Moja wciąż żyjąca ciotka (93 lata) pochodzi ze Śląska (rodzina ma niemieckie korzenie - w 19 wieku Niemcy emigrowali za pracą na Śląsk - ot, taki paradoks historii). Zawsze opowiada że jak przyszli Niemcy to się bali (rodzina się za Polaków uważała pomimo niemieckich korzeni). Niemcy od razu ich do obozu przejściowego zabrali, do tego jednego chłopaka na siłę wcielono do niemieckiej armii, no bo wyglądał jak ideał z podręcznika opisu Hitlerjugend. No więc, jak tylko mogli to uciekli tym Niemcom. Uciekli tam gdzie była armia radziecka - a jak zobaczyli co wyprawiała armia radziecka to …. uciekli z powrotem na tereny opanowane przez Niemców. Mój dziadek ze strony mamy, prosty chłop z Zagłębia, opowiadał że jak przeszła armia radziecka, to on nigdy takiej dziczy w życiu nie widział - gwałcili kobiety, kradli wszystko, przede wszystkim …. buty. Taka to armia była, że zabity Niemiec stawał się przede wszystkim źródłem ubrania, bo ta dzicz to głównie w onucach szła. Dziadka Niemcy siłą wcielili do pracy na lotnisku w Pyrzowicach, nie cierpiał ich, ale twierdził że jakoś dało się żyć pod ich butem. Za to zawsze mi mówił że jak przyjdą ruscy, to trzeba uciekać natychmiast, bez sekundy zastanowienia.