Dzięki za ciekawą rekomendację. Słyszałem o tym filmie, ale - jak większości filmów Sauteta - jeszcze go nie widziałem. "Vincent, François, Paul... i inni" mi się podobał. A Emmanuelle Béart z lat 90. to jeden z ideałów piękności.
Ja po powrocie do Gun Hill poszedłem za ciosem i obejrzałem wcześniejsze dzieło zespołu Wallis-Sturges-Douglas-Holliman-Tiomkin: "Pojedynek w Corralu O.K.". Trudno w to uwierzyć, ale po raz pierwszy. Anegdotka: w kwietniu 1994 spędziłem weekend u kuzyna. W sobotę wieczorem pokazywali właśnie "Pojedynek...", ale kuzyn i jego mama, czyli moja chrzestna, nalegali, by o tej porze obejrzeć... "Trapistę w Los Angeles" z Martym Feldmanem. Fakt, nieźle się uśmiałem, ale do Corralu O.K. już nigdy nie miałem potem okazji zajrzeć. Teraz nadrobiłem. Warto, solidny kawał westernu, z superduetem Kirk-Burt w rolach głównych. Na drugim planie też mocno: wspomniany Earl Holliman, Lee Van Cleef i... młody Dennis Hopper! Film nie ma tak piorunująco zwartej struktury antycznej tragedii jak "Ostatni pociąg z Gun Hill", ale ogląda się dobrze. Zwłaszcza Kirk perfekcyjnie pasuje do roli Doca Hollidaya: "Świetnie strzelam, ale niestety wszyscy, którzy mogą to potwierdzić, już nie żyją...".
I fajna, wpadająca w ucho piosenka tytułowa: