Ja byłem na zwykłej wersji. I w sumie fajnie, miło się ogląda i słucha chłopaków na dużym ekranie. Jest parę ciekawostek, ale całość jest w sumie bardzo gładka i oficjalna, oparta na klasycznej konwencji biograficznego rockumentary. W tle obserwacje na temat epoki dorastania, a później migawki z burzliwych lat 60. Z całości rysuje się wręcz obraz Led Zeppelin jako zespołu tworzonego przez ludzi, którzy szybko stali się przyjaciółmi. Na temat Petera Granta jest kilka krótkich wypowiedzi, jego rola nie jest uwypuklona. Archiwalny wywiad z Bonhamem daje ciekawą perspektywę, ale nie mówi się o jego zagubieniu w świecie wielkiej machiny rockowego sukcesu. Film dochodzi do drugiej płyty - ten pierwszy rok jest pokazany dość szczegółowo, ale może lepiej wybrzmiałby nawet dłuższy film pokazujący cały lot sterowca i opowiedziany też przez głosy z zewnątrz. Np. menedżerów i pracowników hoteli, w których spali W takim filmie niekoniecznie trzeba by zawierać pełne studyjne wersje utworów, wystarczyłoby kilka koncertowych smakołyków, jakieś BBC Session etc. Pewnie musiałoby być jakieś 3 godziny, ale byśmy wytrwali, prawda?
Najważniejsze dla mnie, że tata jest bardzo zadowolony. Warto było zrobić w sumie te 260 kilometrów Najfajniejszy moment dla mnie to mój bodaj ulubiony utwór grupy w bardzo zwartym, dynamicznym koncertowym wydaniu (bo wersje z "The Song Remains The Same" i "How The West Was Won" niespecjalnie lubię):