera udało się dobrze, ale to było ładnych kilka lat temu. Jakość renowacji koperty najbardziej zależy od "polernika". W zeszłym roku w tej roli pracował tam chyba pan Jacek(?), dobry fachowiec.
  9. Bardzo dobre zdjęcie. Ten raczej rzadko spotykany model często był pokazywany na Forum. Opatrzył mi się i już zacząłem widzieć w nim nawet takie wady, których nie było, ale na tym zdjęciu wygląda ciekawie i świeżo. Gratuluję zakupu.
  10. Żeby tylko nadgarstkowe... Ale gdyby Longines kierował się sugestiami z naszego Forum, byłbym za panią Ewą. Przynajmniej wiedziałbym kto to jest. Tymczasem wśród ośmiorga aktualnych "ambasadorów" marki kojarzę jedynie trzy osoby: Cavilla, Kate Winslet i Jennifer Lawrence, którą w bieżącym filmiku reklamowym wyprowadzają na spacer trzy psy, niemiłosiernie ciągnąc na smyczach.
  11. Kurcze, Edmund, jaki Ty jesteś oblatany w tych aktorkach i aktorach. Musiałem sobie wyguglować nazwiska, żeby je skojarzyć z konkretnymi postaciami i filmami. Może dlatego, że od 30 lat nie mam telewizora. Jeśli chodzi o H. Cavilla, wnioskuję że zaliczył spadek w rankingu z Supermana do Wiedźmina (żadnej z tych produkcji nie oglądałem) czyli z poziomu Jaeger-LeCoultre'a na półkę Longinesa. Mniej więcej się zgadza.
  12. Rozumiem, temat jest "polityczny".
  13. Hm, OK. Wydawało mi się, że to w ogóle nie jest powód do niezdrowych emocji, ale aż tak mi nie zależy na zrozumieniu o co w tym chodzi, żebym chciał je wzbudzać. Xeric Scrambler, na zdjęciu Koleżanki widać nazwę marki. Fajna rzecz na werku Miyota 9039, w dodatku w kopercie przyzwoitych rozmiarów. Moim zdaniem, na damskiej ręce wygląda świetnie.
  14. Bo to było wyszukane słowo, coraz rzadziej używane. W dodatku jest Pruszcz Gdański i był też niejaki Ksawery Pruszyński, który się pisał przez "u", co dodatkowo utrudnia sprawę. "Dwójka" niedawno nadała w odcinkach jego monografię o Mickiewiczu, bardzo polecam. Rzeczywiście, historia pozwala zrozumieć politykę. Ale na wszystko jest sposób, trudne słowa można zastąpić łatwymi a wypowiedzi politycznych zabronić. A ponieważ wypowiedzią polityczną może być właściwie wszystko, od komentarzy o ruskich zegarkach, poprzez komentarze o zegarkach chińskich, aż do komentarzy o jakości papieru toaletowego (znałem osobę, która za dowcip o papierze toaletowym wylądowała na UB), to o polityczności wypowiedzi powinien decydować specjalny urząd albo komitet. Nauczania historii i literatury na wszelki wypadek też się zabroni, bo jeszcze się komuś coś skojarzy. Uprzejmie informuję, że w pierwszej części była to wypowiedź historyczna czyli o tym co już było, a w drugiej o tym co dopiero może nastąpić, więc również nie polityczna tylko futurologiczna (ewentualnie prorocza). Właściwie zamierzałem poruszyć temat zegarków chińskich pod innym kątem, mianowicie jak określić granicę między dopuszczalnym (moralnie albo prawnie) naśladownictwem klasycznych wzorów a naruszeniem praw własności intelektualnej producentów i projektantów. Łącznie chodzi o własność intelektualną, przemysłową i handlową, ale to nie moja dziedzina, więc nie podejmuję się wchodzenia w szczegóły.Temat już się parę razy na Forum przewinął, ale osobnego wątku nie znalazłem, za to niniejszy temat dostarcza najwięcej przykładów praktycznych. W zeszłym roku znalazłem wpis o tym, że jeśli coś wygląda z daleka jak Rolex ale ma na tarczy logo San Martin, to wszystko w porządku, bo to "homar" a nie podróbka. Ale gdyby jedynym kryterium odróżniającym "projekt naśladowczy" od "nielegalnej kopii" było logo, to czy to przypadkiem nie znaczy, że akceptujemy podróbkę ale pod warunkiem, że autor podróbki umieścił na niej swój logotyp? Idąc dalej, "podobają nam się tylko takie podróbki, których autor wyraźnie okazał swą dumę (z udanego podrobienia), umieszczając na nich własne logo". Coś tu nie tak, bo zastosowałem prostą logikę i doszedłem do absurdu. Gdzie zrobiłem błąd?
  15. Niejakiego Romarica André, artystę o pseudonimie seconde/seconde. Specjalizuje się w psuciu zegarków za pieniądze (myślę, że niemałe).
  16. To był temat historyczny. Tematy polityczne dotyczyłyby raczej rzeczywistości obecnej (przyprószyło, od rzeczownika "proch").
  17. Świetny krój dwójki ma ta Delbana (a "wybitny działacz polskiego ruchu robotniczego" tow. Ostap Dłuski naprawdę nazywał się Adolf Langer, na wypadek gdyby to kogoś interesowało. Z jakiegoś powodu "Dziennik Łódzki" o tym nie wspomniał, pewnie przeoczenie. W 1953 r. "tow. Dłuski" raportował o sytuacji kadrowej w MSZ co następuje: „Pod względem narodowościowym skład pracowników kierowniczych jest niezadowalający: na 11 departamentów jest 8 dyrektorów, w tym 5 narodowości żydowskiej, na 12 przysługujących etatów wicedyrektorów obsadzone są tylko 4, w tym 3 przez osoby narodowości żydowskiej. Na 28 urzędujących naczelników wydziałów – 18 narodowości żydowskiej”. Dzisiaj pozostają nam jedynie domysły czy chodziło o to, że tych dyrektorów, wicedyrektorów i naczelników narodowości żydowskiej było za dużo, czy za mało).
  18. Faktycznie ciekawe, nie wiedziałem, bo obydwa moje GS-y są mechaniczne. Naprawdę spring drive'y mają takie coś? Muszę to gdzieś sprawdzić. Ta "Hana-ikada" to oczywiście inny zegarek z innej linii, pomimo podobieństwa materiałów i kolorystyki. "Hana" ma geometrię koperty typową dla modeli Elegance i jest "prawie dress watch-em" (bo jest taki pogląd, podobno już nieaktualny, że prawdziwy dress watch nie powinien mieć sekundnika). Z kolei "Sakura" z trudem usiłuje zachować charakter zegarka sportowego, co powoduje widoczne zaburzenia identyfikacji ale ma swój urok. Co kto lubi.
  19. Lubię takie wpisy, pokazujące prawdziwy kawałek czyjegoś życia, i podtrzymuję wcześniejsze zdanie, że to bardzo dobra historia. Ten Longines też mi się podoba, zwłaszcza że egzemplarzy tego modelu z taką tarczą jest coraz mniej. Dlatego proponowałem zająć się i mechanizmem, i estetyką zewnętrzną. Nie do wszystkich tematów ubocznych, które pojawiły się po drodze, mam potrzebę się odnosić ale na pytanie o olej w tylnym moście starego mercedesa odpowiem, że gdybym miał takie auto i nadal chciał nim jeździć, to przy normalnej eksploatacji wymieniałbym olej w dyferencjale nie rzadziej niż raz na 5 lat, a przy intensywniejszym użytkowaniu co 3 lata. Dla mnie "kultura techniczna" i "pasja" to pojęcia połączone, przynajmniej w odniesieniu do zegarków i samochodów. Chociaż wiem, że są ludzie, którym to się zupełnie nie styka. Nie wiem, Bogdanie, na jakiego filozofa się powołujesz ani gdzie znalazłeś wypowiedź kogoś, kto "kupił zegarek żeby go z zyskiem sprzedać". Przypuszczam, że raczej nie na tym Forum, i prawie na pewno nie mogłoby to dotyczyć zegarka marki Longines. Słyszy się czasami albo czyta o tzw. "zegarkach inwestycyjnych" ale to raczej dla naiwnych albo kompletnie nieświadomych. Ja na nich nie narzekam, bo w zegarkowym ekosystemie pełnią ważną rolę zasilając zegarkowy rynek, który może dzięki temu jeszcze się jakoś trzyma. Coś jak dżdżownice spulchniające glebę, może nie są to zwierzątka najładniejsze i najbardziej inteligentne, ale za to jakże pożyteczne.
  20. Po co? Twój zegarek potrzebuje serwisu po kilkudziesięciu latach zaniedbań, a nie "potwierdzenia autentyczności", która w przypadku tego egzemplarza nie budzi wątpliwości. Jeśli ukończyłeś szkołę zawodową i może jeszcze inne szkoły, to powinieneś rozumieć, że ruchome części zegarka wymagają do prawidłowego działania odpowiedniej konserwacji i przeglądów, podobnie jak każdy mechanizm. Nawet zegarek odłożony po zkupie do szuflady wymagałby po tylu latach przynajmniej zmycia rozłożonych starych smarów i nałożenia nowych, cóż dopiero taki jak Twój, po którym głołym okiem widać w jaki sposób był użytkowany. Są ludzie, którzy w ten sposób traktują swoje zegarki, kosiarki do trawy, traktory, a nawet samochody. Przyszłoby Ci do głowy, żeby nie zmieniać oleju i nie robić przeglądów okresowych, bo "silnik jest szczelny i się nie brudzi"? To są sprawy podstawowe, więc nie zawracaj głowy jakimś "badaniem autentyczności", tylko zanieś albo wyślij tego Longinesa do dobrego zegarmistrza.
  21. Podróżowałem do Indii chyba ponad 15 lat temu ale byłem przygotowany, popijając każdy posiłek odpowiednią ilością whisky. Dzięki temu byłem w stanie bez szwanku przetrwać nawet "restaurację" przydrożną, w której podawano przystawki na blaszanych talerzach w proporcji jeden talerz na dwóch, oraz surowe przekąski z betelu i tym podobnych składników, zawijane w świeży liść jakiejś rośliny paluchami ulicznego sprzedawcy i konsumowane on the go. Zrozumiałem wówczas zwyczaje brzydkich brytyjskich kolonizatorów, którzy bez odpowiedniej ilości whisky nie ruszali się w Indiach na krok. Każdy alkohol nadaje się do tego celu, byle w wystarczającej ilości. W ten właśnie sposób można uniknąć wizyty na oddziale zakaźnym lub u specjalisty medycyny tropikalnej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.