Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2621
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. W 2011 widziałem "Tyranozaura" na dużym ekranie i do dziś dobrze pamiętam jego atmosferę oraz kilka scen. Najbardziej chyba tę, gdy Eddie Marsan wraca do domu i zastaje Olivię Colman na kanapie. Bardzo przykra scena. Dodać też warto, że osoby szczególnie wrażliwe na los psów raczej nie powinny tego filmu oglądać. Ja tymczasem obejrzałem "Pierwszego człowieka". Bardzo mnie wciągnął, bo to świetnie wyreżyserowany i udźwiękowiony film. Kurczę, dać się wystrzelić w powietrze w trzęsącej się, trzeszczącej metalowej puszcze to naprawdę była sprawa dla najodważniejszych. Wraz z "Pierwszym krokiem w kosmos" (nieco zapomnianym) i klasycznym "Apollo 13" filmy te dają ciekawą panoramę pionierskiej epoki programów kosmicznych. W "Pierwszym człowieku" zastanawia mnie tylko sposób ukazania samego Armstronga - super profesjonalista, twardy, ale - może to przez dość ograniczoną ekspresję Goslinga - jakby mniej ciekawy niż inni herosi kosmosu z w/w filmów. Ale pewnie taki był zamysł.
  2. @Lincoln, dzięki za ten link! A teraz wyjaśnię, dlaczego. Otóż Eric Prydz (którego pamiętam z teledysku z dziewczynami ćwiczącymi aerobik) zawsze kojarzył mi się z Robertem Prytzem. To też Szwed, ale piłkarz z lat 70. i 80. Po Twoim poście postanowiłem sobie sprawdzić, czy Prytz grał w Anglii czy tylko we Włoszech i Szkocji. W Anglii nie grał, ale przypomniałem sobie, że grał w finale Malmoe - Nottingham. I spojrzałem na składy z tego meczu, które wcześniej widziałem wielokrotnie, ale - i tu przechodzę do sedna sprawy - nie wiedziałem, że w Nottingham na ławce siedział wtedy młody Chris Woods, którego pamiętam z późniejszych lat z reprezentacji (zastąpił tam swego kolegę z Nottingham, czyli Petera Shiltona) i z Sheffield Wednesday. A wszystko dzięki Erikowi. A żeby nie było tak całkiem nie na temat - ostatnio kilka razy wysłuchałem piosenek z tej bardzo (za bardzo?) cenionej przez brytyjskich dziennikarzy płyty. Przyjemna muzyka, a ten kawałek wpada w ucho:
  3. "Wielki chłód" - parę lat temu obejrzałem inny film Lawrence'a Kasdana, który ogromnie mi się spodobał. To był "Żar ciała". Więc skoro później już niewiele ciekawego wyreżyserował, a dziś jest rzemieślniczym scenarzystą pewnego popularnego produktu, to uznałem, że zobaczę też "Wielki chłód", uznawany za jeden z jego lepszych filmów. Jest tu całkiem sporo fajnych, zabawnych momentów, niestety średnio satysfakcjonująca końcówka (blade reminiscencje z obyczajowej rewolucji lat 60.), ale ogólnie warto ze względu na sympatyczny klimat leniwie snujących się rozmów starych przyjaciół w stylu lat 80. Grają bardzo dobrze dobrani aktorzy: Kevin Kline (zawsze lubię, gdy pojawia się na ekranie, choć niestety to nie do końca wykorzystany talent), William Hurt, Jeff Goldblum, Tom Berenger (tu wygląda jak syn Cliffa Robertsona i jest świetny!), Glenn Close. Jest nawet Kevin Costner, ale jego rolę znacznie ograniczono - widoczny jest tylko w jednym ujęciu w tle W każdym razie - dużo bardziej zajmujący portret utraty ideałów lat 60. w pojedynkę daje jednak Burghart Klaussner w "Edukatorach". "Najgorsze wiersze świata" - wyluzowany węgierski film o trzydziestokilkuletnim facecie, któremu nie wszystko w życiu się udało niby nic nowego, ale ogląda się super dzięki pomysłowości montażu i sporej dawce humoru. Rozwaliła mnie scena ze Stalinem
  4. Pamiętam, że właściciel mówił o planowanym serwisie, ale przede wszystkim miał chyba dotyczyć jakiejś mechanicznej usterki. Nie wiem, jak to się dalej potoczyło. @wojtek91, super zdjęcie! Dziś natknąłem się przypadkowo na japońską limitację HC z ubiegłego roku - mi w tych barwach bardziej kojarzy się z olimpijską reprezentacją USA (choć oczywiście limitowana edycja USA była inna, można się już w tym pogubić):
  5. Dla mnie ten Conquest we wszystkich wariantach to "Longines at its best" - oryginał w całej historii, a reedycja w serii Heritage. A skoro już się powtarzam, to wrzucę może raz jeszcze egzemplarz, który kiedyś przez chwilę ponosiłem. Mocno dotknięty upływem czasu, ale jednak super: Czasem widuję jego właściciela, ale już dawno nie widziałem tego zegarka.
  6. @Drake, dzięki za przypomnienie o tym filmie - nie oglądałem go jeszcze. Bardzo mi się podobał natomiast poprzedni film tego reżysera, "W objęciach węża". Widziałeś?
  7. "Nędznicy" - doskonale zrobiony film, do którego życie we Francji każdego dnia dopisuje nowe komentarze... Skojarzył mi się ze słynną "Nienawiścią" (ładunek agresji) i z... "Bitwą o Algier". "Seks, kłamstwa i kasety wideo" - podobał mi się. Dziś już może tematyka nie robi takiego wrażenia (o takich rzeczach mówi się już pewnie w serialach), ale jednak aktorstwo się broni, dynamika relacji między bohaterami także, a i klimat lat 80. też fajny. Muzyka - Cliff Martinez (wiedzieliście, że grał wcześniej w RHCP?). Oszczędny styl również wypada dobrze, poza niepasującym do reszty efektem vertigo w scenie seksu, co dziś wygląda dość pretensjonalnie.
  8. Gordon Haskell jest czwarty na liście moich ulubionych wokalistów King Crimson. Dobrze wpasował się w klimat drugiej i trzeciej płyty i wywarł duży wpływ na ich jakość:
  9. A dla mnie trochę zbyt pastelowo się robi, Ale może dlatego, że teal przejadł mi się jeszcze w latach 90. [https://www.illumine8.com/every-teal-sports-logo-from-the-1990s-ranked] Poniżej natomiast znowu coś na podostrzenie apetytu: https://www.fratellowatches.com/hands-on-with-the-longines-spirit-l3-811-4-93-6/ Fajne zdjęcie bransolety, która, jak się zdaje, jest mocnym atutem Spirit:
  10. Bardzo udana, niesztampowa recenzja (a zarazem zawierająca wszystko to, czego oczekuje czytelnik). Dobra robota.
  11. Mi się obiło o uszy, że Arsenal się o niego starał i że jest bardzo zdolny. Teraz pojawił się nawet taki filmik:
  12. Jeśli Pellistri się dobrze będzie w MU rozwijał, to Urugwaj być może doczeka się kreatywnego pomocnika/skrzydłowego, na jakiego czeka latami. Jak myślisz, Solskjaer da mu grać w tym sezonie? W ostatnich dwóch dekadach paru świetnie zapowiadających się Urugwajczyków przyszło do mocnych europejskich klubów, ale niestety przechodzili chyba za wcześnie i nie potrafili się przebić. W efekcie - przepadali, zaliczając co najwyżej pojedyncze występy w kadrze.
  13. No właśnie, ale dlaczego popsuli model z takim potencjałem?! Gdyby podnieśli wodoszczelność choćby do 5ATM i nie wygłupiali się ze sztucznym postarzaniem, to byłby naprawdę świetny zegarek.
  14. Bardziej by pasowało do tematu muzycznego może, ale ten montaż tak mi się podoba, że obejrzałem już chyba z 5 razy i wreszcie zamierzam obejrzeć "Against all odds" a poza tym sporo w temacie ostatnio o Porsche:
  15. Myślę, że będzie mu ciężko. A bardziej przyjazne miejsce w sensie drużyny (a nawet całej ligi) lepiej dopasowanej do niego pod kątem stylu gry (choć fakt - w tym sezonie nie widziałem całego meczu MU jeszcze). Może wejdzie parę razy jako joker, coś strzeli, odnajdzie rytm i okaże się, że to całkiem dobre posunięcie? Dla mnie - nie obraź się - będzie to nietypowa sytuacja, bo po raz pierwszy od czasów Forlana mogę się cieszyć z goli dla Manchester United 😜
  16. No ładny, choć uszy długie. Chętnie przymierzę kilka wersji. Ekstra! A tu zrecenzowany Military Marine Nationale https://monochrome-watches.com/longines-heritage-military-marine-nationale-review-price/ Po zdjęciach z powyższego tekstu umocniłem się w negatywnej opinii. Chodzi oczywiście o tarczę, ale i okropne indeksy - sztuczne postarzenie 7 wygląda jak błąd pikseli na monitorze...
  17. @Krygo, fajny awatar. Choć wydaje mi się, że dla Cavaniego znalazłyby się bardziej przyjazne miejsca. Na razie dzisiaj Urugwaj bardzo kiepsko - do przerwy 0:2 z Ekwadorem. Eliminacje pewnie będą znów taką szarpaniną o każdy punkt, ale liczę, że na 4. miejsce wystarczy.
  18. Może jedną z nielicznych dobrych konsekwencji koronawirusa będzie osłabienie systemu opartego na seryjnie robionych molochach - tak jak w latach 60. upadł stary system studyjny po kilku klęskach spod znaku kina peplum. I zrobiło się miejsce dla Penna, Altmana, Peckinpaha, Scorsese. Tylko czy kina to przetrwają - wtedy nie było alternatyw takich jak Netflix, telewizja nie stanowiła takiej konkurencji (była za to szkołą dla generacji Nowego Hollywood). Oczywiście - "Diunie" życzę powodzenia, bo wiem, że to jednak inny projekt niż te wszystkie "uniwersa" z datami premier zaplanowanymi po kilka lat naprzód. Widziałem dwa filmy zrobione przez polskie reżyserki: - "Wszystko dla mojej matki" - ponury i na pierwszy rzut oka odpychający, ale jednak - pomimo kilku mniej przekonujących momentów - warto. Młode aktorki bardzo dobre, a wątek z Jowitą Budnik to mocny cios. - "Tajemniczy ogród" w reżyserii Holland. To i owo słyszałem o tej historii, ale podświadomie obawiałem się, że pojawią się w niej jakieś smoki albo gadające zwierzęta, czyli wszystko to, co sprawiło, że w dzieciństwie ominąłem etap Disneya i baśni, a dziś unikam fantasy. A to w istocie kameralna opowieść w wizualnym duchu kina dziedzictwa. Wyobraźnia nie usuwa realizmu. I jeszcze zabawna rzecz - od razu spodobało mi się pierwsze ujęcie, wykadrowane niczym dziewiętnastowieczny obraz: Po chwili pojawia się napis: I wszystko jasne nie pamiętałem, że robił ten film z Holland, ale efekt jest zachwycający.
  19. A nie rozważasz w ogóle Hydroconquesta? Do koszuli, marynarki i jeansów nosi się świetnie. Oczywiście wersja ceramiczna jest optymalna, ale i te wcześniejsze też są super - w tym ten niebieski. Dla miłośnika marki to idealny "tool watch", jak to niektórzy lubią określać. Conquest również jest fajny, ale jednak HC ma kilka atutów więcej.
  20. Kiedyś też przymierzałem - bardzo wygodny, super wodoszczelność, piękna tarcza, ale niestety dla mnie ma jeden dość spory mankament - brak substancji luminescencyjnej na wskazówkach. Pisałem już o tym 100 razy, ale naprawdę uważam to za wzorniczą pomyłkę Longinesa. Bo po pierwsze utrudnia odczyt w wielu przypadkach, a po drugie - te wskazówki są dość grube, więc nawet jak są widoczne, to ich wyprofilowanie się "zlewa" i wyglądają jak surowe blachy (podobnie jak w jednej z wersji Reverso).
  21. Edmund Exley

    Ulubione sceny filmowe

    Dziś urodziny ma Guy Pearce, a zatem:
  22. Obejrzałem i zrobił na mnie świetne wrażenie. Scena z samolotem - groza i absurd wojny godny Remarque'a. Ale tak właściwie "1917" to znacznie więcej niż dwie godziny i oczywiście nie w jednym ujęciu, ale poszczególne sekwencje sprawiają takie wrażenie dzięki prawdziwemu mistrzostwu w organizacji pracy kamery i scenografii. Nad zdjęciami czuwał Roger Deakins, który Oscary ma dwa (i to od niedawna), a powinien mieć ich z pięć czy sześć. Przede wszystkim za to:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.