Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1508
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. Witamy, również z przyjemnością. Dobry wybór. Zegarki z fazami księżyca mają niepowtarzalny urok, a ciemna tarcza podoba mi się bardziej niż kremowa.
  2. Oris: Hm, zdaje się, że niechcący trafiłem do internetowej kapsuły czasu. Ale na Ch24 jeszcze są te Orisy 28 mm, niektóre nawet nieużywane. Eterna: Mam pewne wątpliwości w sprawie "szczerości klocka". Cała historia jest niejasna, wiadomo tylko, że 1) nie ma dowodu, że Thor Heyerdahl w czasie wyprawy tratwą Kon-Tiki przez Pacyfik w 1947 r. rzeczywiście nosił zegarek marki Eterna (same twierdzenia w materiałach firmy Eterna nie mogą być uznane za dowód), ale 2) istnieją mocne poszlaki, że inny członek wyprawy, Knut Magne Haugland, rzeczywiście miał wtedy zegarek Longines Paratrooper. Ten Longines obecnie znajduje się w Muzeum Kon-Tiki w Oslo, ale nie ma tam informacji, że należał on do Hauglanda. W muzeum opisano zegarek jako "chronometr ekspedycji Kon-Tiki". Sugeruje to coś w rodzaju patronatu firmy Longines nad wyprawą Heyerdahla, ale to raczej spekulacja. Firma Longines nie ominęłaby okazji pochwalenia się udziałem w takim przedsięwzięciu, gdyby rzeczywiście w nim uczestniczyła. Czyli "klocek" prawdopodobnie tam był, ale nie wiadomo czyj. Pojedyncze zdjęcia z wyprawy Kon-Tiki pokazują załogę albo bez zegarków (podobno w drodze zjedli wszystko co się dało, łącznie z paskami zegarków, więc potem nosili zegarki w majtkach - ładna historia, ale niedostatecznie zweryfikowana), albo z czymś, co jednak bardziej przypomina Eternę z lat '40 niż Longinesa. Kto chce, może samodzielnie przekopać się przez "wątek śledczy" w tej sprawie na omegaforums.net (uprzedzam, że ma 3 strony i kilka nagłych zwrotów akcji): https://omegaforums.net/threads/did-thor-hyderdahl-really-wear-an-eterna-watch-on-his-expedition-special-investigation.54611/
  3. Rzeczywiście, bo najpierw poddały się "nacierającym armiom" kwarcowych samurajów z Japonii. Longines dał się wchłonąć siedmiogłowemu smokowi o imieniu Asuag już w 1971 r. (właściwie sam stał się siódmą głową, wraz ze swoimi dwiema markami Rotary i Record). ASUAG miał już wtedy spore kłopoty i bez Longinesa, pomimo największej na świecie produkcji części i mechanizmów (a raczej właśnie dlatego). Dlatego wkrótce (1983) sam został połknięty przez trójgłową bestię SSIH (Omega, Tissot, Lemania), która oczywiście dostała od tego ciężkiej niestrawności i musiała się szybko przepoczwarzyć, dlatego zmieniła nazwę na SMH (1985). Po drodze wykluł się Swatch (1984), jako dziecko zmutowanego potwora SMH i Nicolasa Hayeka (który przeprowadzał fuzję ASUAG + SSIH = SMH), a następnie SMH stwierdziło, że nie chce się już dłużej tak brzydko nazywać i w 1998 r. przyjęło nazwę Swatch Group. Nie mogłem uwierzyć, że teraz damskie Orisy są takie duże, i zajrzałem do aktualnej oferty. A np. ten: 01 561 7722 4053-07 8 14 79, "Artelier Date Diamonds"? Nie wiem, czy dziewczynom też się podoba, ale mnie - bardzo.
  4. Czy to aby prawda, że "the new Longines Ultra-Chron Carbon is the brand’s first endeavour with the material"? Już wcześniej gdzieś widziałem VHP z tarczą "carbon fiber".
  5. Jak mawiała pewna demoniczna nauczycielka w mojej szkole podstawowej: - Bardzo dobrze, Dwa plus! Pozytywna wiadomość jest taka, że zegarek został przywrócony do życia.
  6. Ironia ironią, ale akurat zakończenie produkcji Nautilusa było dobrą decyzją (oczywiście nie dla nas, tylko z punktu widzenia Thierry'ego albo ogólnie "biznesu"). Wątek "kolekcje a rynek" zasługuje raczej na osobny temat, który się ciekawie rozwija. Ale że nadal jesteśmy w wątku dot. Longinesa, to mam wrażenie, że obecnie tę markę napędzają udane reedycje i dobra reputacja w Azji. Zamieszczony przez Ciebie wykres pokazuje kurczenie się rynku zegarków szwajcarskich, a skoro szwajcarskich, to również pozostałych. Prawdziwy cios może wkrótce nadejść wraz z kolejnym globalnym kryzysem na rynkach finansowych, którego zapowiedzi zaczynają już być widoczne. To by nie była dobra wiadomość, bo wtedy z naszymi zegarkami znaleźlibyśmy się w sytuacji inwestora z Wall St. pod koniec lat '20 XX w.
  7. Oris jest inny. To firma, która robi dobre zegarki ale od lat piłuje gałąź, na której siedzi, pod względem polityki cenowej i dystrybucji. Wypuszczają jakiś fajny model, wkrótce potem można go kupić niemal za pół ceny w kiosku Ruchu. Dziwię się, w jaki sposób Oris nadal jest w stanie utrzymać się na wymagającym rynku, nie ogarniając tak podstawowych spraw dotyczących sprzedaży zegarków. Właściwie to dobrze świadczy o ich jakości.
  8. Może sport jeszcze niedawno tak nie wyglądał, ale... Grand Seiko i Blancpain mają całkiem niezłych analityków rynku.
  9. Prawdę mówiąc, nie bardzo widzę różnicę między dwiema wielkościami Yacht-Mastera na tych zdjęciach. Wygląda wręcz, jakby to był ten sam Rolex, sfotografowany dwa razy.
  10. Wohoe! Jaki wspaniały protest song. Wiele ciekawych metod noszenia zegarka udało Ci się wymienić, ale jeszcze nie wszystkie.
  11. Może jeszcze nie. Ale gdybyś w dodatku zaczął wchodzić i wychodzić z WC metodą Johna Cleese'a z "Ministerstwa Głupich Kroków", to już tak.
  12. Właśnie dlatego wszyscy kupują w Japonii albo na Ch24. Albo jedno i drugie.
  13. E tam, „się nie da”. Pewnie, że się da, tylko trochę gorzej będzie ze złożeniem.
  14. Wypowiedź w rodzaju "na tej pani świetnie leży ta sukienka" (albo zegarek), to przecież żaden "obiektywizm", raczej zwykły komplement. Ewentualnie dodatkowa wskazówka dla ludzi Thierry'ego, żeby poubierać trochę celebrytek w Cubitusy, narobić im zdjęć i wywiadów, i wykupić więcej rozkładówek w różnych Vogue'ach. Z czysto sprzedażowego punktu widzenia muszę przyznać, że wypuszczenie tego paskudztwa było niezłym ruchem. Zegarek "namieszał" i wszyscy o nim piszą, publikując zdjęcia i oburzone komentarze gdzie się da, nawet nie trzeba im za to płacić. Wiadomo, że opracowanie tego modelu nie miało nic wspólnego z haute horlogerie (okrągły werk w kwadratowej kopercie - u Patka!), chodziło o narobienie hałasu i poprawę rozpoznawalności marki względnie tanim kosztem. Aroganckie wypowiedzi CEO również zmierzają do tego celu, bez względnie na to, w jakim stopniu mogły być zaplanowane lub uświadomione. Szumu jest więcej i rośnie prawdopdobieństwo, że jeszcze jeden Diddy ze złotym zębem albo jeszcze jeden Chińczyk z Szanghaju kupi ten zegarek, bo się zachwyci, że to takie drogie i brzydkie. Czas pokaże, na ile to zadziała, ale może się okazać, że Cubitus zostanie kiedyś obwołany klasycznym przykładem dobrego "targetowania" produktu. To zegarek dla kogoś, kto ma już wszystko i przez nadmiar zalegającej wszędzie kasy nie może domknąć drzwi w komórce na ziemniaki. Taki klient, to nie koneser klasycznego piękna tylko amator rzeczy drogich i brzydkich. Ważne, żeby załapał przekaz odpowiednio przygotowanej promocji.
  15. Podejrzewam, że ten baniak w tle, to zasilacz.
  16. Jak bardzo szczupły ludzik (Slenderman?). Poprzedni rysunek był za bardzo złagodzony 😶
  17. (nie zdążyłem) Nie wiem, czy tylko mi się wydaje, czy do góry nogami rzeczywiście wygląda trochę lepiej?
  18. Hour Vision na bransolecie to jednak ma coś w sobie. Z dwóch IWC bardziej podoba mi się Portugieser, chociaż niekoniecznie w tej wersji kolorystycznej.
  19. ireo

    Twoja kolekcja!

    Paweł, miałeś zdrowy instynkt, że to nie mnie zadałeś to pytanie („doskonały wybór, proszę pana”). W związku z tym, nie czując się związany powinnością odpowiedzi, zgłoszę inny pomysł: specjalny mebel na zegarki. Byłby to rodzaj płytkiego regału, w rodzaju kuchennej półki na przyprawy tylko znacznie większy, zajmujący część wybranej ściany (o ile masz jakąś wolną ścianę), najlepiej w sypialni albo w salonie. W „dziuplach” tej konstrukcji znajdowałyby się, oczywiście, zegarki. Najlepiej przewidzieć ok. 2x więcej „dziupli” niż zegarków. Wtedy, po pierwsze, kolekcja od razu by optycznie zmalała (tyle wolnych miejsc!), po drugie, mógłbyś dowolnie zmieniać aranżację kolekcji, a po trzecie, miałbyś wszystkie zegarki (albo ich większość) stale przed oczami i przestałbyś się bać, że przez pomyłkę kupisz sobie ten sam zegarek po raz drugi (albo trzeci). Na wypadek, gdybyś od razu chciał się zabierać za realizację projektu, to ze względów bezpieczeństwa dodam, że taka wystawa nie powinna być widoczna ani z zewnątrz, ani od razu z przedpokoju lub z wejścia do mieszkania.
  20. ireo

    Twoja kolekcja!

    Rozwiązanie 1.: Byle do emerytury, wtedy na pewno będzie łatwiej. Rozwiązanie 2.: Uzyskać odpowiedni grant i zostać kustoszem własnej kolekcji.
  21. To jest dyskusja powracająca jak bumerang, w dużej części wskutek niezrozumienia na czym polega certyfikacja METAS i czym się różni od COSC. Wyjaśniałem to miesiąc temu ale widzę, że mi się nie udało. Może niejasno to wtedy napisałem, a może Czytelnicy woleli nie zagłębiać się w temat i pozostać przy obiegowym poglądzie. Obiegowy pogląd jest taki, że METAS dotyczy wyłącznie mechanizmu i pomiaru odchyłek dobowych zależnych od pozycji, ale tak nie jest. Przede wszystkim, METAS (w przeciwieństwie do COSC) nie dotyczy izolowanego mechanizmu lecz całego zegarka. Dlatego w instrukcji ogólnej, dotyczącej mechanizmu (lub grupy mechanizmów), nie znajdziecie rzeczywistych wyników dokładności zegarka, uzyskanych w testach METAS. Omega wyraźnie podaje (również w wycinku wklejonym powyżej), że METAS oznacza dwukrotny proces certyfikacji: najpierw COSC (dla mechanizmu), potem METAS (dla całego zegarka). Owszem, wielkość mechanizmu określa przedział wartości, dla którego zegarek spełnia standard METAS pod względem odchyłek pomiaru, ale to tylko jeden aspekt certyfikacji. Testy METAS obejmują 10 dokładnie opisanych cykli, przebiegających w określonych pozycjach i temperaturach, z ekspozycją na pole magnetyczne. METAS weryfikuje również rezerwę chodu i wodoszczelność.
  22. U mnie nie. Ja tylko zwalczam kostę brukową w tle, monitor może być.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.