Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1509
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. Sprawa ma kilka aspektów. 1) Zastój na rynku zegarków, który powoduje, że trudniej sprzedać cokolwiek używanego. To nie jest nowe zjawisko, z tym że wskutek pandemicznej bańki ludziom zaczęło się wydawać, że rynek się rozkręca i że będzie znacząco rósł dalej. Tak się oczywiście nie stało, rynek "z odbicia" znacząco wyhamował, co dotyczy przede wszystkim droższych zegarków używanych. Niektórzy się zastawiają czy za 10-20 lat ktoś jeszcze będzie nosił normalne zegarki. Aż takim pesymistą nie jestem, ale trudno nie zauważyć, że z całą branżą nie jest dobrze. Różne ciekawe zegarki wiszą na Ch24 miesiącami, chyba że trafi się coś po znacząco niższej cenie, wtedy się sprzedaje. 2) Pozycja Seamastera 300 w ofercie Omegi i na rynku w ogóle. Ludzie nie rozumieją tego zegarka. Starsza generacja Seamastera 300 (czyli właśnie ta ze zdjęcia) była stosunkowo słabo promowana, jak na możliwości i budżet Omegi, oraz dość szybko zastąpiona nowszą wersją (która ogólnie zebrała lepsze recenzje i chyba podoba się bardziej ale nie mnie, już kiedyś o tym pisałem). Uważam ten model za specyficzny zegarek dla specyficznego odbiorcy, bardzo udany ale nie dla każdego. 3) Też bym nie sprzedawał.
  2. No tak, ale z wydaniem książki to nie tak zaraz. Zdaje się, że treść nie jest jeszcze ostatecznie ustalona, a terminu ukazania się drukiem nie znamy. Dobrym sposobem promocji książki byłoby parę filmików albo felietonów, ja bym chętnie obejrzał i poczytał. Poza tym książka, żeby się sprzedawała, powinna być raczej "dla każdego" niż dla czytelnika tego forum, dlatego bardziej liczyłbym na coś ciekawego bezpośrednio od Filipa.
  3. Filipie, przygotowujecie może jakiś materiał z tej szwajcarskiej eksursji? Chętnie bym zobaczył waszymi oczami trochę więcej.
  4. Są takie zegarki, których sam bym nie nosił, ale podobają mi się u innych. To właśnie jeden z nich.
  5. Jaki Jaeger-LeCoultre? Aha, chodziło o pochodzenie mechanizmu? W Patkach też taki występował, w danym kontekście to nie było istotne.
  6. "No chyba jednak" tak. Zrzynał. Owszem, można powiedzieć, że "obie formy są poprawne" ale nie są zamienne, każda z nich jest poprawna dla osobnego znaczenia. Jeśli ktoś "zrzyna" coś od kogoś (z kogoś, skądś), to korzysta z efektów czyjejś pracy lub twórczości. "Zżynać" można jakieś rośliny łodygowe albo nierówności powierzchni, "zerżnąć" ma jeszcze inne dodatkowe znaczenia żargonowe, ale jeśli mówimy o klasówce, egzaminie, pracy domowej albo o braku respektu dla praw autorskich, to tylko forma "zrzynać".
  7. Tak, te z gładką lunetą na ogół lepiej znoszą upływ czasu niż wersje z cyframi na bezelu. W starych Navigatorach najłatwiej degradują kompozytowe lunety. Chyba nikt nie zakładał, że te zegarki po 50 latach nadal będą w użyciu. Na na Ch24 widziałem niedawno egzemplarz Navigatora na Valjoux z nienaruszonymi cyframi na lunecie, ref. 40852. Jest w Belgii i wygląda jak NOS, z tym że kosztuje ponad 8 tys. zł.
  8. Sisqowy „Telemeter” zachęcił mnie do wydobycia z szuflady tego 50-latka na werku Lemanii.
  9. To nie mój wydział, ja się zaliczam raczej do lingwistycznej (Ochotnicza Rezerwa Gramatyczno-Ortograficzna).
  10. To prawda (z tym, dla mnie skrót "VC" oznacza markę Vacheron Constantin; żeby ktoś przypadkiem nie pomyślał, że na poważnie mówimy o "Vratislavia from China" w kontekście takiej marki jak Patek). Powyżej przykład z lat '70. Ale jest także VC cal. 2790 SQ (poniżej) i nieszkieletowy 2790, stosowane od 2000 r. w miejsce wcześniejszych werków VC z lat '90, 30050 i 30051.
  11. Temat słynnej zdziwionej rybki obrabialiśmy w tym wątku rok temu. Pisaliście wtedy, że to miała być płotka z wodorostem. Ale dlaczego akurat płotka, to nie wiem.
  12. Wspaniała rzecz. Pomyślałem, że gdyby udało mi się zobaczyć ten zegarek bez przygotowania (przez Filipa), to mógłbym go pobieżnie zakwalifikować jako wyjątkowo udaną pasówkę z jakimś nieznanym zabytkowym werkiem. Jeszcze jeden mistrz sztuki zegarmistrzowskiej, o którym nie wiedziałem że istnieje. Artykuł też ciekawy, chociaż mam wrażenie, że jeśli "zbytnia koncentracja na dokładności" była motywem pana Sekiguchi do opuszczenia Japonii, to coś tam się musiało "lost in translation".
  13. Re. "wydziw": na cyferblacie zaoszczędzili, chytrusy. Ale dzięki temu widać ten twardy dysk.
  14. Dobry pasek. Mnie też się oryginalny nie podobał. p.s. A gdyby Cię goniła policja na sygnale, to miałbyś jeszcze dźwięk syreny. "Syreny z Tytana".
  15. Gingin? Miło, że wpadłeś 🙂 Poza tym, to nie jest dziwne, że napisałeś o swatchu i dostałeś odpowiedzi o swatchu. Otrzymałeś również parę odpowiedzi na pytanie, które prawdopodobnie chciałeś zadać, "dlaczego nie ma moonwatcha z automatem?". Bo wtedy przestałby być moonwatchem.
  16. Cały czas się zastanawiam co to jest ten kształt na deklu. 1) żołnierz wojsk p-chemicznych w masce i pelerynie? 2) psia mordka? 3) modelka w bikini bez głowy? 4) siostra szarytka w okularach "lennonkach"? 5) coś co nie wiem?
  17. Niech zgadnę - żadne? Skłonny jestem się zgodzić. Wracając do PP, mnie tam się nie podoba ani Nautilus, ani Aquanaut, ani Cubitus, mogę więc pozostać "obiektywny". Z tego "obiektywnego" punktu widzenia nie wydaje mi się, żeby Cubitus stanowił designerski albo zegarmistrowski postęp względem Nautilusa, dosyć łatwo to stwierdzić bez oglądania na żywo. Ale tak w ogóle, cóż mi do tego, że Patek wyprodukował zegarek, którego nie mam potrzeby oglądać ani przymierzać, albo że pan o kwadratowej twarzy kazał swoim projektantom uczynić nowy zegarek na swój obraz i podobieństwo, a teraz bardzo się tym nasładza. Twierdzi zresztą, że zupełnie sam to zaprojektował (możliwe, bo pewnie projektant, który miał się pod tym podpisać, wolał podpisać wypowiedzenie). Mówiąc teraz poważniej (bo czasami sobie żartujemy), to ja do tego projektu - samego w sobie - nic nie mam. Niech sobie będzie i się sprzedaje, ciesząc Thierry'ego Sterna i swoich nowych właścicieli. Jedyny "problem" polega na tym, że to Patek. Jestem rozczarowany faktem, że takiej fantastycznej firmie-legendzie nie chciało się opracować prostokątnego mechanizmu, pasującego do tej koperty. Gdyby Cubitus był np. Citizenem, za tysiąc dolarów czy dwa, to by mi się podobał. Dałbym "lajka" jakiemuś szczęśliwemu "nosicielowi" w dziale "Jaki zegarek masz dziś na ręku", i tyle. Ale Patek? Tak na rympał, okrągły werk w kwadratowej kopercie? Dajcie spokój.
  18. To ja poproszę jeden, może jeszcze zdążyłem 🙂
  19. O, nawet działa! W środku niezawodna elektronika firmy Sanyo, jeśli dobrze pamiętam.
  20. Bo byłem ciekaw gdzie można zobaczyć ten zegarek na żywo, w ogóle którykolwiek z linii Anywhere. Kiedy mieszkałem w Szwajcarii, bywałem również w Neuchâtel, ale wtedy Krayona jeszcze nie było.
  21. Nie widzieli ale chętnie by zobaczyli. Tym razem to automat, więc na pewno będzie miał ponad 14 mm grubości.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.