Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2618
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Dzięki! Zegarek jest u mnie już ponad dwa lata, nosi się go bardzo wygodnie. Bardzo podoba mi się to zdjęcie. Hehe, Pawle, mamy więc polskie dni [tzn. z pominięciem mechanizmów - bo u Ciebie w środku też radziecki?]
  2. Bartoszu, to naprawdę była właśnie ta scena? Co za zbieg okoliczności A "Ministerstwo..." niebawem chcę obejrzeć w całości. Wczoraj obejrzałem "Mildred Pierce" i się nie zawiodłem. Nie znam chyba w kinie lat 40. innego tak dobitnego portretu toksycznej relacji matki i córki. Ciekawe podejście do kina noir. Przyjemnie mi się oglądało, tym bardziej, że jest tu też fajny obraz LA lat 40. Co ciekawe, tak jak w "Listonosz dzwoni zawsze dwa razy" - innej adaptacji prozy Caina - ważny jest wątek restauracji i biznesu w tej branży. A co do Curtiza, to dla mnie (zresztą, nie tylko dla mnie) jest to wzorowy rzemieślnik Hollywood epoki studyjnej. Niemal w każdym gatunku się sprawdzał. Film gangsterski? Proszę bardzo - utkani z archetypów, legendarni "Aniołowie o brudnych twarzach". Melodramat? Najsłynniejszy w dziejach kina. Film bokserski (to przecież istotny podgatunek w Hollywood lat 30.-50.) - "Kid Galahad", bardzo dobry. Biopic? "Yankee Doodle Dandy", w Stanach do dziś kultowy. Do tego przygodówki, kostiumowe, jakiś western, bardzo ciekawa romantyczna wariacja na temat egzotycznej historii ("Szarża lekkiej brygady"), a "Mildred..." potraktować można jako udaną próbę noir. Myślę, że jakby miał nakręcić jakiegoś undergroundowego hollywoodzkiego pornosa (a zdaje się, że w latach 40. nie były one rzadkością), to też by sobie poradził.
  3. Bartoszu, rzeczywiście, "Gasnący płomień" jest trochę niedoceniony. Jestem też ciekaw angielskiego pierwowzoru - niebawem może uda mi się go obejrzeć (bo, jak zapewne wiesz, mieli go zniszczyć, lecz do tego nie doszło), ale teraz nr 1 do obejrzenia to "Mildred Pierce" Curtiza. "M jak morderstwo" widziałem i nawet chyba napisałem tu kiedyś kilka słów o tym seansie. A skoro jesteśmy na forum zegarkowym - zauważyłeś, że podobnie jak w "Nieznajomych z pociągu" zegarek w tym filmie został całkowicie pozbawiony napisów? (zapewne z powodów finansowo-reklamowych) http://watchesinmovies.info/img/f/DialMForMurder_Unknown.jpg Nie wiadomo więc, co Milland nosił w tym filmie. Za to w "Nieznajomych..." zakryty (ale dużo mniej enigmatyczny) zegarek Roberta Walkera to, jak mi się wydaje, Rego Sport: http://watchesinmovies.info/movies/strangers-on-a-train-1951/ "Stracony weekend" oczywiście znam i bardzo cenię, za to "Ministerstwa strachu" nie widziałem w całości jeszcze. W dzieciństwie jednak (to było chyba w 1992 albo 1993) przypadkiem natknąłem się na ten film i obejrzałem scenę z "niewidomym" kradnącym ciasto w pociągu i odebrałem ją jako bardzo mroczną i dość straszną, na tyle, że do dziś mam ją mocno zapisaną w pamięci. Za jakiś czas trzeba będzie uzupełnić całość "Skutki miłości" widziałem, ale chyba bardziej podobał mi się łatwiejszy w odbiorze (i bardziej nostalgiczny) "O jednego więcej". W planach mam też "Przyjaciela rodziny".
  4. I obejrzałem. Super film! Wiktoriańska Anglia oczywiście w całości wykreowana w studiach MGM, ale ja lubię tę lekką sztuczność filmów z lat 30. i 40. A Ingrid gra kryształową postać, ale naprawdę doskonale oddaje jej stan psychiczny. Oscar zasłużony. Polski akcent to muzyka Bronisława Kapera. A na koniec gif z pierwszej sceny filmu:
  5. I do tego bardzo ładne zdjęcie. Yoda, jesteś właścicielem Patka i 300SL, więc może zainteresuje Cię ten artykuł: https://www.hodinkee.com/articles/the-incredible-watches-and-cars-of-briggs-cunningham
  6. Bartoszu, fajnie, że napisałeś Co do Ingrid: - "Osławioną" widziałem, nawet niedawno. I raz jeszcze nie odmówię sobie przyjemności wklejenia gifa z jednym z najładniejszych ujęć z tego filmu: - mój plan nr 1 na najbliższe dni to "Gasnący płomień" (czyli "Gaslight", polski tytuł wygląda nieco zabawnie) - chcę zobaczyć obie wersje, ale oczywiście największy apetyt mam na tę hollywoodzką. Mam nadzieję, że już wkrótce napiszę tu o tym filmie, - neorealizm szanuję, choć w ostatnich latach wolę już ten późniejszy, który zmieniał się w kino autorskie Felliniego i Viscontiego. Ale akurat tych filmów z Ingrid nie widziałem - muszę to kiedyś nadrobić, - no i oczywiście - i dla mnie Ingrid jest jedną z ulubionych twarzy Kazan: - akurat wszystkie wymienione przez Ciebie jego filmy widziałem (oraz "Ostatniego z wielkich"). A "Układ" lubię chyba najbardziej, głównie ze względu na znakomity początek (do momentu, gdy Eddie po powrocie do firmy na zebraniu mówi, że to wszystko jest bez sensu) - rytm montażu powala! Do tego Faye w basenie... I choć powieść portretuje Eddie'ego głębiej, to jednak film to też klasyk (choć opinie u krytyki miewał zawsze bardzo różne). W liceum miałem ten film nagrany z polsatu, a jako że oszczędzałem na kasetach, to filmy nagrane z reklamami po obejrzeniu kasowałem. I pamiętam, że jak musiałem już zmazać "Układ", to go jeszcze dwa razy obejrzałem Wczoraj natomiast obejrzałem "Kapitał ludzki" - solidne kino z bardzo zgrabnie opowiedzianą historią. Te same sytuacje z kilku punktów widzenia, wszystko ładnie poprowadzone, choć jest też trochę stereotypów w wizerunkach postaci. Aha, i fajna młoda włoska aktorka - Matilde Gioli.
  7. @DLC, ciekawy link. @Filipeczek, fajny egzemplarz. Który to rok? @cyryl99 - też fajny, ale czy datownik nie jest zbyt ciasno przy indeksie? Takie wrażenie miałem, jak go kiedyś przymierzałem. Natomiast co do lumy, a właściwie czasu jej świecenia - to chyba jedyna rzecz, na którą mogę narzekać w moim HC: Zdjęcie zrobione w trakcie Copa 2015. A przy okazji jeszcze jedno, tym razem już sprzed kilku dni:
  8. Krygo, nie zawsze się z Tobą zgadzam jeśli chodzi o piłkę, ale tu - zgoda jest całkowita. Kwoty płacone za piłkarzy (i piłkarzom) są dziś absurdalnie wysokie.
  9. A ja nareszcie obejrzałem dwa kolejne filmy z listy "koniecznie trzeba zobaczyć". W obu bardzo fajnie zagrał Gregory Peck. "Urzeczona" - Hitch zajął się freudyzmem. Może nieco naiwnie z dzisiejszej perspektywy, ale co z tego, skoro tak fajnie się to ogląda? Świetna rozrywka: piękna Ingrid Bergman, scenariusz z niespodziankami, trochę humoru, a do tego palce maczał w tym Salvador Dali. "Dżentelmeńska umowa" - Elia Kazan też był Kimś, ale jednak nigdy nie miał takiej zgrabnej ręki w reżyserii jak Wyler, Wilder czy wspomniany już Hitchcock. Trochę tu ciężkawego dydaktyzmu, a optymizm zakończenia narzucony. Ciekawe, że w filmie o antysemityzmie z 1947 roku nie pada ani jedna aluzja do Zagłady. Zagrane jednak bardzo dobrze, a film ważny w historii kina amerykańskiego.
  10. Teraz Grobschnitt i "Solar Music Live" - już chyba kilka razy umieszczałem tu tę płytę, bo bardzo ją lubię. Dla mnie to top 5 niemieckich płyt. A w poprzednich dniach kilka razy z przyjemnością wysłuchałem soundtracku z "Pięknego i złego". To jeden z filmów, które od wielu lat chcę obejrzeć, ale jak dotąd wciąż mi się nie udało. Muzykę jednak mam. Nie wyróżnia się może ona jakoś szczególnie na tle hollywoodzkiej czołówki lat 50., ale słucha się jej bardzo dobrze, ma klimat klasycznego Hollywood. David Raksin był chyba mniej "pompatyczny" niż Rozsa czy Tiomkin, których też lubię, ale którzy zazwyczaj lepiej brzmią z filmem, a nie oddzielnie.
  11. Erich Maria Remarque Jr. - "Na nadgarstku bez zmian"
  12. "Ta przeklęta niedziela" - świetne kino, oddające ducha epoki (przełom lat 60. i 70.). Peter Finch i Glenda Jackson jak zawsze na wysokim poziomie, do tego rewelacyjne zdjęcia i montaż. Widziałem już kilka filmów Schlesingera i każdy bardzo mi się podobał: "Nocny kowboj", "Z dala od zgiełku", "Maratończyk", "Sokół i Koka", "Dzień szarańczy", nawet słabszy "Pacific Heights" to fajna rozrywka. A wracając do "Niedzieli" - poniżej kilka dowodów na wysmakowaną formę i na to, że jak na swój czas to był dość odważny film: A kto rozpozna gościa z ostatniego kadru?
  13. "Noc w operze", Groucho "wymiata"
  14. Ciekawy artykuł z fajnymi zdjęciami: https://www.hodinkee.com/articles/the-dirty-dozen-a-collection-of-twelve-mostly-inexpensive-military-watches-thats-almost-impossibly-difficult-to-put-together
  15. Ech, "Łowca jeleni" - jeden z moich najważniejszych filmów czasów liceum. Do dziś robi na mnie wielkie wrażenie. Zwłaszcza sceny, które podałem tu: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/116161-ulubione-sceny-filmowe/page-3?do=findComment&comment=1491506 i tu: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/116161-ulubione-sceny-filmowe/page-4?do=findComment&comment=1633384 A Michael Cimino zmarł niedawno. Co sądzicie o innych jego filmach? Kilka lat temu obejrzałem wreszcie pełną wersję "Wrót niebios". Moim zdaniem nie jest to film ani tak zły, jak wskazywałyby jego wyniki finansowe, ani tak dobry, jak chcieliby jego "wyznawcy". Jednak brakowało mu rygorystycznego montażu, który usunąłby nieco dłużyzn (np. kilka 5-6 minutowych scen tańca). Ale miejscami wizja brutalności Zachodu jest frapująca. No i Vilmos Zsigmond, mistrz kamery. Do tego fajna obsada - w sumie więc piękna śmierć westernu. Pamiętam też "Rok smoka" - tam też mówiło się parę zdań po polsku. Jest tam taka długa sekwencja rozgrywająca się w Azji, która pewnie kosztowało mnóstwo pieniędzy, a nie była zbyt potrzebna - chyba dlatego Michael nie był lubiany przez swoich księgowych. Zapamiętałem też fajną piosenkę z napisów końcowych Nie widziałem za to nigdy remake'u "Godzin rozpaczy". Pierwowzór Wylera jest fenomenalny, film Cimino to ponoć porażka - ktoś z Kolegów może widział? No i cóż, przyznam, że kilka lat temu z ulgą odetchnąłem, że Cimino nie zrealizuje jednak adaptacji "Doli człowieczej" Malraux. Uwielbiam tę powieść i po prostu nie chciałem, by została zepsuta na ekranie - a niestety tego spodziewałem się po Cimino... Tym niemniej - i tak będę go wspominał z sympatią.
  16. Zawsze gdy słucham tego ekscytującego utworu, widzę rozświetlone nocne Los Angeles A to może jeszcze do kompletu:
  17. @zasadas, to zdjęcie z sesji tego modelu, dostępne m.in. na watchtime.com: http://www.watchtime.com/watch-to-watch/longines-heritage-1969-the-latest-reissue-from-the-brands-rich-archives/ A kontynuując wpisy na temat historii Longinesa (mam nadzieję, że ciekawe dla miłośników), szczególny gość w "Longines Chronoscope" - senator Joseph McCarthy: I dwa dodatki - piękny plakat: Oraz dowód na to, że żenujące reklamy zdarzają się nawet Longinesowi:
  18. W latach 1951-1955 na antenie CBS wyświetlano program "Longines Chronoscope", którego gośćmi były znamienite postacie lotnictwa, kultury czy polityki. Poniżej odcinek z udziałem Richarda Byrda, lotnika i uczestnika wypraw polarnych: A tu jeszcze kilka reklam, które udało mi się znaleźć (z "Life", "Flying Magazine" i "Popular Aviation"): "Life" 1955 "Life" 1958 "Life" 1967 "Popular Aviation" 1937 "Flying Magazine" 1958 "Flying Magazine" 1969 "Flying Magazine" 1988
  19. Conquest to mój wymarzony vintage Longinesa - np. taki jak w poniższym filmie:
  20. Lincoln, ale to Twój czy po prostu podałeś kolejny dowód na to, że Longines robi najładniejsze zegarki?
  21. Niezapomniany motyw z bodaj najlepszego polskiego filmu: https://www.youtube.com/watch?v=y0sFAtutICE
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.