-
Liczba zawartości
2726 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Edmund Exley
-
Oba świetne, Enicar bardziej zadziorny, ale jednak Longines... Gratulacje! Piękny zegarek - wcale nie brzydal, bo szlachetna prostota jest najładniejsza. A u mnie przez prawie cały długi tydzień niezawodny Hydro Conquest. W tle obrazka natomiast kadr z "odkrytego" filmu, który stał się nawet tematem osobnego wątku...
-
"Geografa..." też widziałem jakiś czas temu, nawet tu pisałem - dobre kino, choć szkoda kilku porzuconych wątków. A te Rosjanki... ja natomiast dość zaskakujący film obejrzałem. Natknąłem się na tzw. sprawę połaniecką (lubię pobocza historii PRL, ale tego nie znałem wcześniej) i obejrzałem "Zmowę" - zapomniany, telewizyjny film z końca lat 80. Dość siermiężny realizacyjnie, ale jeśli zaakceptuje się konwencję - późnopeerelowskiego kryminału - to ogląda się naprawdę dobrze. Ta sieremięga staje się zresztą nawet atutem, bo świetnie pasuje do portretowanego środowiska. Scenariusz bardzo dobry, atmosfera dobrze oddana. I fajna obsada - bez typowych gwiazd, za to z mnóstwem fajnych aktorów i aktorek charakterystycznych: Łapiński, Ferency, Troński, Jurewicz, Celińska, Szykulska, Sochnacki, Rychter, Walczewski no i Zbyniu Buczkowski jako wiejski proboszcz. Aha, i bracia Skrzeczowie w epizodzie. W sumie to temat jakby idealny dla Smarzowskiego sprzed kilku lat - gdyby zrobił film o tej sprawie, to pewnie przeniósłby ją trochę na inny poziom, a z "Weselem" i "Domem złym" tworzyłby ciekawą trylogię.
-
Trochę przypadkiem byłem parę lat temu na tym w kinie - i było fajnie, ale wyszedłem ze świadomością, że w telewizji nie dałbym rady tego oglądać. A teraz obejrzałem dwa filmy dające wiele satysfakcji: - "Pojedynek" - zabawne, że nigdy wcześniej nie udało mi się go obejrzeć. A to takie znakomite kino kostiumowe! I jakie zdjęcia!... Do tego bardzo fajna obsada, nawet Keith Carradine, który zazwyczaj mnie nie przekonuje, wypadł bardzo dobrze. - "Przełamując fale" - Lars von Trier to nigdy nie była "moja bajka". Ale trzeba przyznać, że to niezwykły i piękny, choć bolesny film. Dodam, że nigdy też nie lubiłem gry Emily Watson - a widywałem z nią zarówno dobre, jak i złe i bardzo złe filmy - ale tu jest absolutnie genialna.
-
-
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
W tym artykule sumuje się cały współczesny świat europejskiej piłki (a może i Europy, przynajmniej zachodniej, w ogóle?): http://www.sport.pl/pilka/1,65082,17035059,Real_Madryt_z_herbem_bez_krzyza__Dla_arabskiego_sponsora.html#MT_3zdj -
cook, Ty akurat żartujesz, ale wielu ludzi nie wie, że fajne filmy to nie tylko przeboje z box-office ja parę dni temu widziałem "Restaurację Alicji" - ciepły portret hippisowskiej komuny, choć film nie robi dziś wielkiego wrażenia. Ciekawy wątek to Arlo Guthrie grający sam siebie i odgrywający relację z chorym na pląsawicę Huntingtona ojcem Woody'm, o którym parę lat później Hal Ashby zrobił pięknie sfilmowany "Bound for Glory". A dziś "Krwawa profesja" - Clint E. drewniany jak zawsze (w finałowej scenie już myślałem, że z zaciśniętymi zębami wyrecytuje "Make my day"), drętwe dialogi i sztampowe postacie, od razu wiadomo, kto jest mordercą, ale... i tak fajny, dobra rozrywka
-
Zawsze wyżej stawiałem zawadiacko asymetryczną Monzę, Monaco (wiadomo, Steve) i niektóre modele Carrery (ale Autavię już niekoniecznie). Twój Silverstone jednak trochę miesza w tej klasyfikacji
-
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Nie wiem, wczoraj TVP na swojej stronie internetowej podała wyniki losowania, ale ani słowa o transmisjach. Mam nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja z 2007 roku (choć dziś już mam sportklub) i będą ogólnodostępne transmisje. Uwielbiam to nocne kibicowanie Urugwajowi, ale inne ekipy też fajnie się ogląda - co ciekawe, od 1999 obejrzałem na Copa chyba tylko dwa lub trzy mecze Boliwii. Zazwyczaj sobie odpuszczam ich w grupie, a że grają zwykle tylko 3 mecze, to już ich więcej nie oglądam. Aha, warto pamiętać, że Copa w Chile zawsze jest świetne - oby i tym razem tak było. -
Fajny Zenith, fajne wspomnienia. Kilka broszur z Espana '82 też mam - może kiedyś wstawię jakieś zdjęcia. Ale moje Mundiale dzieciństwa to Italia '90 i World Cup '94. Nie jest to wprawdzie najładniejszy Heuer, ale na Twoich zdjęciach aspiruje do tego miana...
-
Nowe nabytki szwajcarskie i niemieckie
Edmund Exley odpowiedział wocio19 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Gratulacje, to świetny zegarek i nie sądzę, by był nudny czy tracił na żywo - wręcz przeciwnie. -
W sumie dziś dzień wolny i nie noszę zegarka, ale za to mam czas, by pochwalić się niezegarkowymi nabytkami, które widać na zdjęciu:
-
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Podział na grupy Copa America 2015: Grupa A: Chile, Meksyk, Ekwador, Boliwia Grupa B: Argentyna, Urugwaj, Paragwaj, Jamajka Grupa C: Brazylia, Kolumbia, Peru, Wenezuela Powtarzamy? -
ja też miałem kilka udanych seansów. "The Right Stuff" - polski tytuł "Pierwszy krok w kosmos" (trochę gubi ideę oryginalnego). Nie sądziłem, że aż tak mi się spodoba! Epicki, świetnie sfilmowany, a i temat niezmiernie ciekawy - program Merkury, a w tle polityka i kultura lat 50. i 60. W obsadzie mnóstwo nie tyle gwiazd, co aktorów z charakterem, jak Ed Harris, Sam Shepard, Scott Glenn, Lance Henriksen, znalazł się nawet najsłynniejszy Aborygen - David Gulpilil. Może niektóre postacie narysowane grubą kreską, ale astronauci i ich żony - kapitalnie napisani i zagrani. A i twórcy filmu (po seansie było spotkanie) bardzo sympatyczni, można było uścisnąć dłoń i chwilę pogadać. Wyłapałem też na ekranie kilka Speedmasterów. "Sabotaż" Hitchcocka - po 20 latach odkąd widziałem w TV. Świetne kino, z sekwencją zamachu na czele. "Smuga cienia" - też na podstawie Conrada, ale porażka. Niestety, miał być Conradowski duch, wyszła najprawdziwsza nuda. Sam Wajda chyba mówił, że mu zupełnie ten film nie udał się. "Witamy w Nowym Jorku" - snujące się sceny, mętnawe dialogi, bogaty degenerat ciągle sapie w czasie pieprzenia (seks to zbyt eleganckie słowo)... Ale ten Depardieu jest znakomity! W każdej scenie trzyma ten film, wynosząc go ponad przeciętność, obnaża się fizycznie i (chyba?) emocjonalnie. Świetna rola. "Podglądacz" i "Czarny narcyz" Powella i Powella/Pressburgera. Niby zwykły thriller i melodramat, ale jak sfilmowane, tętniące emocjami i napięciem, jakie ujęcia, kolory... "Sierociniec" - hehe, coś rozrywkowego też trzeba obejrzeć w towarzystwie jest tu wszystko to, co powinno być w tego typu filmach. I dobrze.
-
Od kilkunastu dni właściwie bez zmian, komfortowy, dokładny, no i z mojej ulubionej firmy (bo jest konkurs - informacja dla Kolegów, którzy jeszcze nie głosowali):
-
Primabaleronie, gratulacje! Brakowało w Twojej kolekcji Longinesa (bo Recorda się już pozbyłeś?) a wstawisz kilka zdjęć do tematu Klub Longines?
-
Jak to Pink Floyd bez Watersa - ładne, krystalicznie wyprodukowane i... trochę bez wyrazu. U mnie teraz Can: Nie moje klimaty, ale co jakiś czas krautrocka słucham, bo zjawisko było ważne i sporo fajnej muzyki zostawiło.
-
Dwa ciekawe filmy: - "Małe dzieci" - fajnie sfilmowany familijny dramat, trochę ironii i pastiszu, trochę tragedii. No i wielki powrót Jackie'ego Earla Haley'a. - "Mama" - Dolan do mnie jakoś dotąd nie przemawiał, ale ten film bardzo mnie wciągnął. Balansuje na granicy emocjonalnego kiczu, ale wszystko pozostaje pod reżyserską kontrolą. Do tego bardzo ciekawy format obrazu, zmuszający do koncentrowania się na emocjach bohaterów.
-
Prawdziwy zły porucznik jest jeden:
-
Lincoln, zmobilizowałeś mnie, żebym wreszcie obejrzał. Podobało mi się! Lena faktycznie, zjawiskowa... Ale też świetne zdjęcia (wszystko co szwedzkie w tym filmie jest dobre ), intrygująca erotyka i bardzo fajna scena z dwoma Danielami. Warto znać. Ostatnio widziałem jeszcze jeden film - rosyjski "Geograf przepił globus". Opowieść nie do końca poukładana (chyba nawet celowo), ale ciekawe spojrzenie na Rosję i Rosjan, okraszone nostalgiczno-desperackim humorem.
-
A dziś jubileusz - 10 lat tematu Zatem Koledzy, wielu wspaniałych zegarków i udanych zdjęć.
-
J.F.Szymaniak - paski do zegarków na zamówienie
Edmund Exley odpowiedział eye_lip → na temat → PASKI i AKCESORIA ZEGARKOWE
Przeczytałem cały wątek, zajrzałem też na bloga. Filipie - mistrzowska robota! Gratuluję sukcesów, trzymam kciuki za kolejne i... może kiedyś sam się po coś odezwę -
Nie oglądałem teraz niestety wielu filmów (dwa), ale za to przy jednym świetnie się bawiłem - to znany zapewne już od dawna większości Klubowiczom "Płytki grób" Danny'ego Boyle'a. Przenika ten film energia, jaką mieli chyba tylko w połowie lat 90. ci wszyscy zakochani w kinie debiutanci i młodzi, jak wczesny Tarantino czy Coenowie. Ten film jest jak potężny rozbieg przed mistrzowskim strzałem w stylu Koemana bo taki strzał to oczywiście "Trainspotting".
-
I przeszło to u nas niemal bez echa... Nie tylko jednak dlatego, że jesteśmy pogrążeni w muzycznych śmieciach. Trzeba tez przyznać, że po Cream Jack nigdy nie wzniósł się już na ten poziom. Zresztą, artystycznie nie zrobił tego żaden z chłopaków. Clapton odniósł jedynie niebywały sukces komercyjny. Nic jednak nie zmieni faktu, że Cream to był wielki zespół, a Bruce miał w tym 1/3 wszystkich zasług. A ja słucham sobie teraz najlepszej moim zdaniem płyty Procol Harum:
-
"Supermarket" - fajny, pop-kafkowski thrillerek z Marianem Dziędzielem i zegarkami Aztorin w rolach głównych. "Makbet" Wellesa - zamysł ambitny, sporo z klimatu noir, choć dziś trochę zbyt statyczny ten film się wydaje. Wersja Polańskiego chyba najlepsza.
-
Przed chwilą moja ulubiona (na równi z "Wish...") płyta Pink Floyd: Ta płyta się nie starzeje. Niestety, także jeśli chodzi o przekaz. A teraz nie tak mądrze, ale w fajnych klimatach:
