I znalazłem w sieci jeszcze jeden pomysł - silniczek napędu talerza mikrofalówki, który podobno kręci się raz w jedną stronę, a raz w drugą za każdym razem, gdy się go włączy. Może wystarczyłoby coś takiego + jakiś elektroniczny wyłącznik czasowy, który włączając i wyłączając rotomat na zmianę, zmieniałby też kierunek obrotów (tylko czy to w ogóle konieczne?). Kwestia obudowy to już temat, który sobie ogarnę, tylko średnio podoba mi się, że zasilanie to 230V (wolałbym coś niskonapięciowego z zasilaczem w postaci wtyczki). Silniczki takie mają zazwyczaj od 3 do 6 obr/min, czyli dawałoby to od 4320 obr./dobę do 8640 obr./dobę. Nie wiem, czy to dużo, czy mało. Ale zastanawiam się też, czy rotomat musi chodzić całą dobę? Pewnie zależy to od ilości obrotów, których dany zegarek potrzebuje, aby nakręcić się do końca. No i jeśli zegarek ma rezerwę chodu, dajmy na to 40 godzin, to nie wystarczy, że uruchomię rotomat na kilka godzin np. co 1,5 dnia? Znalazłem na stronie http://www.orbita.net w sekcji Database, że Seiko z mechanizmem serii 7S potrzebuje 500-950 obrotów na dobę i może obracać się w obydwie strony. Ale domyślam się, że to minimalna ilość obrotów i naturalnie może być ich więcej i że obustronny kierunek obrotu jest neutralną cechą mechanizmu, a nie wymogiem. Poprawcie mnie proszę, jeśli się mylę.