Hej, hej, wspaniały wątek! Mnie się naprawdę podoba Military 1938. Może nie aż tak bardzo, żebym go sobie kupił, ale mimo to Twoją decyzję o pozbyciu się tego zegarka odebrałem z rozczarowaniem, bo jak taki arbiter elegantiarum, jak Ty, mógł popełnić tego rodzaju czyn. 👮♂️ Może uznałeś, że był dla Ciebie za duży. To jedyne wytłumaczenie, jakie przyszło mi do głowy.
Owszem, to co łączy 1938 z 1945, omawianym przez nas poprzednio, to przesunięcia subtarczy sekundowej względem pierwowzoru. Tyle, że w przypadku 1945 jest to przemieszczenie w górę, a w 1938 - w dół. Obydwa zabiegi spowodowały zaburzenie wizualnej równowagi całości, ale w tym drugim przypadku oryginalny projekt nie został aż tak bardzo zepsuty. Mimo to, krytycy reedycji 1938 mają rację, oryginał był lepszy.
W oryginale subtarcza sekundowa, dzięki odpowiedniej przestrzeni pozostawionej wokół niej, jak gdyby swobodnie pływała w tarczy głównej. W reedycji ciężko opada, pomimo że jest mniejsza. Ale większa nie mogłaby być, bo wtedy jej obniżone położenie jeszcze bardziej rzucałoby się w oczy. Można się zgodzić, że 1938 wygląda ciekawie, ale myślę że inne reedycje Longinesa jednak udały się lepiej, np. Classic Tuxedo albo Avigation BigEye.
Z prostymi projektami graficznymi jest jak z prostym jedzeniem, gdzie jeden błąd w przygotowaniu albo doborze składników od razu psuje potrawę. Łatwiej ukryć błędy albo niską jakość produktów, przyrządzając "oryginalne" danie kuchni azjatyckiej, o którym nikt nie wie jak powinno smakować, albo mnożąc na cyferblacie różne faktury, kolory, okienka, subtarczki, chapter ring-i, guilloché i fasetowania.
Na marginesie tych rozważań, nie przemawiają do mnie "demokratyczne" definicje piękna w rodzaju "to ładne, co się komu podoba" albo wręcz "to, co podoba się większości". Gdyby to była prawda, bylibyśmy wszyscy skazani wyłącznie na graffiti na ścianach i disco polo 24/7, a zamiast filmów na beznadziejne seriale. Książek prawdopodobnie nie byłoby wcale, bo większość nic nie czyta. W rzeczywistości istnieje wąska grupa ludzi, którzy potrafią coś dobrze zaprojektować, skomponować utwór albo wystawić dobre przedstawienie, nieco większa tych, którzy potrafią to docenić i jeszcze za to zapłacić, oraz cała reszta pozostałych o mniejszych wymaganiach, chociaż nadal zróżnicowanych pod względem stopnia poczucia piękna i otwartości na nieznane.
W każdym razie, Longines Heritage Military 1938 trochę "za mną chodził" ale jeśli już, to nie wiem czy ciekawszą propozycją nie jest Tissot Heritage Petite Seconde 165th Anniversary, który ma na Forum paru zadeklarowanych welbicieli. A jeśli kogoś kręci mała sekunda tam, gdzie być nie powinna, to dlaczego nie pójść na całość?