Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2621
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Kristian Haagen wrzucił zdjęcie nadgarstkowe: https://www.instagram.com/p/B3bS3Qhn_7e/ Moim zdaniem przyzwoity, ale u mnie w Top 6 Heritage by się jednak nie znalazł.
  2. Ale ładny. Zdjęcie podkreśla jego urok.
  3. Ja też właśnie wróciłem z "Jokera". I cóż, ogląda się świetnie. Każda scena, każde ujęcie aż gęste od kompozycyjnego kunsztu. Mnóstwo nawiązań do kina lat 70., ale nie na zasadzie prostego kopiowania. Główny patron to Scorsese oczywiście, ale mnie bardzo spodobały się też cytaty z dwóch innych filmów, które są dla mnie bardzo ważne - "Lenny'ego" Boba Fosse'ego i "Sieci" Sidneya Lumeta: Phoenix gra totalnie, a właściwie jest Arthurem. Rola jakby stworzona dla niego. Widowisko zatem kapitalne, ale faktycznie - wydaje się, że niejednemu popapranemu przegrańcowi ten film może zamącić w głowie. Łatwo wczuć się w ofiarę "systemu" itp. A przemoc i jej reperkusje ukazane są w "Jokerze" w bardzo atrakcyjny formalnie sposób. Z jednej strony film trafnie pokazuje pewne społeczne mechanizmy, ale z drugiej - w dość wyrachowany sposób manipuluje emocjami widza.
  4. Dzięki. Tego utworu zawsze słucham po dwa razy: A tu Mel Collins: A teraz:
  5. Dokładnie - pamiętam np. fajny tekst z jego podróży do Japonii, gdzie oprócz relacji z polowania na rarytasy w świetnie wyposażonych sklepach z winylami pisał też np. o cenie szynki i o tym, że jednak żałuje, że nie poszedł do Budokanu na koncert Claptona A chwilę wieczornej pracy przy komputerze umila mi przyjemna płyta, która aż oddycha atmosferą drugiej połowy lat 60.:
  6. Gif krótki, w obniżonej jakości (lepszy by się nie zmieścił na forum), ale mam nadzieję, że trochę jednak widać.
  7. "Siła zła" - jeden z tych filmów, które znalazły się na mojej liście filmów do obejrzenia po "A personal journey..." Martina Scorsese. Od lat przypominałem sobie o nim, gdy schodziłem w dół schodami Nie sądziłem, że ten film będzie aż tak dobry! Z pozoru błaha historia o wykolejonym prawniku, nielegalnym hazardzie i mafii nasycona jest właściwie przez cały czas atmosferą fatalizmu, świadomością nieuchronnej klęski i upadku. Czyli czymś, co w noir było powszechne, ale nie zawsze oddziaływało równie mocno. A tu naprawdę działa. Duża w tym zasługa Johna Garfielda - znakomitego, przedwcześnie zmarłego aktora. Widziałem go w zaledwie kilku filmach i w każdym był świetny ("Listonosz dzwoni zawsze dwa razy", "Ostatnia runda", "Dżentelmeńska umowa"). No i mały spoiler, czyli pamiętne zakończenie ze schodzeniem w dół, w dół, aż na samo dno tego świata - kto nie chce, niech nie ogląda
  8. O tak, dokładnie! Też czytałem te teksty, napisane w fajnym stylu. Przyciągały mnie też piękne, często dziwaczne okładki, które zawsze zdobiły te artykuły. Nie ze wszystkimi jego poglądami się zgadzam, ale wiedzę ma niesamowitą i potrafi przekazywać ją w "zaraźliwy" sposób. Strona Megadiscu też służy mi jako ciekawy drogowskaz, podobnie jak jego pięknie wydana książka (niestety okazjonalnie, bo nie mam jej w swoich zbiorach).
  9. W Holandii najstarszy Longines jest z 1874: https://www.fratellowatches.com/oldest-longines-watch-1874/
  10. O, dzięki - tylko raz kiedyś słuchałem i chętnie przyjrzę się tej płycie bliżej. Leśniewski bardzo ją ceni.
  11. Ja też bardzo lubię ten niedoceniony właściwie film. Ostatnie ujęcie wywołuje u mnie autentyczny dreszcz, poważnie! Zresztą, chyba z dziesięć razy przywoływałem je tu na forum. W ogóle, mnóstwo tu pysznych zagrywek typowych dla genialnego tria Scorsese-Ballhaus-Schoonmaker. Zastanawiam się, czy Rolex Eddie'ego jest prawdziwy - moim zdaniem całkiem wiarygodne byłoby, gdyby wcale nie był Newman był moim ulubionym aktorem w czasach, gdy TVP pokazywała w piątki jego filmy ("Piątek z Newmanem" - takie coś w najlepszym czasie antenowym, tak kiedyś było). Do dziś wiele jego ról ogromnie lubię, zwłaszcza te późniejsze, od "Butcha..." począwszy, ponadto szczególnie "Werdykt" - chyba jego rola życia. W dzieciństwie uwielbiałem "Ruchomy cel", jak się bawiłem z kuzynem w strzelaniny, to się nazywałem Lew Harper po latach obejrzałem ten film ponownie i całkiem dobrze znosi próbę czasu. "Buffalo Bill i Indianie" to też kapitalna rola, doceniłem ten film jednak znacznie później. Ale trochę jeszcze mam do obejrzenia, m.in. "Słodkiego ptaka młodości".
  12. Motyw cross-hair zawsze wygląda dość podobnie, Tissot po prostu zrobił porządną realizację sprawdzonego układu tarczy. Wszystko ma tu jednak moim zdaniem właściwe wymiary i wygląd (podoba mi się, że na wskazówkach jest cienki pasek lumy - nawet nienaświetlona ułatwia odczyt godziny). Do tego dobry mechanizm, no i bezel ze złota, a nie ze złotą powłoką. Cóż, to też był dla mnie główny mankament Visodate. Miałem czarną tarczę i niestety nie zawsze była czytelna. A najgorsze, że trudno było mu zrobić ładne zdjęcie http://zegarkiclub.pl/forum/gallery/album/2500-tissot-visodate/ Ale Ty masz w Tudorze płaskie szkiełko, prawda? Chyba robi to jednak różnicę.
  13. No tak, to był niepowtarzalny perkusista. I po jego śmierci Zeppelini podjęli jedyną słuszną decyzję - koniec działalności zespołu. A u mnie dziś kolejna płyta innego genialnego perkusisty ze świetnymi współpracownikami: ...a później moja sekcja rytmiczna wszech czasów:
  14. Ostatnio zwróciłem uwagę na Gentlemana w bicolorze - bardzo mi się spodobał, właściwie w każdej wersji. Któryś z Kolegów już go przymierzał bądź kupił? Zdjęcia z: https://www.ablogtowatch.com/tissot-gentleman-watch/
  15. Wieczorem na chwilę trafił na nadgarstek zmęczony życiem weteran.
  16. Dziękuję! Zbyszku, właściwie niemal od razu zaniosłem zegarek i kopertę od Ciebie do zegarmistrza. To był lipiec ubiegłego roku. Trochę to trwało, raz po raz dzwoniłem z pytaniem, jak sprawa wygląda, ale nie wywierałem presji. A co do Elvisa - cieszę się, dzięki. Dzięki! Książki nie czytałem, ale przeczytałem przed chwilą recenzję Czechowicza i widzę, że zapowiada się intrygująco. Może uda mi się po nią sięgnąć.
  17. Konkursu na najładniejszy zegarek dnia raczej nie wygra, ale ma wartość sentymentalną:
  18. Uwaga, będzie trochę sentymentalnie. Pierwszy zegarek, który stał się dla mnie desygnatem tego pojęcia, to Poljot mojego Taty. Gdy wracał z pracy, zawsze go zdejmował i kładł razem z obrączką na półkę. I tak przez wiele lat. Poljot sporo przeszedł - np. wtedy, gdy Tata pracował w Centrostalu. Wskazówki zostały później przez jakiegoś zegarmistrza zmienione na nieczytelne zielone, a godzinowa zaczęła haczyć o tarczę... No i w końcu wyglądał tak i trafił do szuflady: Musiałem po latach wziąć sprawę w swoje ręce. Kolega Zbyszek z naszego Forum odstąpił mi nową kopertę ze szkiełkiem (dzięki!), a zegarmistrz postarał się dopasować lepsze wskazówki, wyczyścił i nasmarował mechanizm, zmienił koronkę na taką, jak w oryginale. I teraz wygląda tak: Ta Smiena to z kolei aparat, którym przez kilka pierwszych lat mojego życia zrobiono mi chyba wszystkie zdjęcia, a fotografia Łady Nivy to też pamiątka z dzieciństwa - czyli sentimental level 3.0 I jeszcze nadgarstkowe: W piątek wraca do właściciela.
  19. Znakomite, jeden z najlepszych zespołów Europy. Hmmm... o ile wczoraj nie miałem wątpliwości, że wolę oryginalną wersję, o tyle dziś już nie jestem tego taki pewien:
  20. No bo Lincoln kupi, ale nie jesienią, tylko zimą, i nie Giulię, tylko Neymara i w ten sposób zakończy dwie sagi transferowe jednocześnie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.