Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2621
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. "Panorama kina najnowszego 1980-1995. Leksykon".
  2. Alberto Sordi jako Alfredo Rossi w "La più bella serata della mia vita". W tle Maserati Indy, a co na nadgarstku? Jakaś wersja Omegi Constellation, a może jakaś Eterna lub Enicar?
  3. I obejrzałem sobie znowu "La più bella serata della mia vita", znany u nas pod tytułem literackiego pierwowzoru jako "Kraksa". Jak ktoś lubi włoskie kino lat 70., z tendencjami do pewnej przesady, groteski i dezynwoltury (jak u Elio Petriego), to na pewno się nie zawiedzie. Bo to doskonale zrobiony film, a Sordi jako gość wyprzedzający o kilka lat Berlusconiego błyskotliwie rozwija postać stworzoną przez Durrenmatta. Właściwie każdy w filmie gra świetnie, rzecz jasna - w ramach konwencji, o której wspomniałem. Zakończenie jest znacznie lepsze niż w powieści, samochód oczywiście też I zdanie dedykowane dla naszego forum: "My Szwajcarzy wymyśliliśmy punktualność, żeby sprzedawać produkowane przez nas zegarki". Ponadto: "Południowiec" (pamiętny dramat społeczny o farmerach zrobiony przez Renoira w Hollywood) i "Miasto bezprawia" (znam dobrze klasykę westernu, ale tego Forda zobaczyłem dopiero teraz - bardzo dobry, tylko może trochę za dużo rozterek serowych "Doca" Hollidaya).
  4. Piękne zdjęcie, czyli jak zawsze. Hmmm... Faktycznie, te maskownice takie trochę zbyt długie. Najlepiej będzie samemu przymierzyć. Wydaje mi się, że to Longines 23ZN: http://www.ranfft.de/cgi-bin/bidfun-db.cgi?10&ranfft&2&2uswk&Longines_23ZN Bardzo fajne zdjęcie, bez tych zimnych filtrów Piękna sesja, raz jeszcze gratuluję topowego nabytku. Jak wiesz, jasny Conquest 35 to mój ideał Czyli najpierw ten, a dla równowagi do tego czarny Flagship z paskiem od @eye_lip, który pozwoli pozbyć się mankamentu niedopasowania przy uszach. Ale w kręgu Conquest 35 i Flagship nie ma właściwie złych wyborów.
  5. W samochodzie przypominam sobie ostatnio kilka albumów, oczywiście niezbyt głośno. Gravy Train - piosenki super (melodie bardzo mocno zostają w głowie), ale tego 16-minutowego utworu z drugiej strony oryginalnej płyty jakoś na ogół nie chce mi się do końca słuchać Najbardziej lubię chyba: Roger Waters i jego słynne "Amused To Death" - to raczej płyta do słuchania przy kawie w domowym zaciszu. Niemal każdy utwór rozkręca się przez minutę lub dwie (razem z psami i świerszczami), ale to oczywiście dobra płyta, choć moim zdaniem nie aż tak jak "The Final Cut" jeszcze pod starym szyldem. Najbardziej przebojowo jest tu: George Harrison i "All Things Must Pass" - gdy jechałem z żoną do sklepu akurat włączyło się "What Is Life" i poczułem się jak Henry Hill [ale bez helikoptera nad głową i całej reszty] :) Wiele tu pięknych momentów, tym niemniej - trochę chyba za dużo muzyki jednak, zwłaszcza, że niektóre utwory są pod koniec nieco monotonne ("Wah-Wah" albo te bardziej rozimprowizowane). Na pewno wszakże jest to jedna z najlepszych postbeatlesowskich płyt - podejrzewam, że Ethan Hawke w "Boyhood" tworząc swoją kompilację sporo by z niej wybrał. Beggars Opera - "Waters Of Change". Tej płyty słucham co jakiś czas i zawsze mi się podoba. Indian Summer - zawsze szanowałem, ale jakoś częściej sięgałem po co innego. A to wspaniała płyta, bez słabych momentów właściwe. Tego kawałka można słuchać bez końca: A dziś wróciłem do mojej chyba ulubionej - obok "Wasa Wasa" - płyty spośród tych nieco zapomnianych arcydzieł lat 60. i 70.: I jako bonus jeszcze kawałek, którego zazwyczaj słucham po dwa razy z rzędu:
  6. A tu tekst o interesującym modelu z 1989 roku: https://www.hodinkee.com/articles/three-post-quartz-crisis-mechanical-masterpieces-you-probably-forgot-about
  7. Lee Van Cleef - JLC Reverso?
  8. Edmund Exley

    LEGO

    Synek ma teraz sporo maszyn budowlanych, poprosił więc o coś, co na plac budowy pociągnie naczepę "oversized load". Dwa razy prosić nie musiał A dziś jeszcze wprowadzona mała atrakcja - wygląd może gorszy, ale potencjał do zabawy większy:
  9. Graeme Souness, chyba już w czasach gry w Sampdorii, i Cartier Santos:
  10. Ja polecam ten, o którym już tu pisałem - Hirsch Hevea: Wewnątrz jest lekko wklęsły, co wraz z jakością tworzywa czyni go bardzo wygodnym.
  11. Pierwszy zegarek, jaki widziałem w życiu:
  12. Na kilka dni u mnie, po drobnej naprawie, później wraca do taty.
  13. A nie jest to jakiś typ fotokomórki na finiszu? Longines dzielił na tamtych igrzyskach funkcję chronometrażysty z Junghansem. O Longinesie w Monachium pisałem tu (a w kolejnym poście o innych sportowych arenach):
  14. Pittsburgh? Myślałem, że to właśnie New England kibicujesz. A Brady zresztą odszedł ostatnio, prawda?
  15. Obaj weterani mojego taty wymagali napraw. w weekend będę ich testował.
  16. Po dłuższej przerwie włączyłem sobie świetną płytę "The Who Sell Out", na której chłopaki łączą psychodelię, rock and rolla i wręcz progresywne myślenie o koncepcyjności albumu (co rozwiną już wkrótce). Mam tę płytę w bardzo fajnej wersji, z bonusami i grubą książeczką pełną smakowitych materiałów, plakatów i zdjęć.
  17. Kilka stron temu pisałem, że dla mnie najlepsze modele z serii Heritage to te, które czerpią z lat 50., 60. i 70. Mnie również czarny Flagship najbardziej podoba się z tego zestawu. Ale ciekaw jestem też tego z napisem Fab. Suisse - ma fajny rozmiar, ładny kolor wskazówek i piękne szkiełko. Zastanawia mnie tylko, jak na żywo wyglądać będzie ta tarcza, na której jednak jest coś na kształt sztucznej patyny.
  18. A tu pięć modeli z tegorocznej odsłony linii Heritage na ładnie zrobionym filmie - polecam, bo właściwie każdy prezentuje się dużo lepiej niż na renderach:
  19. Fajnie. Chyba dość rzadki, do tego stan NOS - ciekawy zakup.
  20. Interesująco powściągliwy Ma jeszcze mechanizm in-house czy już ETA? Jeszcze takiego chyba nie widziałem.
  21. @Jash, ten Oris jest jak rzut wolny Koemana.
  22. Płytę Yazoo wysłuchałem jakoś po obejrzeniu "Ostatniej rodziny" - w scenie w Trójce Tomasz Beksiński zaczyna od nich pierwszą audycję, w której bierze udział.
  23. Dokładnie. Erasure - po wysłuchaniu - zresztą nie jest złe, a Waters, wiadomo, lubi coś chlapnąć bez zastanowienia. Ale tę wypowiedź zapamiętałem (może dlatego, że wkładkę o nim czytałem chyba kilkanaście razy), podobnie jak te: "Zarobiłem na rocku mnóstwo pieniędzy, nic się nie stanie, jak trochę na nim stracę" i "Mają nazwę Pink Floyd. Trzymają ją teraz w pudełku"
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.