Polska historia zegarmistrzostwa to nie tylko fabryka Błonie i współczesne manufaktury. Na rynku można znaleźć zagraniczne zegarki z polskimi nazwami firm. Nie są to jednak krajowe produkty, lecz modele światowych marek zamawiane jako gadżety reklamowe lub prezenty dla pracowników i kontrahentów.
W mojej kolekcji mam dwa takie egzemplarze: Timex „POLAM Suwałki” i japoński zegarek z mechanizmem Miyota, sygnowany „Opoczno S.A.”. Trafiły do mnie przypadkiem – w zestawie tzw. „złomu zegarmistrzowskiego”. Technicznie to standardowe modele, ale spersonalizowane tarcze nadają im unikalny charakter i pokazują dawne praktyki marketingowe.
Firmowe zegarki były popularne zwłaszcza w latach 80. i 90. XX wieku. Produkowane przez znane marki, otrzymywały logotypy, nazwy firm czy dedykacje. Dziś to rzadkość, często pomijana przez kolekcjonerów, choć stanowią ciekawy element historii polskiego przemysłu i reklamy.
Takie drobne przedmioty pokazują, że historia czasomierzy to nie tylko wielkie manufaktury, ale też małe, nieoczywiste ślady przeszłości. Warto je zachować.