Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Narfas

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1517
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Zawartość dodana przez Narfas

  1. Sprzedający to zegarmistrz z wieloletnim doświadczeniem, przemiły człowiek swoją drogą, ale ma podejście jak u znakomitej większości starszych zegarmistrzów "zegarek ma chodzić, reszta jest mało istotna". pozdrawiam Narfas
  2. Cepelia poszła za 700. http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=4782743303 pozdrawiam Narfas
  3. Ja mam swoją małą listę, ale nie chciałbym jej zdradzać. Głównie chodzi o marki niemieckie, były nawet radzieckie Meister Ankery. Zresztą, poza zegarkami na "zachód" mamy też zegarki na Bliski Wschód, no i zegarki z Hong Kongu na radzieckich werkach. Podejrzewam, że w sumie zebrałoby się kilkadziesiąt brandów, szczególnie z lat '80 kiedy działy się dziwne rzeczy. pozdrawiam Narfas
  4. Takiego nie widziałem, ale to jest rzecz na rynek niemiecki, gdzie Rusy występowały pod różnymi nazwami. Wskazówki mi mocno nie pasują. pozdrawiam Narfas
  5. I jak już grzebię w zasobach - kolejny zonk. "Misie" to "misie", no nie? Porównajcie te dwie koperty. Tak naprawdę to zabawa w "znajdź 10 różnic". pozdrawiam Narfas
  6. Żeby temat nie zaginął, kupiłem takiego składaka: Jak widać, z Rakietą "big zero" nie ma to wiele wspólnego. W środku jest ciekawiej. Druga Moskiewska, 4-48, sześciocyfrowy numer bity jeszcze po łuku. Kotwica stalowa, koło wychwytu jeszcze mosiężne. Ciekawa jest koperta. To typowy wzór "pasówkowy" z lat '50, tyle że takie koperty były cynkalowe z powłoką niklową. Zdjęcie porównawcze: Ta "Avia" po lewej ma kopertę cynkalową (ZnAl), z powłoką niklową i zwykłe druty do paska. "Rakieta" ma identyczną w kształcie kopertę (sorry, nie chciało mi się obfotografowywać z każdej strony, musicie uwierzyć), ale jest na zwykłych teleskopach i sprawia wrażenie stalówki. Zaliczyła parę dzwonów, ma wgięcia, ale nie ma odprysków ani nic, połysk też jest inny. Nie będę się przy tym upierał , ale jeśli to rzeczywiście stalówka, to prowadzi do zaskakujących wniosków. Prywatna inicjatywa w ZSRR czy Polsce (która była wtedy zagłębiem pasówkowym jak obecnie Charków) nie miała dostępu do technologii pozwalającej stworzyć kopertę ze stali. Popularnymi materiałami był cynkal i aluminium. Radziecka produkcja fabryczna też miała wtedy problem ze stalą, chociaż mieli jakieś poniemieckie maszyny i chyba coś tam kombinowali. Skąd więc te koperty? A może się po prostu mylę i to powłoka niklowa w świetnie zachowanej kopercie z lat '50... pozdrawiam Narfas
  7. Ostatnio raczej nie kupuję, za to ogarniam stare nabytki. Zapytacie na cholerę mi ten ewidentny składak? Otóż liczy się wnętrze... Rocznik '48, sześciocyfrowy numer bity jeszcze po łuku, szczegółów nie chciało mi się fotografować, ale kotwica jest stalowa, ale koło wychwytu jeszcze mosiężne. Koperta też ciekawa, napiszę pewnie parę słów we wątku o mołniowatych. Po paru magicznych zabiegach nawet ruszył, chociaż nieco leniwie (wystarczyło trochę rozruszać osie). pozdrawiam Narfas
  8. Tak dla podtrzymania rozmowy: Doksy. Po lewej typ A, z lumą na cyfrach, po prawej typ B z kropkami lumy (poczerniała, zachowała się tylko po lewej stronie tarczy). Zdaję sobie sprawę że coś tam było grzebane ze wskazówkami, ale z tego co znalazłem zdaje się że, nietypowo dla wojskowych, przynajmniej w niektórych Doksach DH były montowane złocone. Koperty to stalówki z końca wojny, prawdopodobnie rocznik '45. O ile wiem w tym czasie takie zegarki trafiały do dziadków z Volkssturmu i gównażerii z Hitlerjugend w celu podniesienia morale - w czasie kiedy to nie miało już żadnego sensu. Dekielki: Zapomniałem zrobić foty wnętrza dekielków, ale jest tam po prostu logo Doxa (bez S.A.) i oznaczenie nierdzewki. W środku tradycyjnie Doxa cal. 1 w wersji 12'''. Więcej fotek wojskowych, w tym różne Doksy: http://www.time514.com/GermanX.htm pozdrawiam Narfas
  9. Tak właściwie to nie budzik, tylko chodzik (nie ma mechanizmu budzenia) z Czelabińska. pozdrawiam Narfas
  10. W produkcji moskiewskiej z 1954 spodziewałbym się czegoś takiego: Jest więcej możliwości, po prostu ten rodzaj tarczy jest chyba najbardziej typowy dla końcówki produkcji moskiewskiej. Wątpliwości na tej focie może jedynie wzbudzać wskazówka minutowa przeszlifowana w okolicach osi, wtedy już chyba tego nie robiono, chociaż tak naprawdę trudno powiedzieć (radziecka specyfika tego okresu to tony części zalegające w magazynach i czekających na swój czas w montowni, przy kompletnym braku części w punktach serwisowych - stąd w stuprocentowych produkcjach fabrycznych mogą się pojawić nie produkowane już wtedy części). Poza tym: dzięki za miłe słowa, ale w przypadku mołniowatych trudno o pewniki i ciągle coś mnie zaskakuje. I jeszcze jedno: kchrapek znowu przegina z nabytkami. *FOCH* pozdrawiam Narfas
  11. Było parę wersji tej tarczy, również eksportowe. W zegarku na focie powyżej sekundowa jest nieprawidłowa, powinna być taka jak u Ciebie. Za to minutowa i godzinowa są OK. pozdrawiam Narfas
  12. Nie chciałbym psuć dobrego nastroju, ale wiesz że to składak, prawda? Tarcza oraz wskazówki: minutowa i sekundowa pochodzą ze sawonetki z późnych lat '70 lub lat '80. Od czego jest godzinowa "gruszka": nie mam pojęcia, może od Kirowki. pozdrawiam Narfas
  13. Narfas

    Nasze nowe nabytki vintage

    Ależ sypnęło nowościami. Gratulacje. W tego typu zegarkach zamiast wskazówek są przezroczyste płytki pleksi z nadrukowanymi lub naklejonymi wskazówkami. Na środku tarczy jest wstawiony znaczek Zodiaka, maskujący najzwyklejsze osie wskazówek. Jak widać nie jest to skomplikowane rozwiązanie, jedynie pomysłowe i efektowne. Mechanizm musi być oczywiście na tyle silny żeby uciągnąć to całe ustrojstwo. pozdrawiam Narfas
  14. Narfas

    Czy nosimy swoje "starocie"?

    Klasyka. Dobry AS nie jest zły. pozdrawiam Narfas
  15. Nie, ponieważ najprawdopodobniej jest to ofiara czyjegoś eksperymentu. Ci ciekawe, nadruk tarczki małej sekundy wygląda na oryginalny. To była "czerwona dwunastka", oczywiście. pozdrawiam Narfas
  16. To jest oferta Zbigniewa, znanego z różnych cudów. Kiedyś irytowały mnie jego oferty, teraz jakoś emocje opadły. Ale ceny osiąga rewelacyjne za tego typu frankeny. A tak z innej beczki: w sumie interesują mnie raczej Kirowskie, ale i tak intryguje mnie za ile pójdzie ten ewidentny składak. http://allegro.pl/blonie-unikat-zegarek-krab-z-napisem-licencja-zsrr-i4750117475.html Niedawno całkowicie poprawny egzemplarz nie chciał zejść za 150, tu mamy już wyższą cenę. pozdrawiam Narfas
  17. No i to jest może okazja żeby definitywnie wyjaśnić jedną kwestię.Kraby "murzynki" miały w końcu czerwoną czy złoconą sekundową? Bo mam takie i takie. pozdrawiam Narfas
  18. Problem z tymi zegarkami dla MW polega na tym, że były w większości przypadków dość niechlujnie znakowane elektropisem, co stwarza pole do nadużyć, bo w miarę łatwo można to zrobić i teraz. pozdrawiam Narfas
  19. Narfas

    Nowe polskie nabytki

    Tutaj chodzi o to, że panują wątpliwości, czy w Błoniu montowali zegarki z takim właśnie opisem na mostkach, ale z drugiej strony nie można tego definitywnie udowodnić. Na aukcjach pojawiają się błoniaki z taką, eksportową, wersją werku, ale znowu pojawiają się wątpliwości czy to składaki czy nie. Kiedyś zegarmistrze nie przejmowali się takimi pierdołami jak oryginalność, zegarek miał chodzić i już, a obecnie tworzy się tego typu składaki ze względu na zysk. Sprawa nie jest przesądzona w żadną stronę, nie sposób definitywnie udowodnić żadnej wersji, chociaż przeciwnicy tych mostków mają swoje argumenty. Zostawiłbym jak jest, zamiast ze składaka robić jeszcze większego składaka. W rękę nie ugryzie. pozdrawiam Narfas
  20. Zdaje się że zapłacił złotówkę. http://pomoc.allegro.pl/artykul/25229/cennik-ile-kosztuje-korzystanie-z-allegro pozdrawiam Narfas
  21. Narfas

    Wasze zegarki ZENITH

    Smiths to chyba najbardziej znana brytyjska marka zegarów, zegarków i innych urządzeń pomiarowych. Robili różne rzeczy, od buksiaków (całkiem porządnych jak na buksiaki) do deluksiaków, które trafiały również do uznanych marek, powiedzmy, butikowych (J.W. Benson na przykład). Wykończyła ich, głównie, wojna i powojenna mielizna w UK. Chyba najbardziej znani ze zegarka Sir Edmunda Hillary'ego, zdobywcy Everestu. Chyba mam gdzieś Smithsa deluksiaka sygnowanego przez Bensona oraz parę mniej prestiżowych produkcji, w tym Ingersolle robione przez tę firmę. pozdrawiam Narfas
  22. No tak, ale do takich produkcji bierze się werk razem z mocowaniem, wyjęty z jakiejś uszkodzonej figurki z fajansu, i dorabia co tam fantazja artyście podpowie. Swoją drogą nie przyjrzałem się dokładnie zdjęciom i byłem przekonany że to ten mały budzik Rakiety, a tu zonk, kwarcok. pozdrawiam Narfas
  23. A to tutaj też wkleję, żeby temat nie uwiądł. pozdrawiam Narfas (szkiełko porysowane, wiem)
  24. Narfas

    Czy nosimy swoje "starocie"?

    Dostajemy szajby na widok błoniaka z werkiem od Kirowa, a Czesi mogą się pochwalić taką piękną tradycją zegarmistrzowską... pozdrawiam Narfas (sorry za porysowane szkiełko)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.