Oczywiście to Twoje preferencje i nic nikomu do tego, według jakich kryteriów kupujesz zegarki, więc ja krytykować nie mam zamiaru. W ramach ciekawostki powiem zatem tylko, że ja mam odwrotnie - inhousy zaczęły mi działać na nerwy, ze względu na droższe i trudniejsze naprawy, dostęp do części, bycie skazanym na autoryzowany serwis.
No i warto pamiętać, że koncepcja inhouse jako selling point to ogólnie rzecz biorąc wynalazek współczesny - dawniej to pojęcie w zasadzie nie istniało, nawet topowi producenci wymieniali się mechanizmami i nikt z tego nie robił wielkiej sprawy.