W weekend wreszcie coś obejrzałem, i to dwa:
- "Sprawa Gorgonowej" - pisano ostatnio o tym filmie w kontekście śmierci Ewy Dałkowskiej, odtwórczyni głównej roli. Janusz Majewski zawsze dobrze czuł się w klimacie kina retro i to właśnie ten klimat II RP jest tu najfajniejszy. Plus oczywiście dykcja aktorów takich jak Łapicki, Pszoniak, Englert czy Bardini.
- "Bestia ludzka" w reżyserii Fritza Langa, którego amerykańskie filmy zawsze bardzo lubiłem. "Bestię..." widziałem już jakieś 17 czy 18 lat temu w TV, ale nie pamiętałem już niuansów fabuły. Porządne noir, z kilkoma świetnymi ujęciami gigantycznych amerykańskich lokomotyw z lat 50. Tym razem zauważyłem też coś jeszcze - w pewnym momencie jest mowa o zabawie tanecznej:
Film jest z 1954, a grany przez Glenna Forda bohater właśnie wrócił z Korei, więc akcja najpewniej dzieje się w 1953. A 12 listopada przypadał w sobotę dopiero w 1955. I teraz uwaga - 12.11.1955 odbyła się jeszcze jedna znana filmowa zabawa taneczna: