-
Liczba zawartości
2621 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Edmund Exley
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dlaczego? Przecież jest tam jeszcze sporo fajnych propozycji (ale też kilka, moim zdaniem, niezbyt udanych). Moja szóstka najlepszych to alfabetycznie: 19671973Avigation BigEyeConquestFlagshipLLD Jest jeszcze co najmniej kilku fajnych kandydatów do tego, by zrobić na ich podstawie kolejną odsłonę Heritage. Przy tym jednak niektóre modele miałyby sens tylko z niemożliwymi obecnie do zastosowania mechanizmami. Ważne, by Longines nie przesadził i nie doprowadził do dewaluacji serii. -
Speedmaster: https://monochrome-watches.com/the-petrolhead-corner-spotted-damon-hill-race-worn-omega-speedmaster/
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Pamiętaj, że wiele razy pisaliśmy (np. kilka postów wyżej ), że Twój też jest świetny. A tu taka zabawa - 6 najlepszych modeli z serii Heritage według Time + Tide Watches: https://timeandtidewatches.com/6-best-longines-heritage-releases/ Co myślicie o takim wyborze? Jakie byłyby Wasze listy 6 modeli? -
Sprzedaj Casio to zdjęcie, niech wykorzystają w letniej kampanii reklamowej. Wspaniałe ujęcie.
-
"Ból i blask" - kolejny dobrze opowiedziany, wciągający film Almodóvara, choć kilka innych (w tym np. niedawna "Julieta") podobało mi się bardziej. Banderas przekonująco wypada jako bliski samemu twórcy główny bohater, czyli reżyser patrzący w przeszłość i starający się pewne rzeczy zrozumieć, z innymi się pogodzić, a jeszcze inne na nowo odzyskać. Wszystkie kadry są bardzo kolorowe, ale sam film nie jest utrzymany w klimacie dawnych rozedrganych emocji. Teraz u Almodóvara przeważa wyciszenie, nostalgia, poczucie upływu czasu.
-
Cieszę się i czekam na Twój komentarz.
-
I jest, "Pewnego razu w Hollywood" obejrzane. Zgadzam się z tym, co napisał już @kkwpk. Scenariusz to maestria, Leo i Brad potwierdzają, że są gigantami aktorstwa, a Richardson - sztuki operatorskiej. Kinofilską radość daje mnóstwo smakowitych epizodów. Pacino wypadł też fajnie, choć akurat nic wielkiego nie miał do roboty. Miło jednak zobaczyć go znów w filmie takiej jakości. Tak sobie siedziałem w kinie i mógłbym jeszcze spokojnie z godzinę snuć się po tym baśniowym Hollywood, w rytm "Hush" czy "California Dreamin'". Bo to po prostu uwodzicielskie kino. Aha, oczywiście warto zostać na napisach.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Linia Master wciąż świetnie się rozwija: Zdjęcia i informacje: https://www.ablogtowatch.com/longines-introduces-new-longines-master-moonphase-watch/ Ja natomiast przymierzyłem sobie dwa inne modele, które moim zdaniem również są w czołówce obecnej oferty: I mój ulubiony model, ale w czarnej wersji: Srebrny u mnie wygrywa dzięki kilku niuansom (szlif na tarczy i jednak trochę lepsza czytelność), ale czarny też super. -
Ostatnio udało mi się obejrzeć kilka filmów. Najpierw mini-maraton kina francuskiego: - "Mężczyzna idealny" z 2015. Fajne, rozrywkowe kino o pisarzu uwikłanym w sieć kłamstw i mistyfikacji. Raz po raz trzeba przymknąć oko na logikę. Pierre Niney, którego wcześniej widziałem w kilku filmach, tu też jest bardzo dobry. - "Gusta i guściki" - kiedyś dość popularny, poszukałem go dla małżonki, która jednak zasnęła po pół godzinie seansu... Ja jak już zacząłem, to bez entuzjazmu obejrzałem do końca. 20 lat temu powstało trochę takich ciepłych filmów o sympatycznych dziwnych ludziach. Ten ma może kilka dobrych momentów, ale raczej nic szczególnego. - "Elle" - lubię Isabelle Huppert, zwłaszcza w tych odważnych rolach. Tu też jest zabójcza, a sam film wciąga, choć momentami jest bardzo stereotypowy. No i rejony, które lubię najbardziej: - "They Drive By Night" - reżyseria Raoul Walsh, w obsadzie Bogart, ale na drugim planie. Jest tu trochę z późniejszej "Ceny strachu" (widziałem tylko amerykańską wersję), a w drugiej połowie z "Listonosz dzwoni zawsze dwa razy". Dobry, choć czarne kino niebawem miało podobne historie opowiadać lepiej. - "Make Way For Tomorrow" - w Polsce słabo znany, chyba nigdy niepokazywany, nie ma nawet oficjalnego polskiego tytułu. A szkoda, bo to wielkie kino. Skromna opowieść o miłości, starości i byciu ciężarem dla innych. Historia bardzo prosta, ale każda scena kończy się rewelacyjnie wygraną puentą. To film, który zainspirował scenarzystę "Tokijskiej opowieści". Orson Welles, który bardzo "Make Way..." cenił, nazwał go "najsmutniejszym filmem w dziejach kina".
-
W przyjemnym do oglądania i zręcznie zrobionym (nawet jeśli czasem trochę nielogicznym) "Mężczyźnie idealnym" z 2015 r. bardzo zdolny francuski aktor Pierre Niney gra Mathieu Vasseura - pisarza, który ma kilka tajemnic. Na nadgarstku nosi Montblanc Timewalker 110340:
-
Klub Miłośników Zegarków Tudor
Edmund Exley odpowiedział Tommaso → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
No to komplet, świetnie! A radość godna pasjonata. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
@Lincoln, coraz lepsze te zdjęcia robisz. Bo że LLD super, to już nie będę pisał Ja zacząłem dziś dzień w swetrze, chyba więc nadchodzi jesień. -
Super film, wszystko jest w nim takie, jak lubię.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dziś 42. rocznica śmierci Elvisa Presleya. Król znany był oczywiście z zamiłowania do zegarków, o czym również na naszym forum wielokrotnie pisano. Najbardziej pamięta się jego Omegi, Hamiltona Venturę oraz Rolexa Midasa, który wpadł mu do basenu i przez to został uszkodzony. Warto jednak przypomnieć, że w kolekcji Presleya był też Longines z 14-karatowego białego złota, którego otrzymał od swojego kontrowersyjnego menedżera, czyli "Pułkownika" Toma Parkera. Na zapięciu umieszczona jest litera "P", a na deklu inicjały właściciela: Zdjęcie z: https://www.joyeriavirgendelrocio.com/wp-content/uploads/2012/08/Elvis-Presley-Longines.jpg -
Też chcę obejrzeć wkrótce ten film. Ostatnio natomiast obejrzałem dwa filmy, przy powstaniu których dużą rolę odegrał Nunnally Johnson - swego czasu ważny hollywoodzki scenarzysta i producent, a w kilku przypadkach też reżyser. "Człowiek w szarym garniturze" - raczej słabo u nas znany, ale dobry. Peck gra faceta, który po powrocie z wojny i naznaczony jej wydarzeniami z trudem usiłuje wpasować się w epokę Eisenhowera i jej mitologię sukcesu. Dużo fajnych obserwacji społecznych (amerykańska kultura korporacyjna, TV jako dominujący sposób spędzania czasu wolnego, wymarzony dom na przedmieściach itp.) i porządne aktorstwo - jak zawsze dobrego Pecka wspierają Fredric March i Lee J. Cobb. Zazwyczaj oglądam głównie filmy, których gwiazdy już nie żyją, więc postanowiłem zobaczyć coś z gwiazdą żyjącą: "Mroczne zwierciadło" - i owa gwiazda, czyli Olivia de Havilland, pokazuje tu świetne, zniuansowane aktorstwo w podwójnej roli. Może jest w tym trochę jej osobistych relacji, bo przecież z siostrą Joan Fontaine raczej nie stanowiły idealnego rodzeństwa. Reżyserował Siodmak - czyli solidny fachura, w kinie noir lubiący podgatunek zwany "noir kobiecym" lub "gaslight-genre", czyli filmy o poddanych presji i zagrożeniu kobiecych bohaterkach (legendarne "Kręte schody"). Obok de Havilland w obsadzie jest też m.in. Thomas Mitchell - aktor, którego twarz znają wszyscy miłośnicy klasycznych westernów ("Dyliżans", "Wyjęty spod prawa", "W samo południe"), ale niejeden pewnie nie pamięta nazwiska. A samo "Mroczne zwierciadło" bardzo fajnie się ogląda.
-
Red is the coolest color. A widziałeś film "Mężczyzna imieniem Ove"? Jeśli nie boisz się "spoilerów", to oto najlepsza scena: https://www.youtube.com/watch?v=7vlm-o1QXqo
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Duża lepsza ta nowa luma, rzeczywiście. @Lincoln, fajne zdjęcia LLD. Mam nadzieję, że nie zrobiłeś ryski na kopercie? -
"Niewłaściwy człowiek" - mniej znany film Hitchcocka, dość daleki od stylu jego najpopularniejszych przebojów z lat 50. Tym razem Hitch osobiście na samym początku filmu zapowiada realistyczną konwencję, w czym jest poprawny, ale w Hollywood byli wówczas lepsi. Film oglądałem z polskim lektorem czytającym wersję zdubbingowaną po włosku... Nie wiem, co było podstawą polskiego tłumaczenia, ale kilka dialogów jest naprawdę kiepskich (może to wina Włochów?), np. coś w tym stylu: - Kochanie, inni ludzie też mają problemy. - Naprawdę? Kocham cię. W końcowej partii filmu dwa najważniejsze wątki zakończone zostają pośpiesznie i dość niemrawo, jak na standardy amerykańskiego kina lat 50., sięgającego wówczas po nowe rozwiązania dramaturgiczne i zgłębiającego problematykę zaburzeń psychicznych w wiarygodny sposób. Ale Henry Fonda jest jak zawsze porządny, dobra jest też Vera Miles. W obsadzie również Anthony Quayle - kilka dni wcześniej widziałem go w "Legendzie o świętym pijaku". W sumie zatem "Niewłaściwy człowiek" ma dobre momenty, ale moim zdaniem mógł z tego wyjść lepszy film. "Wenus w futrze" - całe lata zajęło mi obejrzenie tego filmu. Warto - Polański dobrze się bawi i angażuje w tę inteligentną zabawę widza. Trochę chyba też mówi o sobie. Ale ja najlepiej bawiłem się oglądając: Polski tytuł - "W szklanej matni". Jeden z moich ulubionych aktorów, Edward G. Robinson, w roli, która nie jest może dla niego zbyt odkrywcza, ale daje okazję do kolejnego popisu. Właściwie jego postać w "The Glass Web" to połączenie jego bohaterów z "Podwójnego ubezpieczenia" i "Szkarłatnej ulicy", czyli z jednej strony zimna krew i zawodowa przenikliwość, a z drugiej - prywatne kompleksy, poczucie niedocenienia i mało fortunne zauroczenie. Do tego całkiem dobry John Forsythe i fajny obraz amerykańskiej TV okresu jej ekspansji. Bardzo dobry jest początek, w którym widzimy morderstwo zaskakujące swą gwałtownością (oczywiście, jak na standardy kina lat 50.), po czym odjazd kamery ujawnia, że jest to tylko inscenizacja w telewizyjnym studio. Smaczne danie dla miłośników noir.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
@Lincoln, @Victusinvictus - a jak luma się sprawuje w tych Waszych nowych, wypasionych Hydroconquestach? Bo w moim to zawsze był słaby punkt. -
@pmwas, to kolejny Twój tekst (po serii wpisów o ciekawych kieszonkowych znaleziskach z USA i Anglii), który przyjmuję wręcz z entuzjazmem. Świetna relacja, niebanalne zegarkowe tło, a polszczyzna bez zarzutu. Co do zdjęć - gdy kilka lat temu byłem w Dreźnie, to fotografowałem czasem te miejsca z dokładnie tych samych punktów: Najmilej wspominam kilkugodzinny wieczorny spacer:
-
Monolog Roya Batty'ego rzeczywiście niezapomniany. Ciekawe, kilka dni temu myślałem sobie o tej scenie. Gdy dziś dowiedziałem się o śmierci Hauera, postanowiłem zatem obejrzeć drugą z ról uważanych za jego najlepsze, czyli "Legendę o świętym pijaku". 22:30 to nie jest może najlepszy moment, by zaczynać oglądanie tego filmu, bo to kino kontemplacji, level hard. Hauer przykuwa uwagę, choć niestety jest dubbingowany. Sam film interesujący jako metafora upadku i prób podniesienia się z niego, utrudnianych przez przeważającą ludzką słabość. Niestety jednak, troszkę mi się dłużył. Ale zdjęcia Dante Spinotti, więc warto. Poza tym z Hauerem oglądałem jeszcze kiedyś "Nocnego jastrzębia" (dla muzyki głównie) i "Weekend Ostermanna", który był bardzo słabym zakończeniem kariery Sama Peckinpaha. "Batman: początek" też widziałem, ale przyznam, że nie za bardzo pamiętam jego rolę.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dużo fajnych zdjęć, Panowie (i zabawne komentarze @Krygo i @Hefajsto ). Nie wiem, czy ktoś już podawał ten adres, ale mają w bazie 542 dawne modele z katalogów - może komuś się przyda taka wyszukiwarka: https://vintagewatchresources.com/browse-watch-collection/ -
Klub Miłośników Zegarków GLYCINE
Edmund Exley odpowiedział diesel → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Cieszę się, dzięki! -
Akurat dla mnie większość najlepszych filmów powstała przed 1981 rokiem, choć oczywiście mam też mnóstwo takich, które nakręcono po tym okresie i które uwielbiam i bardzo cenię. Najlepsze lata kina to moim zdaniem lata 1967-1980. Kino lat 40. czy 50. natomiast wymaga zapewne innej wrażliwości niż ta kształtowana przez współczesną kulturę i oczywiście nie każdy musi chcieć doszukiwać się wspaniałości tych filmów. To może trochę tak, jak z zegarkami "vintage", starymi samochodami czy dawną piłką. "Trzeciego człowieka" widziałem kilka lat temu i bardzo mi się podobał (trochę mniej muzyka, która nota bene dla współczesnych była bardzo atrakcyjna, a motyw przewodni stał się wręcz przebojem). A grających w nim Josepha Cottena i Orsona Wellesa uważam za aktorów wielkiej klasy. Obaj mieli jeszcze ciekawsze role w swoich karierach, ale na pewno trudno zarzucić Cottenowi wyolbrzymianie emocji w którymkolwiek z filmów. Zobacz scenę kolacji z "Cienia wątpliwości" Hitchcocka, gdzie daje prawdziwy koncert ekspresji. A sam Welles? Potrafił przecież w swych rolach jak nikt inny oddać kontrast siły i władzy oraz samotności i upadku ("Kane", "Dotyk zła"). Rzecz jasna, ma też na swoim koncie mnóstwo byle jakich ról w złych filmach i grane po pijaku reklamy, ale to część jego burzliwej artystycznej drogi. Zgadzam się, że na pewno nie wszystko w tych filmach znosi jednakowo dobrze próbę czasu, ale dla mnie "Niepotrzebni mogą odejść" (to akurat też Anglia), "Najlepsze lata naszego życia", "Obywatel Kane", "Podwójne ubezpieczenie", "Bulwar Zachodzącego Słońca", "Deszczowa piosenka" czy "Dom ludzi obcych" biją na głowę 99% tego, co oglądałem w ostatnich latach w kinie amerykańskim. Wiele ciekawego jest moim zdaniem także w mniej znanych i na pewno nie tak doskonałych filmach z lat 40. czy 50. Wczoraj obejrzałem na przykład "Opowieść o detektywie" Williama Wylera (świetny majster!) z Kirkiem Douglasem. I owszem, widać teatralną genezę tego filmu, jest jeden czy dwa słabsze wątki, mocno zmieniła się też obyczajowość, więc film na nikim nie zrobi już wrażenia obyczajowo odważnego. Ale na pewno późniejsze dramaty policyjne wiele mu zawdzięczają, a aktorstwo Kirka akurat próbę czasu znosi bardzo dobrze, jak w "Asie w potrzasku" czy "Pięknym i złym".
-
"Wspaniałość Ambersonów" - drugi film Wellesa, który wówczas jeszcze był na samym szczycie, ale już zaczął tracić artystyczną wolność. Efekt i tak bardzo dobry, choć takiego uderzenia jak w "Obywatelu Kane" nie ma. Znów świetna rola Agnes Moorehead, Cotten też jak zawsze dobry. Przede wszystkim zaś wyszedł przejmujący portret ludzi zmagających się z upływającym czasem i zmianami, na które nie zawsze potrafią zareagować. A do tego mnóstwo Wellesowskich zagrywek stylistycznych.
