Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2621
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Dzięki za linka - śledzę mecz Urugwaju i słucham teraz dopiero. Przesłucham. Pamiętam, że w "Tylko Rocku" kilka razy pisano o polskich projektach Bassa - grał też chyba z Quidam? Wszystkiego najlepszego! Co ciekawe - pisząc kilka godzin temu o "Stationary Traveller" chciałem dodać, że w sumie to niewielu płyt wydanych w roku moich urodzin regularnie słucham. Zdecydowani liderzy to "Three of a Perfect Pair" i polski koncert Tangerine Dream. A jak jest u Was?
  2. Ale jak to, sprzedałeś Datejusta, na którego tak długo polowałeś?
  3. Cavani i Urugwaj w 5. minucie prowadzi już z Kolumbią :) Oglądam na... livescore, czyli gapię się w cyferki.
  4. W radiu usłyszałem niedawno jeden z utworów i postanowiłem wreszcie na spokojnie wysłuchać całej płyty. Podoba mi się.
  5. Obejrzałem dwa wybitne osiągnięcia w swych gatunkach - horrorze i musicalu - z 1932 i 1933 roku. Jeden po raz pierwszy, drugi po ładnych kilku latach, ale po raz pierwszy w dobrej jakości obrazu i dźwięku. "Wampir" z 1932 roku w reżyserii słynnego Carla Theodora Dreyera. Film skonstruowany jak senny koszmar, do czego dostosowany został też obraz. Piękne efekty, sporo wizualnych smaczków budujących kapitalną atmosferę poezji połączonej z makabrą. A co ciekawe, jedną z ról w wampirycznej świcie zagrał enigmatyczny polski aktor niezawodowy (z zawodu ponoć dziennikarz) Jan Hieronimko. Gdy wejdziemy na filmweb, to można przyprawić się o mały dreszcz: "Poszukiwaczki złota 1933" (czyli "naciągaczki") w reżyserii Mervyna Le Roya, z choreografią genialnego Busby'ego Berkeleya. Sama fabuła z typową musicalową błahością - czyli miłosne perypetie uroczych tancerek w czasie kryzysu. Raz po raz zaś kapitalne numery taneczne - na początku np. ten, który Bonnie i Clyde oglądają w scenie w kinie, po nieudanym napadzie. Ale bez wątpienia najważniejszy jest ten: Kwintesencja tzw. backstage musicalu - czyli życie artystów za kulisami, lekki główny wątek, ale też poważniejsze treści pojawiające się za sprawą samego przedstawienia. Berkeley'em i jego symetryczną choreografią inspirował się też oczywiście sam Bob Fosse:
  6. "Portier z hotelu Atlantic". Byłem ciekaw, czy jest aż tak dobry, jak mówią. I jest, wręcz genialny. Jak w to w artystycznym niemieckim kinie lat 20. zachwycają scenografia (wejście do ekskluzywnego hotelu oraz kontrastująca z nim uboga kamienica) i zdjęcia (światłocień, POV, niskie i wysokie kąty, jazdy kamery - ileż tu się dzieje!), a sama historia porusza. Oczywiście, osobną kwestią jest dodany "na siłę" epilog, oddzielony nawet odrębną planszą z napisami wprost podważającymi jego prawdopodobieństwo. Nie da się ukryć, że jest to najmniej ciekawa część filmu (i chyba trochę za długa), ale tak naprawdę wcale nie odmienia losu bohatera.
  7. Znakomicie napisany tekst. Historia ponura, ale... fascynująca, jak to często bywa w przypadku mrocznych zdarzeń z pierwszej połowy XX wieku (przynajmniej ja tak mam ;) ). Słowa uznania dla Autorki!
  8. @cyryl99, jak w Twoim Spirit świeci luma? Długo? Bo na zdjęciach z fratellowatches.com wygląda to pięknie:
  9. Intuicja podpowiada mi, że mógłby to być jakiś Timex Marlin - popularny w latach 70., niedrogi, amerykański, łatwo dostępny. Sidney Lumet bardzo dbał o szczegóły inscenizacji (czy też wymagał tego od odpowiedzialnych za to współpracowników), więc Patka mu raczej nie założyli. Można dokładnie przeanalizować słynną scenę rozmowy telefonicznej Pacino z Chrisem Sarandonem, podczas której Al jest filmowany w bliskim planie, a telefon trzyma, jak wyżej, w lewej ręce. Zerknąłem na zdjęcia pierwowzoru postaci Sonny'ego Wortzika, czyli Johna Wojtowicza, a on z kolei miał chyba coś bardziej sportowego na bransolecie.
  10. Dwa flagshipy Na początku byłem nawet lekko sceptyczny względem Twojego paska, ale teraz widzę, że nadał on Twojemu egzemplarzowi oryginalny, nieszablonowy charakter. Do tego stylowo komponuje się z Twoimi meblami
  11. A widzieliście to? https://monochrome-watches.com/hands-on-2020-edition-of-the-longines-avigation-watch-type-a-7-1935-price/ Ma 41 mm, czyli już nie trzeba zakładać na kurtkę @cyryl99, gratuluję świetnego nabytku.
  12. Przepiękny zegarek. Chyba najlepsza z Twoich dotychczasowych vintage'owych Omeg. Ten czerwony datownik z niebieskim sekundnikiem kapitalnie się komponują. Zdjęcie też klasa.
  13. W życiu widziałem łącznie około 10 filmów SF i fantasy, ale przed laty w jakąś wakacyjną noc obejrzałem na Polsacie film "Nightflyers" z 1987 roku. Zapamiętałem bardzo fajną muzykę autorstwa Douga Timma (cóż, chyba jedyny atut tego filmu ):
  14. Waltham z lat 30., którego nosi dr Alex Linden (Art Garfunkel) ze "Zmysłowej obsesji" ("Bad Timing"):
  15. Ja obejrzałem "Bad Timing", czyli "Zmysłową obsesję". Reżyser tego filmu, Nicolas Roeg, zrobił też "Nie oglądaj się teraz", z pamiętną bieganiną Sutherlanda po nocnej Wenecji. Tym razem akcja toczy się w Wiedniu i też jest bardzo ciekawy montaż i dużo seksu. Zaskakująco dobry (a może raczej dobrze pasujący do roli) jest Art Garfunkel, Theresa Russell też przekonująca. Do tego Lancia Beta Spider i zegarek, o którym napiszę w odpowiednim temacie. Fajny seans. A tu kadr z tego filmu - przyjrzyjcie się:
  16. Oba piękne. Atuty pierwszego to: naprzemienne indeksy, "railroad track" i ładniejszy moim zdaniem datownik. Atuty drugiego: optycznie zgrabniejszy bezel i oczywiście roczny kalendarz (choć przez to tarcza wydaje się być odrobinę gorzej skomponowana). Na zdjęciach obu zegarków widać, którą pokazują godzinę, więc czytelność nie jest zła
  17. Lubiłem Connery'ego, pomimo że... nie lubię Bondów. Bardzo szanuję jednak jego inne role, a szczególnie tę: Jako fan kina Sidneya Lumeta cenię też rolę Seana we "Wzgórzu". Ja obejrzałem natomiast "The Gambler" z Jamesem Caanem, w reżyserii Karela Reisza: To już mocno zapominana rzecz, a jednak godna uwagi. Film opowiada o hazardziście zatracającym się w nałogu, niszczącym kolejne szanse odcięcia się od ryzykownego i destrukcyjnego trybu życia. Jest tu soczysty klimat lat 70. i naprawdę wiarygodna rolą Caana. Na drugim planie pojawia się wielu świetnych aktorów: Paul Sorvino, niemal anonimowy wówczas jeszcze James Woods, Burt Young, a w małych rolach gangsterów duet ceniony na pewno przez koneserów kina gangsterskiego - Richard Foronjy (czyli Pete Amadesso z "Życia Carlita") i Frank Sivero (czyli Frankie Carbone z "Chłopców z ferajny"). Jako ozdoba jest seksowna Lauren Hutton, choć tak naprawdę to... bez niej film mógłby się w sumie obyć Duży plus to fajne zakończenie.
  18. Świetna płyta, choć ja najbardziej lubię "A Salty Dog". @herbee, wymiatasz! Uwielbiam oba zespoły. A wprost ubóstwiam ten moment, gdy Skrzek mówi: "Na perkusji będzie grał Jerzy Piotrowski!"... a później totalny czad. Ja tymczasem słucham pięknego utworu z naprawdę dobrego filmu:
  19. Dzięki za ciekawy wpis. Historia ma rzeczywiście fajną klamrę. Akurat właśnie w sprawie Maya, Deacona i Taylora się zastanawiałem - bo ja po seansie zapamiętałem głównie, że zazwyczaj wchodzą i wychodzą razem, dawniej studiowali mało rockandrollowe kierunki, a Taylor napisał "I'm In Love With My Car", z którego reszta się nabija (a ja akurat lubię tę piosenkę ). Dobra jest scena podejść do solówki Maya. Z drugiej strony - trudno też mówić, by źle wyważono tu proporcje, bo jednak to Freddie jest w centrum opowieści. Ale w jego wątku było dla mnie ciut za bardzo sentymentalnie i familijnie, za mało orgiastycznie. Tu i ówdzie jakiś karzeł, grupa kolesi w skórach, trochę prochów. "Rocketmana" nie widziałem. Co ciekawe - słyszałem głosy zupełnie przeciwne, że "Bohemian..." to porażka, a "Rocketman" jest udany Bardzo słabo znam twórczość Eltona Johna, ale kojarzy mi się ok - z piosenką otwierającą "Pieskie popołudnie". Postaram się ten film o nim obejrzeć. Coś z tymi prawami do Bowiego musi być, bo w przywołanym wyżej "Bohemian Rhapsody" pojawia się on jednym ujęciu, ale... jest zasłonięty przez inną osobę. Przypomina to stalinowskie kroniki filmowe, w których zasłaniano tak dawnych bohaterów rewolucji, po tym, jak podpadli Wielkiemu Językoznawcy i Chorążemu Pokoju.
  20. Z pewnym opóźnieniem obejrzałem "Bohemian Rhapsody". Oglądało się przyjemnie i gładko, bo muzyka napędzała ten film (mojej ulubionej piosenki Queen akurat nie było). Rami Malek dobry w naśladownictwie, ale mi wydał się trochę zbyt chłopięcy. No i to eksponowanie zębów było aż przesadne. Portret samego Freddiego odebrałem jako dość wygładzony. Dziwny jest też montaż - mnóstwo cięć (nawet w ujęciach, gdy kamera wykonuje najazd) nadających sztuczną dynamikę np. w scenach rozmów. Seans ogólnie przyjemny, ale można chyba było opowiedzieć tę historię ciekawiej.
  21. Gordon Cowans, przez wiele sezonów świetny pomocnik Aston Villi. W rękach trofeum za ostatnie jak dotąd mistrzostwo Anglii, a na nadgarstku - jak sądzę - Rotary: Przed dwoma dniami Cowans obchodził 62. urodziny. Kilka miesięcy temu zdiagnozowano u niego niestety chorobę Alzheimera. A tu może jeszcze wrzucę zdjęcie w pięknej koszulce z najfajniejszym herbem AV:
  22. Dzięki za fajny zestaw zdjęć. Grubość chronografu faktycznie spora. Flagshipy też piękne, ten czarny naprawdę uatrakcyjnił serię Heritage moim zdaniem. Mój głos pewnie jednak znasz:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.