Temat rotomatów był już nieraz omawiany, więc może to co napiszę nie będzie nowe, ale wciąż nie mam pewności czy takie urządzenie ma sens.
Mam rotomat od wielu lat, używam z przerwami, za każdym razem wkładam do niego inne zegarki (czyli unikam długiego przetrzymywania jednego zegarka we włączonym rotomacie). Mimo wszystko, zegarki z bardziej rozbudowanym kalendarzem lądują w nim najczęściej.
Jak się zastanowić, to operacja otwarcia drzwiczek, wyjęcia poduszki, zapięcia zegarka, włożenia go do rotomatu i zamknięcia drzwiczek jednak trwa dłuższą chwilę, zwłaszcza jeśli dodatkowo trzeba ten rotomat włączyć albo przestawić tryb pracy.
W tym czasie można równie dobrze zrobić wszystkie ustawienia w zegarku, założyć go sobie na rękę i gotowe. Pomijam kwestię ustawiania zegarka i wstępnego nakręcenia koronką tylko po to żeby włożyć zegarek do rotomatu i tam go zostawić, bo to się już zupełnie nie opłaca.
Jak już mam ten rotomat, to go używam. Np. mam zegarek vintage, w którym data lubi się zawieszać po dłuższej przerwie w użytkowaniu a niewiele można z tym zrobić z powodu braku oryginalnych części. Jeśli chcę go założyć, to najpierw wkładam na dzień czy dwa do rotomatu żeby rozruszać datę i wtedy działa bez problemu. Ale to są szczególne sytuacje; gdybym teraz od nowa rozważał zakup rotomatu, to nie wiem czy bym się zdecydował.