Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2621
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Słynny trener Enzo Bearzot, jak na włoskiego eleganta przystało, nosił różne zegarki. Podczas najważniejszego turnieju, czyli na Mundialu w 1982, nosił prawdopodobnie Seiko World Time. Jest artykuł, w którym napisano, że to konkretnie World Time A239-5000: https://adventurewatches.wordpress.com/2019/12/21/seiko-world-time-a239-5000-e-la-conquista-italiana-del-terzo-mondiale-di-calcio-nel-1982/ Mnie się jednak wydaje, że bardziej wygląda to na tę wersję (granatową): Ciekawe, co ma tutaj - czy to Heuer Kentucky?
  2. @fidelio, bardzo fajna wypowiedź. W istocie, Hauer jest znakomity (a Brion James też bardzo dobry ).
  3. To lepiej wróćmy na inną półkę. W dwa wieczory udało mi się obejrzeć aż trzy świetne filmy "Spotkanie" - reżyseria David Lean. Doskonale zrobiony film, jeden z najważniejszych w niezwykle twórczym okresie angielskiego kina, w którym oprócz Leana swoje najlepsze dzieła robili także Powell i Pressburger, Asquith czy Reed. Drugie miejsce na liście brytyjskich filmów XX wieku ogłoszonej przez BFI. @Bartosz 86, widziałeś? "Ludzie koty" - reżyseria Jacques Tourner. Klasyk kultowego kina B-klasy, którym zachwyca się Scorsese. Świetny dźwięk i obraz: Sama historia wciąga, choć trzeba nieco przymknąć oko No i nareszcie "Wyścig" Rona Howarda. Chyba każdy widział, ja dopiero teraz i co tu dużo mówić - ekstra!
  4. @Jash, super ten Oris. A masz jakieś zdjęcie, na którym są oba Twoje Orisy?
  5. Jednym z albumów, jakie zgrałem sobie teraz do samochodu, jest soundtrack ze "Znikającego punktu". Ta piosenka naprawdę zostaje w głowie
  6. Jest i Jordan, ale kamerzysta źle ostrość ustawił, bo się skoncentrował na jego dłdoniach, nie zegarku ?. Wygląda na Roger Dubuis Skeleton. A mój ulubieniec nosił kiedyś chyba Piageta:
  7. Rzeczywiście. Są zatem dwie opcje zrobienia sobie doskonałego duetu: srebrny Conquest i czarny Flagship lub czarny Conquest i kremowy Flagship.
  8. "Piłka Nożna Plus" z maja 1995 i ostatnia strona - reklama Omegi, mocno działająca na wyobraźnię ówczesnego dziesięciolatka. W numerze, który właśnie mam przed sobą, wywiady z gwiazdami PSG - Weahem, Ginolą, Le Guenem i Lamą, wywiad z Kanczelskisem, plakaty Viallego i Marcina Mięciela oraz artykuł o powrocie Jordana. Trochę się zmieniło w świecie sportu od tamtego czasu, a Omega wygląda wciąż znakomicie ? Z prawej strony jest lista autoryzowanych punktów sprzedaży - ciekawe, ile z nich jest wciąż aktualnych.
  9. @70soul, polecam. Wczoraj obejrzałem natomiast film, który przez niektórych uznawany jest za jedno z arcydzieł kina - "Do zobaczenia, chłopcy". Louis Malle sięga w nim do wspomnień z własnego dzieciństwa, by opowiedzieć o przyjaźni, odpowiedzialności i grozie wojny - ale bez patosu, nachalności i efekciarstwa. Mądre, kameralne kino, w którym nie ma zbędnych elementów. Piękna jest scena oglądania "Emigranta" Chaplina, no i finał... Jutro ten film jest w telewizji - naprawdę warto. A uroczą nauczycielkę muzyki zagrała Irene Jacob:
  10. Dokładnie. A teraz jeszcze moje ulubione 8 minut w historii The Who:
  11. Pewnie już Koledzy widzieli film bardzo fajnie prezentujący model North Flag. Niestety - małym potknięciem jest tu "1" w indeksie 12 (chociaż normalnie pewnie tego nie widać):
  12. Ależ złapali wtedy formę...
  13. @michalop robi po prostu znakomite zdjęcia. Już wcześniej chyba zresztą o to pytałem , ale nie pamiętam, czy już odpowiedział Bo zegarek rewelacja, wiadomo - ścisła elita współczesnego Longinesa.
  14. Kto jeszcze oglądał ten film w "Kinie sensacji" na TVP 1 w sobotę 29 kwietnia 1989 roku?
  15. A wskazówka minutowa minimalnie uszkodzona po serwisie czy to tylko złudzenie?
  16. @Lincolnie, ja zawsze chętnie coś napiszę o filmach, które lubię i które mnie jakoś ukształtowały. Tylko pewnie skończy się na dwóch-trzech postach ? Dziś nadrobiłem dużą zaległość - obejrzałem "Zostaw ją niebiosom" ("Leave Her to Heaven", 1945). Femme bardzo fatale, fajna intryga, dobra obsada (m.in. idealnie dobrana Gene Tierney, Vincent Price i Chopin a.d. 1945, czyli Cornel Wilde), a przede wszystkim niesamowity Technicolor:
  17. Fosse sprawiał, że każdy u niego grał na swym życiowym poziomie. A widziałeś "Liza with a 'Z'"? Bardzo dobry telewizyjny film z koncertu, zainscenizowany i sfilmowany z rozmachem jak inne filmy Fosse'ego. Za każdym razem autorem zdjęć był u niego inny mistrz - w "Liza with a 'Z'" Owen Roizman. A w "Kabarecie" najgenialniejsza jest akurat scena, gdy Sally Bowles śpi w samochodzie po nocnym balowaniu ?
  18. Dokładnie. A zatem i u mnie teraz: A wracając jeszcze na chwilę do mojej dziesiątki - jest muzyk, który zagrał na aż trzech wybranych przeze mnie płytach. Kto to?
  19. Słucham sobie właśnie. Nie tylko na naszym forum ceni się tę płytę - w jednym z rankingów polskich albumów rockowych znalazła się bardzo wysoko: https://esensja.pl/muzyka/publicystyka/tekst.html?id=8761&strona=5#strony
  20. @Lincoln Six Echo świetny pomysł - lubię, gdy się tu rozmawia, a nie tylko wkleja linki Moja dziesiątka jest trochę bardziej oczywista, ale cóż - tak się ukształtowałem [uwaga - może być sentymentalnie]: 1. Deep Purple i Made in Japan" - jako dziecko uwielbiałem, gdy tata słuchał "Highway Star" z radzieckiej kompilacji wydanej przez Melodię. Gdy później poznałem "Made in Japan", to już nie przestałem jej nigdy słuchać. Już pisałem, że gdybym miał zabrać jeden album na bezludną wyspę, to byłby to chyba ten. 2. King Crimson i "THRAK" - czyli ulubiona płyta ukochanego zespołu, z ulubionymi muzykami - Tonym Levinem i Adrianem Belew - w rolach głównych. I zarazem kwintesencja King Crimson - pamieć o przeszłości, ale przed wszystkim patrzenie w przyszłość. Swój egzemplarz kupiłem w liceum, w małym, nieistniejącym już sklepie muzycznym. 3. The Doors i... "The Best of The Doors" (1985) - oczywiście, moim ulubionym albumem Doorsów jest "Morrison Hotel", ale moje słuchanie muzyki zaczęło się od kasetowego wydania tej kompilacji. Zawsze fascynowały mnie amerykańskie lata 60. i 70. 4. Yes i "Fragile" - pierwsza płyta Yes, którą poznałem, a zarazem pierwsza dająca się opisać etykietą "progresywnej", którą poznałem i szaleńczo polubiłem. Wakeman i Squire mnie zachwycili, do dziś uważam, że to perfekcyjna rzecz. Kilka tygodni później pod choinką znalazłem inną niezwykłą dla mnie płytę - "Close to the Edge". 5. Led Zeppelin i "II" - a to pierwszy album Zeppelinów, który poznałem. Gdy pierwszy raz zobaczyłem okładkę, zdziwiłem się, że mają aż tylu muzyków w zespole Co tu dużo pisać - esencja rocka. 6. Tangerine Dream i "Thief" - wielkie miasto nocą, neonowe światła i James Caan... Wiele płyt Tangerine bardzo lubię, ale do tej wracam najczęściej - w moim zestawieniu reprezentuje też szerzej muzykę filmową. 7. Pink Floyd i "The Final Cut" - lubię tę płytę na równi z "Wish You Were Here", ale jako że jest mniej popularna, to wskażę właśnie ją. Kilka lat do niej dojrzewałem, ale gdy już to się to udało, to weszła na ścisłą listę ulubionych. 8. King Crimson i "Red" - no cóż, jedyny zespół, który pojawi się dwukrotnie. Pamiętam, jak latem 2001 w nocy czekałem na jakiś mecz Copa America, a Kaczkowski nadał "Starless" w Minimaxie. Znałem trochę już pierwszą płytę, ale to dopiero "Starless" i "Red" uczyniły ze mnie totalnego miłośnika King Crimson. 9. Museo Rosenbach i "Zarathustra" - ta płyta reprezentuje wszystkie te mniej znane włoskie, niemieckie i angielskie albumy, które wciąż staram się poznawać, czytając Weissa i Leśniewskiego. Mógłbym wpisać tu Edgar Broughton Band czy Andromedę, ale Museo lubię szczególnie, ze względu na to typowe dla Włochów połączenie romantyzmu, patosu i drapieżności. 10. SBB i "SBB", czyli debiutancka płyta. "Na perkusji będzie grał Jerzy Piotrowski..." - jak ja uwielbiam ten moment! Ten album reprezentuje u mnie polskiego rocka, którego zacząłem poznawać właśnie dzięki niemu.
  21. Widziałem kilka lat temu ten film, nawet dwa razy chyba. Też mi się podobał. Zapamiętałem zwłaszcza jeden z dialogów, który brzmiał mniej więcej tak: - Jak zacznie się III wojna, to nie będzie miejsca na sentymenty. - Nie zamierzam żyć w świecie, w którym nie ma miejsca na sentymenty. W pamięci została mi też scena z wielkim plakatem "Psychozy", bardzo efektowne ujęcia: Christopher Isherwood był zaś także autorem wspomnień z Berlina wczesnych lat 30., które posłużyły za podstawę dla "Kabaretu". Dobra podstawa, choć oczywiście wejście na poziom geniuszu film ten zawdzięcza Fosse'emu.
  22. Po obejrzeniu "Berberian Sound Studio" mi się spodobało: p.s. w starej wersji forum okienka z filmami nie były aż takie wielkie jak teraz. Można to sobie jakoś ustawić?
  23. Nareszcie obejrzałem: Super. Jak to u Minnellego - każdy fragment kadru dopracowany (i zazwyczaj wypełniony ;) ). Fajnie musiało się ten film oglądać w jakimś dobrym kinie w LA w 1956, gdy kolor był jeszcze nasycony i pełny. A w napisach końcowych podziękowania dla Edwarda G. Robinsona, który był znanym miłośnikiem i kolekcjonerem dzieł sztuki (van Gogha też miał). Poniżej link do katalogu z wystawy części jego kolekcji w MoMA: https://www.moma.org/documents/moma_catalogue_3301_300062120.pdf
  24. Dawno nic nie oglądałem, ale teraz udało mi się dwa filmy zobaczyć. Przed chwilą na TVP Kultura była "Ucieczka w kajdanach" i bardzo dobrze mi się oglądało. W ostatnich kilku latach widziałem parę innych filmów Stanleya Kramera, bardzo ważnej niegdyś postaci w amerykańskim kinie. Filmy wyreżyserowane przez niego może nie zawsze znoszą próbę czasu równie dobrze, ale jednak w latach 50. i 60. był wręcz wizjonerskim twórcą, podejmując wiele trudnych tematów. Przy okazji - Kirk w "Synu śmieciarza" przypomniał żart, jaki krążył po Hollywood przed realizacją "Ucieczki w kajdanach". Otóż udział w filmie zaproponowano Marlonowi - ten odparł, że dobrze, ale pod warunkiem, że zagra czarnego. Spytano też Kirka - ten zaś powiedział, że dobrze, ale pod warunkiem, że zagra obu. [to chyba było jakoś tak, czytałem tę książkę kilka razy, ale ostatnio chyba w 2011] Drugi film natomiast to "Berberian Sound Studio". Nie przepadam za giallo, włoskim gore i tym podobnymi rejonami, ale jednak z punktu widzenia kinofila jest tu mnóstwo atrakcji. O samym filmie bardzo dobry tekst napisano tutaj: http://kinomisja.blogspot.com/2014/01/czowiek-ktory-sysza-za-duzo-berberian.html A mi szczególnie podobała się paratekstualna czołówka filmu, nad udźwiękowieniem którego pracuje główny bohater: I oczywiście sekretarka, pani Elena
  25. Strona z niemieckiego folderu Longinesa z 1915 i okładka folderu francuskiego z 1930: Kilka rarytasów pojawiło się tu, odkąd pisaliśmy o tej stronie ostatnio: https://www.vintagelongines.com/#history
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.