Lubię takie wpisy, pokazujące prawdziwy kawałek czyjegoś życia, i podtrzymuję wcześniejsze zdanie, że to bardzo dobra historia.
Ten Longines też mi się podoba, zwłaszcza że egzemplarzy tego modelu z taką tarczą jest coraz mniej. Dlatego proponowałem zająć się i mechanizmem, i estetyką zewnętrzną.
Nie do wszystkich tematów ubocznych, które pojawiły się po drodze, mam potrzebę się odnosić ale na pytanie o olej w tylnym moście starego mercedesa odpowiem, że gdybym miał takie auto i nadal chciał nim jeździć, to przy normalnej eksploatacji wymieniałbym olej w dyferencjale nie rzadziej niż raz na 5 lat, a przy intensywniejszym użytkowaniu co 3 lata. Dla mnie "kultura techniczna" i "pasja" to pojęcia połączone, przynajmniej w odniesieniu do zegarków i samochodów. Chociaż wiem, że są ludzie, którym to się zupełnie nie styka.
Nie wiem, Bogdanie, na jakiego filozofa się powołujesz ani gdzie znalazłeś wypowiedź kogoś, kto "kupił zegarek żeby go z zyskiem sprzedać". Przypuszczam, że raczej nie na tym Forum, i prawie na pewno nie mogłoby to dotyczyć zegarka marki Longines. Słyszy się czasami albo czyta o tzw. "zegarkach inwestycyjnych" ale to raczej dla naiwnych albo kompletnie nieświadomych. Ja na nich nie narzekam, bo w zegarkowym ekosystemie pełnią ważną rolę zasilając zegarkowy rynek, który może dzięki temu jeszcze się jakoś trzyma. Coś jak dżdżownice spulchniające glebę, może nie są to zwierzątka najładniejsze i najbardziej inteligentne, ale za to jakże pożyteczne.