Kiedyś kupiłem dostęp do Disneya żeby syn (wtedy 12-letni) miał dostęp do uniwersum Gwiezdnych Wojen). Obejrzał pierwszą serię Mandaloriana i przestał (Disneya wciąż mamy, ale co innego tam oglądamy). Ja nie cierpię SF, ale jak mogę zrozumieć fanów np. Gwiezdnych Wojen, to te ostatnie wypusty,t j. te wszystkie Marvele, Acquamany itp. to jest chłam nieprawdopodobny. Zero scenariusza, totalna nawalanka i efekty specjalne. Sensu w tym żadnego.
No nie wiem czy to oznacza spadek zapotrzebowania. Pracowałem kiedyś z ludźmi z dużej wypożyczalni samochodów i mówili mi że średni czas eksploatacji samochodu w takiej firmie to 2/3 lata - a używali tylko spalinowych.
Clou zagadnienia nie jest w tym co przymierzałeś, ale co było dostępne od ręki, na co były zapisy, a czego nie można było dostać.
Co do ubioru, to ja tylko w Polsce byłem inaczej obsługiwany gdy wchodziłem w T-shircie, a inaczej gdy w garniturze. Wszędzie indziej to nie miało najmniejszego znaczenia. A co do AP u mnie, to, jak pisał kolega, pewnie mam pecha.
Mnie akurat AP na razie nie interesuje - co chciałem to już przymierzyłem. Może, gdyby się udało, to chciałbym przy okazji przymierzyć z czystej ciekawości Royal Oak Concept Black Panther Flying Tourbillon. Zdaję sobie jednak sprawę, że to jest zegarek bardzo trudny do zobaczenia w butiku.
Żółty - a to ma znaczenie?
No niestety, Włochy czy Singapur to nie Polska - takiej obsługi jak w salonie(ach) Poznaniu to ze świecą na świecie szukać.
Po aż tak dokładnej analizie i pamięci co do moich postów mam wrażenie że mam albo followera albo stalkera 😂.
A świstak siedzi i zawija...
Ja mam chyba jakiegoś bana w AP, bo już trzy razy u mnie stałem pod butikiem i trzy razy mnie nie wpuścili, twierdząc że w środku mają klientów i muszę czekać. A mnie się czekać nie chciało. Wpuścili mnie w Singapurze ostatnio i poprzymiarzałem, ale nic nie było na sprzedaż.
Muszę się poduczyć z wiedzy, większyć zaangażowanie (tj. stać dłużej jak idiota przed sklepem, a nuż się uda). No i chyba pożyczę Lamborghini zakupione niedawno przez znajomego, może jak zrobię ładne entree i zaparkuję szpanersko pod samym butikiem to moje szanse się zwiększą🤣.
Dla mnie nakręcanie Moona to była mordęga - ciężko mi było chwycić koronkę i jeszcze ciężej nakręcać. To był jeden z powodów dla którego się pozbyłem tego modelu.
Ależ ja się z wami zgadzam, panowie. Rzecz w tym, że ja bardzo często piszę ironicznie.
Miałem w w banku prezesa, który był audiofilem i potrafił wydać na sprzęt tyle ile na porządne mieszkanie w Warszawie.
A niech sobie ma. Mnie chodziło o to, że kupno takiego zestawu wymaga sporej przestrzeni. A akurat przykład który cytujesz, jest średni, bo artykuł wskazuje że pana już na mniej stać, skoro musi sprzedać. No i w tej cenie coś fajniejszego w swojej okolicy znajdę i nie będzie mi piździć i być szaro przez pół roku😂.
Jednak zegarek za bardzo duże lub bardzo pieniądze zajmuje tyle samo miejsca co tani zegarek (no chyba że ktoś potrzebuje skrytki bankowej) i nie potrzebuje pokoju odsłuchowego. Ja np., pomimo sporego mieszkania, nie mam miejsca żeby wciskać tam jeszcze ogromny sprzęt do grania. A zegarków mogę nakupić sporo, bo nie zajmują miejsca.
A w moim przykładzie z samochodami elektrycznymi chodziło o to, że jak czytam ich testy, to prawie zawsze autor pisze, że podłączamy elektryka do wallboxa w garażu i korzystamy z domowej fotowoltaiki. A jak ktoś nie ma domu, a nawet garażu?
Widzę że z takimi zestawami to jak z elektrycznym samochodem. Żeby w pełni wykorzystać możliwości ładowania, należy do samochodu elektrycznego (który sam w sobie, bagatela, kosztuje bardzo dużo), dokupić działkę, na działce postawić dom z garażem, założyć fotowoltaikę, do fotowoltaiki magazyn energii i już możemy działać. Podobnie w tym przypadku: 700k za zestaw który jest tak wielki, że potrzebuje osobnego pokoju (czytaj: w dużym domu) i (prawdopodobnie) tak prądożerny że fotowoltaika z magazynem prądu też się przyda 😂.
Ja bardzo lubię czytać pogłębione analizy jak należy się przygotować do rozmowy w salonie Rolexa oraz jakim poziomem wiedzy trzeba się wykazać, aby dostać model którego się poszukuje. A następnie skonfrontować to wszystko z rzeczywistością, tj. dowiedzieć się w salonie że:
i tak nic nie ma,
wiedza pracownika jest na niskim lub bardzo niskim poziomie;
salon nawet nie pozwala robić zdjęć zegarkom (vide: salon W. Kruk w Warszawie na Placu Trzech Krzyży);
salon nie przyjmuje klientów bez uprzedniego umówienia wizyty (salon Pisa Orolegia na Via Monte Napoleone w Mediolanie);
historia zakupowa nie ma najmniejszego znaczenia;
człowiek wchodzi do salonu w małej dziurze gdzieś we Włoszech i okazuje się że natychmiastowa dostępność jest o wiele większa i lepsza niż w metropoliach.
Podsumowując, ten dział to skrzyżowanie bajek z mchu i paproci z tym o żartach. Fajnie sobie poczytać, ale do rzeczywistości ma się to nijak.
My czekamy w Mediolanie czy rodzina/spadkobiercy kiedykolwiek zgodzi się otworzyć dla publiczności jego mieszkanie - miał podobno jeden z największych prywatnych księgozbiorów w Europie. Zresztą mieszkał w pięknym miejscu, w kamienicy zaraz obok zamku.
Dzisiaj w przerwie w pracy odwiedziłem jeden z moich ulubionych sklepów i przymierzałem staruszków.
Dodatkowo, zagadka: z którego roku jest Chopard (to naprawdę spory model, ponad 40mm)?
Dzisiaj od rana mam tyle pracy, że zapomniałem o zegarku. Ale generalnie jak się na niego patrzę, to nie widzę która jest godzina, czyli wciąż się podoba 😄.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.