Gdy niziny społeczne w UK zaczęły nosić kaszkiety i szaliki Burberry, marka zaczęła mierzyć się z poważnym kryzysem i po jakimś czasie wycofała te produkty, które chavsi sobie upodobali. Ale rysa na wizerunku i kojarzenie z patusami pozostało z Burberry na długo.
Oczywiście Travis Scott to zdecydowanie inny poziom niż wyspiarskie sebiksy, ale i tak mam wrażenie że AP degraduje swój wizerunek idąc w tę stronę i nie jestem przekonany, czy to dobre dla marki, która jest uważana za jedną z trzech największych w historii zegarmistrzostwa.
Oczywiście samym prestiżem zysków się nie generuje - robiąc mieszankę RM i Hublota na sterydach i sprzedając ją bogatym świecidełkolubom, pewnie wygenerują zyski większe, i łatwiejszym kosztem, niż podążając drogą klasycznego zegarmistrzostwa. Ale ponieważ jesteśmy na forum miłośników zegarków, a nie miłośników księgowych, nie widzę powodu do podziwiania tego.