Bo to było wyszukane słowo, coraz rzadziej używane. W dodatku jest Pruszcz Gdański i był też niejaki Ksawery Pruszyński, który się pisał przez "u", co dodatkowo utrudnia sprawę. "Dwójka" niedawno nadała w odcinkach jego monografię o Mickiewiczu, bardzo polecam. Rzeczywiście, historia pozwala zrozumieć politykę. Ale na wszystko jest sposób, trudne słowa można zastąpić łatwymi a wypowiedzi politycznych zabronić. A ponieważ wypowiedzią polityczną może być właściwie wszystko, od komentarzy o ruskich zegarkach, poprzez komentarze o zegarkach chińskich, aż do komentarzy o jakości papieru toaletowego (znałem osobę, która za dowcip o papierze toaletowym wylądowała na UB), to o polityczności wypowiedzi powinien decydować specjalny urząd albo komitet. Nauczania historii i literatury na wszelki wypadek też się zabroni, bo jeszcze się komuś coś skojarzy. Uprzejmie informuję, że w pierwszej części była to wypowiedź historyczna czyli o tym co już było, a w drugiej o tym co dopiero może nastąpić, więc również nie polityczna tylko futurologiczna (ewentualnie prorocza).
Właściwie zamierzałem poruszyć temat zegarków chińskich pod innym kątem, mianowicie jak określić granicę między dopuszczalnym (moralnie albo prawnie) naśladownictwem klasycznych wzorów a naruszeniem praw własności intelektualnej producentów i projektantów. Łącznie chodzi o własność intelektualną, przemysłową i handlową, ale to nie moja dziedzina, więc nie podejmuję się wchodzenia w szczegóły.Temat już się parę razy na Forum przewinął, ale osobnego wątku nie znalazłem, za to niniejszy temat dostarcza najwięcej przykładów praktycznych.
W zeszłym roku znalazłem wpis o tym, że jeśli coś wygląda z daleka jak Rolex ale ma na tarczy logo San Martin, to wszystko w porządku, bo to "homar" a nie podróbka. Ale gdyby jedynym kryterium odróżniającym "projekt naśladowczy" od "nielegalnej kopii" było logo, to czy to przypadkiem nie znaczy, że akceptujemy podróbkę ale pod warunkiem, że autor podróbki umieścił na niej swój logotyp? Idąc dalej, "podobają nam się tylko takie podróbki, których autor wyraźnie okazał swą dumę (z udanego podrobienia), umieszczając na nich własne logo". Coś tu nie tak, bo zastosowałem prostą logikę i doszedłem do absurdu. Gdzie zrobiłem błąd?