Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Ruger

Zegarkowa paranoja

Recommended Posts

Wg mnie to wynika z sztucznie wykreowanej wartości pewnych przedmiotów. Albo nawet w danym modelu a innych wariantach ceny są na tyle różne że podświadomie zakorzenione mamy poczucie posiadania czegoś na tyle wyjątkowego że zachowujemy się jak Golumy :)

Fakt, dla niektórych zegarek dajmy na to przykładowej Omegi może być szczytem doskonałości i dbanie jak o własne zdrowie (chociaż czasami bardziej niż o zdrowie) nie jest tutaj czymś złym ale ślą drugiego będzie to zwykły zegarek który używany spełni swoje zadanie. 
Ktoś mądry kiedyś powiedział że „kiedyś przedmioty się używało a ludzi kochało, obecnie ludzi się wykorzystuje a przedmioty kocha”. 
Coś w tym jest.... konsumpcjonizm to choroba cywilizacyjna i trzeba to przyznać, zasobność portfela i dostępność do rzeczy powoduje że szukamy limitacji i wyjątków by być innym od innych, najgorsze że tą odmienność budujemy właśnie na podstawie posiadanych rzeczy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

kupując ,zegarki,samochody,drogie rowery,drogie noże , dla siebie ,nie myśląc odsprzedaży ,unikamy powyższego problemu ,to właśnie myśl o tym ile stracimy ,sprzedając powoduje to blednę koło ,pieniądze to jedno ,ale trzeba mieć przysłowiowe -jaja

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, GPOWER napisał:

kupując ,zegarki,samochody,drogie rowery,drogie noże , dla siebie ,nie myśląc odsprzedaży ,unikamy powyższego problemu ,to właśnie myśl o tym ile stracimy ,sprzedając powoduje to blednę koło ,pieniądze to jedno ,ale trzeba mieć przysłowiowe -jaja


No właśnie to kolejny problem. Kupując już zakładamy za ile sprzedamy i czy stracimy. Nasuwa się zatem pytanie czy zakup jest wtedy konieczny :) i czy potrzebujemy. Zakup przedmiotów zaczyna się i kończy na potrzebie. Tu nie ma wg mnie oczywiście doszukiwania się drugiego dna. Fakt pasja jest ale po co nam 6 aut, 12 zegarków, 3 noży Houga itp? To już filozoficzne wypady :) 

Idąc tym tropem czemu do wszystkich przedmiotów tak się nie podchodzi? To kreacja społeczeństwa i mediów, które starają się kreować wyobrażenie o człowieku bogatym. Człowiek bogaty jest wtedy kiedy jest wolny, wolność traci kiedy powierza swój byt przedmiotom i opiniom. 
Fajny temat nam się tutaj kroi. Miło się czyta Wasze spojrzenie na ten problem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zawsze tak jest, że

 

48 minut temu, sbsqad napisał:


Kupując już zakładamy za ile sprzedamy i czy stracimy. Nasuwa się zatem pytanie czy zakup jest wtedy konieczny :) i czy potrzebujemy. 

 

a w przypadkach, które są tu rozpatrywane to szczególnie można chyba powiedzieć że nawet rzadko, ale co do jednego się zgodzę

 

49 minut temu, sbsqad napisał:

Zakup przedmiotów zaczyna się i kończy na potrzebie.

 

Ta potrzeba to jak dla mnie potrzeba posiadania kilku/kilkunastu zegarków, tak sobie, bo lubię i po to choćby, żeby mieć komplet zegarków na różne okazje, bo nie ma uniwersalnego, a lubię zegarki i lubię jak mogę je zmieniać, tak jak ubranie i resztę i lubię jak są dopasowane do okazji, nastroju, czyli właśnie potrzeby. Nie zakładam nigdy za ile sprzedam i ile stracę na zegarku, po prostu realizując te swoje potrzeby robię to na miarę swoich możliwości, bo wiadomo, że są zegarki poza zasięgiem wielu z nas ale ten brak kalkulacji daje mi satysfakcję, że nic nie muszę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mówię o trochę innej potrzebie posiadania. Chodzi mi o typowo potrzebę w posiadaniu zegarka. Jest zegarek uniwersalny ale on istnieje dla ludzi wyzbytych przywiązywania wartości do przedmiotów. Ludzie lat 40 nie sądzę żeby w szafach posiadali kilka zegarków na kilka okazji. Jak ktoś raz w roku ubiera garnitur to argument na posiadanie garniturowców jest wg mnie fobią i lekką próżnością ale oczywiście tego nie neguje. Ja to rozumiem :) i szanuję bo każdy decyduje sam o swoim jestestwie :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, GPOWER napisał:

kupując ,zegarki,samochody,drogie rowery,drogie noże , dla siebie ,nie myśląc odsprzedaży ,unikamy powyższego problemu ,to właśnie myśl o tym ile stracimy ,sprzedając powoduje to blednę koło ,pieniądze to jedno ,ale trzeba mieć przysłowiowe -jaja

 

Ja jestem nieco innego zdania - kupując coś na co nas stać, czego stratę, uszkodzenie przyjmujemy za możliwe bez straty dla nas, oraz do zakupu czego dojrzeliśmy -  unikamy problemów opisanych w pierwszym poście.

Problem ten może wystąpić w przypadku gdy przedkładamy nadmierną wartość do przedmiotów - oczywiście nie mam tutaj na myśli sytuacji w której zaraz po zakupie zegarka walimy go młotkiem i to ze trzy razy, ale chodzi mi o poukładanie sobie w głowie co, po co i dla kogo kupujemy... Raczej nie kupiłbym zegarka jakby jego noszenie miało mnie stresować...

 

A'propos rys na zegarkach, powłok PVD i takich tam:

 

DSC02419.jpg

 

DSC02422.jpg

 

:D:D:D lubię ten zegarek...

 


:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest HaveFun

Ja miałem problem ale z przedmiotami których nie używam. Nie wyobrażałem sobie mieć kilku zegarków które leżą w pudełku. Teraz covid i czas na HO wszystko zmienił i nie mam z tym problemów. Są większe problemy niż zegarki. Teraz mam tylko jedną zasadę kupuj zegarek na który cię stać i którego strata lub uszkodzenie/naprawa nie boli domowego budżetu. Poza tym życie jest za krótkie i warto spełniać marzenia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, Zeno napisał:

 

Nie kupuj rzeczy, na które Cię nie stać.

I nie chodzi tutaj o cenę w złotówkach, tylko o cenę w zachowaniu spokoju.

 

To jest słuszna rada. Żyję na tym świecie 42 lata i możesz mi wierzyć że już od dawna wiem że nie powinienem ich kupować, znam swoje mechanizmy. Niestety zwyczajnie nie potrafię wcielić tego w życie, to jest coś co mógłbym przyrównać u siebie do mentalności dziecka. Czasem po prostu zobaczę coś na co z miejsca zaczynam chorować, wtedy pragnienie posiadania tej rzeczy zaczyna mi wyłączać rozsądne myślenie. Najpierw zaczynam całymi tygodniami czytać o tej rzeczy, zapalając się co raz bardziej (to jest tak na prawdę ten jedyny moment który jest autentycznie przyjemny, gdy czekam na zakup i wiem już że on nastąpi). Gdy w końcu wchodzę w posiadanie przyjemność się szybko kończy a zaczyna to co opisałem w pierwszym poście. 

Odnosząc się jeszcze do tego co pisali inni, gdy kupuję na pewno nie myślę o odsprzedaży i potencjalnej przyszłej stracie materialnej.

Edited by Ruger

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam zegarkowego ADHD, ale przyznam, że trochę mnie to wciągnęło kupując pierwszy zegarek kilka lat temu i w tym samym czasie zaglądając na to forum przed zakupem Jednakże nigdy nie planowałem (i nie planuję) sprzedawać swoich zegarków, założyłem sobie pewną kwotę, której przy zakupie zegarka nie przekroczę, pomimo tego, że mógłbym wydać o wiele więcej, jednak wiem, że źle bym się czuł sam ze sobą kupując zegarek za 10 czy 20 tysięcy złotych. Staram się wybierać takie, które nigdy mi się nie znudzą, to założenie jak na razie mi się sprawdza, bo jak wracam do danego zegarka to za każdym razem wywołuje to taki sam uśmiech na twarzy jak zaraz po zakupie Kolekcja raz na jakiś czas się powiększa, w tym roku dojdą dwa nowe, dbam o swoje rzeczy, obojętnie czy to zegarki, samochody, laptopy, itp. ale z drugiej strony nie do przesady, uważam, że wszystko jest dla ludzi i "do używania", a nie tylko do oglądania i wyszukiwania defektów na przedmiotach.
A same zegarki przejdą kiedyś na ręce moich synów, a czy będą je nosić (i tym samym wspominać ojca) czy może wrzucą na dno szuflady albo sprzedadzą - decyzja należy do nich

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, radekzaj napisał:

Nie mam zegarkowego ADHD, ale przyznam, że trochę mnie to wciągnęło kupując pierwszy zegarek kilka lat temu i w tym samym czasie zaglądając na to forum przed zakupem emoji12.png Jednakże nigdy nie planowałem (i nie planuję) sprzedawać swoich zegarków, założyłem sobie pewną kwotę, której przy zakupie zegarka nie przekroczę, pomimo tego, że mógłbym wydać o wiele więcej, jednak wiem, że źle bym się czuł sam ze sobą kupując zegarek za 10 czy 20 tysięcy złotych. Staram się wybierać takie, które nigdy mi się nie znudzą, to założenie jak na razie mi się sprawdza, bo jak wracam do danego zegarka to za każdym razem wywołuje to taki sam uśmiech na twarzy jak zaraz po zakupie emoji846.png Kolekcja raz na jakiś czas się powiększa, w tym roku dojdą dwa nowe, dbam o swoje rzeczy, obojętnie czy to zegarki, samochody, laptopy, itp. ale z drugiej strony nie do przesady, uważam, że wszystko jest dla ludzi i "do używania", a nie tylko do oglądania i wyszukiwania defektów na przedmiotach.
A same zegarki przejdą kiedyś na ręce moich synów, a czy będą je nosić (i tym samym wspominać ojca) czy może wrzucą na dno szuflady albo sprzedadzą - decyzja należy do nich emoji6.png


Genialna postawa godna mistrza :) zdrowy rozsądek ponad wszystko.

Co do zegarka w spadku też tak mi się wydaje że dla nas to fajna sprawa oddać zegarek z dziada pradziada a dla latorośli to może być relikt przeszłości godny jedyne co to wyrzucenia na śmietnik :) tak to już niestety bywa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tego ostatniego nie da się przewidzieć, natomiast pewne jest że jeśli latorośle takiego zegarka nie dostanie to nie będzie miała szansy na wspomnienia z nim związane.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Ruger napisał:

to jest coś co mógłbym przyrównać u siebie do mentalności dziecka.

 

To nie jest "mentalność dziecka", tylko prymitywny instynkt.

 

Człowiek jest zbieraczem z natury - przez jakieś 200 000 lat tym się właśnie Homo*** zajmował: zbieractwem.

Kolekcjonowanie zegarków nie jest wcale dowodem na wyrafinowanie, tylko dowodem na niemożność wyzbycia się prymitywnych instynktów. Tak samo chęć posiadania najbardziej błyszczących gadżetów jest oznaką prymitywizmu: nawet rybki uwodzą za pomocą błyszczących kamyczków.

 

Pisałem o filozofii niejako z delikatności. Bo powinienem napisać, że taka postawa była wyśmiewana od starożytności (dużo wcześniej, ale dopiero od starożytności zachowały się na to dowody). Od króla Midasa, po dziś:

 

spacer.png

 

Więc nie wmawiaj sobie, że Twój problem jest wyjątkowy, że wymaga specjalnych starań, psychoanalizy, współczucia.

To powszechny dla całej ludzkości problem poddawania się prymitywnym instynktom zamiast posługiwania się rozumem.

Może gdy zrozumiesz śmieszność sytuacji, przestaniesz się prymitywnie zachowywać.

 

Żeby nie było wątpliwości: ja również jestem prymitywem kolekcjonującym zegarki i inne rzeczy, a powyższy wywód - oparty o naukę, a nie o "widzi mi się" - ma na celu pomóc Ci w rozwiązaniu problemu.

 

EDIT:

*** Homo Sapiens oczywiście. Ja nie jestem jakiś zaścianek, tylko jestem młody, prężny, postępowy z dużego ośrodka miejskiego i nie mam nic przeciwko LGBT+ ani #blacklivesmatter.

 


Ale Tudora to Ty szanuj!

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja sprawiam, że zegarek jest wyjątkowy, nie odwrotnie. Dlatego powyższy problem mnie nie dotyczy.

 

@Daito, fajny Lumi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, Zeno napisał:

 

EDIT:

*** Homo Sapiens oczywiście. Ja nie jestem jakiś zaścianek, tylko jestem młody, prężny, postępowy z dużego ośrodka miejskiego i nie mam nic przeciwko LGBT+ ani #blacklivesmatter.

 

Zeno, a kogo to do cholery obchodzi na forum zegarkowym?! Nie zaśmiecaj tego tematu ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zaśmiecaj, nie zaśmiecaj...

 

A później udowadniaj, że nie jesteś wielbłądem :(


Ale Tudora to Ty szanuj!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posiadanie kilku zegarków, podobnie jak kilku par spodni czy czego tam sobie kto życzy to nie jest 

 

Godzinę temu, Zeno napisał:

powszechny dla całej ludzkości problem poddawania się prymitywnym instynktom zamiast posługiwania się rozumem.

 

tylko świadoma decyzja, przynajmniej u mnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 13.06.2020 o 11:25, Ruger napisał:

(...)W sumie nie wiem po co to napisałem, to raczej materiał na psychologa a nie post na forum, wątpię też aby ktoś z Was coś takiego przechodził, większa część populacji nie ma tak nasrane w głowie.

 

Hej!

 

Ty sobie nie myśl, że na forum nie ma psychologów :D

 

Z tego co napisałeś, wnioskuję, że masz problem częściowo do rozwiązania od strony zegarkowej, częściowo jednak przydałaby się konsultacja u terapeuty - i nie robię sobie teraz żartów, mówię całkiem na poważnie. Zauważasz problem, widzisz jego negatywne skutki na swoje życie - a właściwie to na te części życia, które powinny Ci przynosić czystą przyjemność "po godzinach" - więc na Twoim miejscu zadziałałbym całkiem stanowczo , szukając konsultacji u kogoś z głową na karku, co na dłuższą metę zobaczysz przyniesie ci sporą ulgę.

 

Od strony zegarkowej - wielu z nas tak ma, w szczególności osoby które kupują nowe zegarki, często te droższe, ale nie bój się - i tacy co kupują "zwykłe Seiko" czasem panicznie boją się uszkodzeń. Masz w sobie wewnętrzną chęć, by wszystko było wieczne, nieskazitelne, całe i nienaruszone. Niestety tak nie jest. Ludzie potrafią przy zdejmowaniu folii z zegarka narobić rys. Ludzie potrafią kupić egzemplarz rzekomo nowy, który leżał na wystawie i podczas przymierzania nabawił się rys. Remedium na takie obawy nie istnieje - ale można się uodparniać tak jak to się robi przy zwykłych lękach przed czymś - poprzez stopniowe hartowanie się - np. noszenie zegarków które już są używane, mają ślady po poprzednich właścicielach. Ja kiedyś miałem podobne obawy, ale zacząłem się interesować zegarkami vintage, a tam niejednokrotnie kupujesz egzemplarz który ma wgniotki, ryski itd. W świecie vintage jest stan lepszy, gorszy, czasem bliski fabryce - ale generalnie zawsze coś zegarkowi dolega, ma jakiś ślad z przeszłości i tyle. Popatrz sobie na stare Submarinery. Tam ludzie potrafią się podniecać każdą wgniotką i rysą. "Szkła nie poleruj! Ma być porysowane, nieruszane!" Przegięcie w drugą stronę, "nieruszane" w sensie "nie wyprowadzaj do lepszego stanu", nawet jeżeli przez porysowaną pleksi już prawie nie widać tarczy.

 

Przeprowadź sobie w głowie rozmowę z samym sobą. Zadaj sobie pytanie, dla kogo jest ten zegarek? Dla kogo go trzymasz w dziewiczym stanie? Dla tego kolejnego właściciela, co kupi nówkę w cenie używki? Szczodry gest z Twojej strony! Może powinieneś go zamknąć w sejfie, chociaż sprzedasz z zyskiem za parę lat jako New Old Stock! Ta Omega AT to jest twój zegarek. Masz ograniczony czas na Ziemi, nie będziesz żyć wiecznie, więc nie oczekuj czegoś więcej po zegarku, jakimś "głupim" gadżecie, który nosisz na ręce. Przywalisz, zrobisz wgniotkę? Trudno. Ochrzcisz w ten sposób zegarek. Może właśnie źle, że dotychczas to nie nastąpiło. Po pierwszej poważniejszej szramie, strach przed kolejną jest mniejszy. Przy kolejnej, zegarek ma już trzy - czwartej się człowiek praktycznie w ogóle nie obawia ;) 


ng6mnrm.png

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zrobił się całkiem poważny temat.

Chyba każdy z nas ma swoje demony i fobie dla niepoznaki nazywane przyzwyczajeniami.

Czasem są one mocniejsze i potrafią nami kierować a czasem są trochę mniej intensywne i to my potrafimy je okiełznać. Twój przypadek to raczej ta pierwsza kategoria. To, że o tym piszesz świadczy, że masz świadomość problemu i że szukasz pomocy w jego przezwyciężeniu. Tutaj, na Forum takiej fachowej pomocy pewnie nie znajdziesz. Na pewno nie w takiej formie i w takim zakresie jak jest to potrzebne. Tak jak już napisał @MasterMind najlepsze co można zrobić, to poszukać pomocy u dobrego terapeuty. Zachęta z naszej strony do podjęcia terapii, to chyba najlepsza pomoc ze strony Forum.

 

P.S. Na poprawę humoru i na dowód, że to nie tylko Twój problem - zachęcam do obejrzenia tej hiszpańskiej komedii. Bardzo dobry film.

 

obraz.thumb.png.57b030e4d88713e45e3a82251c767012.png

Share this post


Link to post
Share on other sites

W zasadzie sporo tego co zostało tutaj napisane jest dla mnie pomocne w wyrobieniu sobie nieco zdrowszego podejścia do gadżetów (bo to że tym razem jest to akurat zegarek to w zasadzie bez znaczenia, równie dobrze mógłby to być "wypasiony" obiektyw lub cokolwiek innego).  I dziękuję za to. Tym co trochę dodatkowo nakręca u mnie problem jest pewne... personifikowanie tych przedmiotów. Gdy kupuję np zegarek myślę sobie o nim mniej więcej tak że to będzie teraz mój "przyjaciel" że zobaczymy razem kawałek świata, ze przeżyjemy wspólnie różne przygody itp. No i że zostanie ze mną na zawsze, absolutnie nie myślę o tym że kiedyś go sprzedam. Pewnie produkcje filmowe mają tutaj pewien wkład na takie nieco infantylne i naiwne wyobrażenie na temat , jak to ktoś wyżej słusznie zauważył "kawałka stali". Zegarek na ręce agenta 007, czy innego Indiany Jonesa... Co do terapi to owszem, miałem styczność, po (prawie jednoczesnej) śmierci obojga rodziców całkiem długo musiałem na nią chodzić żeby się trochę pozbierać do kupy. I o powyższym problemie również wtedy wspomniałem przy okazji, ale w tym temacie pomocy nie znalazłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piszesz o przyjacielu i wspólnych doświadczeniach, świetnie by było gdybyś potrafił sobie wytłumaczyć ewentualne rysy bądź inne ślady zużycia jako pamiątki z tych przygód.

Swego czasu przesadnie dbałem o swój, niemłody zresztą, samochód. Wyleczył mnie z tego epizod pracy w salonie samochodowym, gdzie w pudełkach z kluczykami do samochodów za 200-400k przebierałem jak w torbie słodyczy. Teraz mając samochód z salonu obawiam się o niego o wiele mniej niż o ten stary, traktując go po prostu jako rzecz użytkową. Powiedziałbym, że to kwestia przejścia nad pewnymi sprawami czy przedmiotami do porządku dziennego, ale wiem, że w Twoim przypadku to nie takie proste. 

Edited by wojtek91

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam jakieś 150 sztuk zegarków kieszonkowych, bo zawsze chciałem włożyć je do dużego szklanego naczynia i zanurzyć w nich obie dłonie... Fajnie było... Serio... Wzięło się to z książki, którą napisał mój znajomy, a jest w niej opisany ponury antykwariusz z Sigishoary, który swą dłoń zwykł trzymać w szklanym naczyniu wypełnionym kieszonkowymi zegarkami... 


Porządek na serwisie o niczym nie świadczy. Często najlepsze usługi świadczone są przez geniuszy w totalnym bałaganie…

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja zaproponuje pewne doświadczenie.

Kup sobie Seiko 5, takie z pustą blaszaną bransoletą. Da się to kupić pewnie za 500-600 zł. Jakoś wygląda, mechanizm in-house 😉, nie ma tragedii. Możesz go nawet w rotomacie trzymać.

A potem zobacz czy Twoja obsesja będzie również dotyczyła tego zegarka.

Jeśli tak to warto posłuchać tego co pisze @MasterMind

Jeśli nie to warto posłuchać kolegi @Zeno

 

Osobiście stawiam na opcje nr 2 - żyjąc w pędzie, ciągle zawalani "kup, posiadaj", kupujemy rzeczy na które mamy pieniądze ale na które nas mentalnie nie stać.


"Nikt nic nie czyta, a jeśli czyta, to nic nie rozumie, a jeśli nawet rozumie, to nic nie pamięta." - Stanisław Lem

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czasem jeśli jakiś zegarek mi wyjątkowo pasuje, kupuję drugi taki sam do gablotki. Wtedy jeden egzemplarz intensywnie użytkuję śmiejąc się z rys, a drugi mam do oglądania i podziwiania 😉


Co-Axial

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie, moim zdaniem każdy ambitny facet zwłaszcza współczesny młody wilk (a myślę że większość z Was można do tej grupy zaliczyć) powinien mieć kilka naręcznych zegarków, oczywiście o różnej wartości i różnym wyglądzie w zależności od stroju w jaki jest ubrany.

Zupełnie inny zegarek zakłada się do garnituru inny do smokingu inny do obcisłych rurek i jeszcze inny do krótkich spodenek, itd. 

I myślę że takie podejście jest zgodne zarówno z filozofią starożytną jak i współczesną. :) 

Jeżeli kupiłeś sobie zegarek, w Twoim odczuciu bardzo drogiego garniturowca, to jak założysz go do porządnego garnituru i dobrej koszuli to zapewne mankiety kaszmirowo-jedwabne go nie porysują. 

Jeżeli nie jesteś kolekcjonerem w pełnym tego słowa znaczeniu to zegarki kupuje się jako dodatek do stroju i przy takim podejściu do tematu część zegarków będzie bardziej narażona na porysowanie, a część mniej, a jeden czy dwa może prawie w ogóle nie zarysujesz zakładając go okazjonalnie. 

 

Edited by dziadek

Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.