Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Ruger

Zegarkowa paranoja

Recommended Posts

Ja mam tylko moją AT, wcześniej miałem brajtka, sprzedałem po zakupie omegi :)

Jestem jednozegarkowcem.

Edited by Ruger

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, dziadek napisał:

Panowie, moim zdaniem każdy ambitny facet zwłaszcza współczesny młody wilk (a myślę że większość z Was można do tej grupy zaliczyć) powinien mieć kilka naręcznych zegarków, oczywiście o różnej wartości i różnym wyglądzie w zależności od stroju w jaki jest ubrany.

[...]

I myślę że takie podejście jest zgodne zarówno z filozofią starożytną jak i współczesną. :)

 

Obawiam się, że jesteś w błędzie, zarówno jeśli chodzi o zwyczaje zakupowe, jak i filozofię.

W filozofii - tak jak w życiu - są trzy sposoby życia z zegarkami.

 

1/ Cynicy uważają, że życie nic nie jest warte, trzeba żyć niczym pies, niczym się nie przejmować, a posiadać jak najmniej (słuszny wniosek: skoro życie jest nic nie warte, to ile warty może być zegarek?). Cynik będzie używał taniego G-Shocka albo Q&Q. Albo - jak wspomniany Diogenes - będzie używał kubka.

 

2/ Stoicy uważają, że życie nic nie jest warte, ale inni mogą mieć odmienne zdanie. Skoro życie nic nie jest warte, to nie ma sensu robić przykrości tym inaczej myślącym, trzeba się do nich dostosować i godnie przeżyć swoje życie na tym padole łez. Stoik będzie w miarę stylowym jednozegarkowcem (Omega Aqua Terra?) albo będzie miał ze dwa-trzy dyskretne zegarki: EDC, garniturowy i sportowy. 

 

3/ Epikurejczycy uważają, że życie nic nie jest warte, więc trzeba się bawić. Wszystkie pieniądze przepijają, żyją szybko, umierają młodo, zostawiają spadkobiercom atrakcyjne zwłoki. Epikurejczyk sprawdza czas na komórce, a i to rzadko, bo przecież bawi się, dopóki nie padnie na pysk.

 

Ludzie bez umiłowania szlachetnej sztuki filozofii nic nie uważają. Miotają się od skrajność po skrajność. Jedni są zbyt głupi, żeby zrozumieć czym jest czas i nie mają zegarków w ogóle. Inni są jeszcze głupsi i wydaje im się, że wiedzą czym jest czas. I mają zegarków stanowczo za dużo. I gdzieś tu jest moje miejsce :)

 

Pocieszam się tylko tym, że nie jestem młodym wilkiem biorącym udział w wyścigu szczurów, łykającym reklamy niczym pingwin ryby i pragnącym Rolexa ;)

 

Edited by Zeno
Wspominając o Omegdze AT nie znałem treści postu Kolegi nade mną :)

Ale Tudora to Ty szanuj!

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Ruger napisał:

Ja mam tylko moją AT, wcześniej miałem brajtka, sprzedałem po zakupie omegi :)

Jestem jednozegarkowcem.

 

Po prostu raz a dobrze. Trochę zazdroszczę siły woli i konsekwencji.

Sam w taki pułap cenowy nie wchodzę. Chyba podświadomie wolę uniknąć problemów, o jakich ten wątek mówi 😖

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja miałem lęki po kawie rozpuszczalnej i z kapsułek. Zaprzestałem i wszystko wróciło do normy.

 

 

 

 


Eberhard, Ball, Oris, JeanRichard 1681, Epos, Eterna, Glycine, Steinhart, Timex, Ingersoll

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Balansujący Na Osi napisał:

Im więcej mamy zegarków tym mniej się nam rysują ;) 

I tego trzeba się trzymać.

O właśnie, to jest dobra konkluzja. Trzymajmy się tego :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej!

Chyba znalazłem rozwiązanie Twoich problemów :)

Po pierwsze lubisz zegarki (podziwiać ich piękno)

Po drugie boisz się je używać, żeby nie naruszyć ich nieskazitelności.

Po trzecie boisz się utraty wartości nabytych zegarków.

Na powyższe zagadnienia nasuwa się tylko jedna odpowiedź - zbieraj zegarki zabytkowe!

Po pierwsze, możesz z zapartym tchem podziwiać kunszt dawnych mistrzów sprzed 200-300 lat (ich  dzieła naprawdę zapierają dech, nawet dziś :))

Po drugie nie musisz się martwić, że przypadkiem zrobisz pierwszą ryskę na swoich ulubionych zegarkach, bo je porysowało już wielu przed Tobą :D

Po trzecie zabytkowe zegarki NIE TRACĄ na wartości, ba nieraz przy sprzedaży da się na nich dobrze zarobić ;)

Niby stare zegarki mają jedną wadę - nie nadają się do odmierzania czasu, ale kogo to obchodzi w dobie komórek :lol:

Spójrz na poniższe foto i powiedz, że taka kolekcja nie sprawia radości B)

DSC03986.JPG

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ale kolega pisal ze to nie tylko chodzi o zegarki. Ja  tez mam wrazenie ze niestety problem jest raczej na plaszczyznie "choroby duszy."

To mi raczej wyglada na nerwice natrectw.

Da sie z tym zyc o ile nie dominuje naszego zycia, jak w filmie" Dzien Swira". 

Ja odnosze  wrazenie ze nie jest problemem wartosc przedmiotu ale naruszenie jego nieskazitelnosci. 

Cos jak przejscie po swiezym sniegu. Nie wyjde z domu bo przechodzac po gladkiej powierzchni narusze harmonie zostawiajac  slady butow. 

Mysle ze powinienes zostawic sobie ta Omege . I traktowac ja jak przyjaciela. 

(przyjaciela  nie zostawia sie tylko dla tego ze na przyklad sie pochoruje.

Oczywiscie nie znaczy to ze masz zakladac ja do rabania drewna , szanuj ale nie zwracaj uwagi jak ja gdziesz zarysujesz. Moze to pomoze Ci w przyszlosci zlapac rownowage.

Bardzo Ci tego zycze. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mnie żona nazywa wariatem jak w sobotnie popołudnie zasiadam i pucuję swoje zegareczki flanelowymi ściereczkami i robię to długo i namiętnie bez względu czy jest to zegarek za kilkaset złotych czy za kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ale cóż, mnie to uspokaja, relaksuje i daje cholerną satysfakcję :D. Faktem jest, że ludzie są zbieraczami, leży to w naszej naturze. Jedni zbierają chaotycznie różne, często niepotrzebne, rzeczy i nie przywiązują do nich uwagi. Inni skupiają się na jednym czy dwóch tematach, jednocześnie zgłębiając wiedzę na dany temat (literatura fachowa, fora tematyczne itp.) i to jest pasja (bez względu czy jest oznaką prymitywizmu, jak napisał @Zeno czy wynika z innych atawistycznych pobudek), która każdemu normalnemu człowiekowi jest potrzebna do funkcjonowania. Każdy potrzebuje odskoczni od codzienności i od tzw prozy życia. Dla jednego są to podróże, dla drugiego samochody, dla nas (w większości) to zegarki. Rada, aby nie kupować rzeczy (zegarków) na które nas nie stać hmm... słuszna, ale niech pierwszy żuci kamieniem ten z was, który nie wspomógł się "jakimiś" dodatkowymi środkami aby posiąść tę "perełkę" będącą prawdziwą ozdobą kolekcji B). Pasjonaci zbierają dla siebie nie na pokaz jak tzw "współczesne młode wilki", o których pisał @dziadek i bez względu czy nasze kolekcje, składające się z kliku, kilkunastu czy kilkudziesięciu zegarków (moja przekroczyła już 30), są swoistą inwestycją na przyszłość czy mają stanowić jedynie pamiątkę po dziadku, to są dla nas!!! Problem, który opisał @Ruger to klasyczna fobia i temat dla specjalisty. Dzisiaj dotyczy rzeczy (zwłaszcza tych z górnej półki - co może mieć różne podłoże) ale jutro może dotyczyć np. własnego zdrowia lub relacji z bliskimi. Myślę, że warto sięgnąć po poradę do fachowca i coś z tym zrobić, bo na dłuższą metę nie da się tak funkcjonować. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 17.06.2020 o 09:34, Zeno napisał:

Pocieszam się tylko tym, że nie jestem młodym wilkiem biorącym udział w wyścigu szczurów, łykającym reklamy niczym pingwin ryby i pragnącym Rolexa

 

No może i nie, ale za to spijasz te przykurzone mądrości z martwych ust gipsowych popiersi ;) 

Edited by MichTheOne

Aktualnie noszę sobie: Hamilton Khaki Pilot Day Date "Interstellar", TAG Aquaracer WAY2012

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak czytam trochę i się zastanawiam co od siebie mógłbym dodać. Posiadam w tej chwili "kilka" zegarków i chodzę w nich od czasu do czasu. Kocham... no dobra uwielbiam zegarki (żeby nie trąciło fanatyzmem) :)  ale mam czasem podobne odczucia - boje się je uszkodzić i ich najzwyczajniej w świecie, w pewnych okolicznościach nie zakładam. Zawsze jest myśl, że mogę gdzieś zahaczyć, zresztą wiele osób tak ma :) Zegarek to rzecz jakby nie było "krucha", podatna na zniszczenie w mniejszym lub większym stopniu. Oczywiście nie mam tak wartościowych zegarków jak Omega AT, Breitling, ale sumując zakup tych "kilku" zegarków mógłbym pewnie ze dwa porządne czasomierze sobie sprawić. W ogóle jak zacząłem przygodę z zegarkami, dość niedawno, bo jakieś 2 lata temu, to z góry sobie założyłem, że nigdy nie wydam na zegarek więcej niż ustalona kwota. Patrząc z czasem na te "kilka" zegarków - kwota poszybowała w górę, bo z jednego zegarka zrobiło się ich właśnie "kilka". Problem jest taki, że jak snuje się w głowie pomysł na kupno nowego czy używanego zegarka, to chcąc przed tym sprzedać/pozbyć się "starego", najzwyczajniej tego nie robię, bo mi jest go szkoda, bo się przyzwyczaiłem, bo się fajnie na niego patrzy. Ale mimo wszystko jak jest większa ilość mniej cennych zegarków, lub nawet jeden tańszy zegarek, to jest o wiele mniejsza troska o nie, niż o ten jeden wymarzony, bardzo drogi. Myślę, że jeden z forumowiczów dobrze podpowiedział - jeżeli naprawdę jest strach o wartościowy zegarek, najlepiej się go pozbyć, sprzedając i kupić coś o wiele tańszego i mieć mimo wszystko radochę z noszenia, nie martwiąc się o rysy, zadrapania. Sądzę, że gdybym ja był w posiadaniu jednego, bardzo wartościowego zegarka, to odczucia miałbym te same. Jeszcze jedną kwestią jest to czy się wydało na ten 'drogi" zegarek większą część oszczędności, czy była  to zachcianka, która uszczupliła portfel w bardzo bardzo niewielkim stopniu. Myślę, że warto przewartościować pewne rzeczy i zrezygnować z marzeń, które niestety mogą się w perspektywie czasu przeistoczyć w problemy. Zastanowić się czy na pewno jest mi to potrzebne, skoro jest tyle innych tańszych zarówno kosztowo jak i psychicznie rozwiązań. I to w zasadzie przedkłada się na wiele innych rzeczy, nie tylko na zegarki. Tak więc głowa do góry :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Muszę przyznać, że ten wątek bardzo się rozwinął, przeczytałem go z zainteresowaniem. Filozofia, chęć i potrzeba posiadania, fobia na punkcie nieskazitelności, strach przed uszkodzeniem cennych dla nas przedmiotów.

Każdy forumowicz ma inne zdanie na ten temat, inaczej traktuje te rzeczy i też inaczej żyje, ponieważ każdy z nas jest unikalny jako istota ludzka. Każdy z nas różnie postrzega otaczające nas zjawiska, posiadamy przedmioty o które dbamy w większym lub mniejszym stopniu.

Ja np. noszę dość często zegarek, który dostałem na komunię w 1990 r.ma bardzo dużo mikro rys na kopercie i na bransolecie, szkiełko już było wymieniane, ale nie mógłbym go trzymać tylko w pudełku, ponieważ to noszenie sprawia mi przyjemność, a nie oglądanie go w gablocie lub innych zaszczytnym miejscu. Podkreślam że dbam o wszystkie zegarki, które noszę, ale czasami jakieś otarcie się trafi.

 

Kolekcjonowanie zegarków, piór, noży czegokolwiek nie jest i nie było tanie trzeba na to kasy, większej lub mniejszej, a to zależy od zasobności naszego portfela, co też jest zróżnicowane. Ktoś kupi Omegę za 40 tys. zł, a drugi, kochający zegarki zostanie przy Poljocie lub Atlanticu za 2 tys. zł i to jest w porządku to jest ok.

 

Powiem tak, jak ja to pojmuję bez zbędnej filozofii, którą szanuję, przedmioty, które kupujemy powinny być pożyteczne, jeżeli nie są to powinny sprawiać radość posiadaczowi, a nie wyrzuty sumienia, bóle głowy i inne nieprzyjemności ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odgrzeję tego kotleta, bo problem chyba nie dotyczy tylko tego konkretnego przypadku naszego sympatycznego, zatroskanego kolegi. Jakoś czuję, że paru innych też identyfikuje u siebie taką przypadłość, co by daleko nie szukać - choćby piszący te słowa 😅

 

Każdy, kto lubi grzebać w ludzkich mózgach odpowie, że przyczyn należałoby szukać w głębokiej przeszłości, ale zamiast zająć się etiologią problemu lub starać się zaakceptować fakt, że zegarki łapią rysy, moim skromnym zdaniem wystarczy szybka terapia... manualna. Cała Twoja rzeczywistość drogi przyjacielu zmieni się na lepszą, kiedy odkryjesz, że ewentualne rysy na pięknej, nieskazitelnej powierzchni Omegi możesz własnoręcznie... usunąć w dowolnym momencie. Ta świadomość Cię wyzwoli, jak i było w moim przypadku.

 

Kup do ćwiczeń parę tanich, używanych, lekko porysowanych zegarków w stali. Zainwestuj w papiery wodne o gradacji P800, P1000, P1500, P2000 i P5000. Parę złociszy za arkusz. Do tego ściereczki CapeCod i od tego możesz zacząć. Szybko nabierzesz wprawy najpierw w delikatnym usuwaniu mikro rys a potem w coraz trudniejszych i głębszych. Generalnie praca jest prosta, wymaga jedynie czasu, ale relaksuje i wycisza wszelkie wariactwa. Po takim zabiegu po rysach nie powinno być śladu, a Ty wyluzujesz do następnego razu 😂

 

A jeżeli zdarzy się straszna katastrofa i zegarek ucierpi naprawdę mocno, to po prostu poprosisz o pomoc jednego z kilku świetnych ekspertów od renowacji kopert. Ci potrafią zdziałać niemal cuda, używając profesjonalnych maszyn czy spawarki laserowej. Koszt nie jest dramatyczny w porównaniu do ceny tej Omegi - parę procent jej wartości. 

 

Ale już bardziej na serio, absolutnie rozumiem kolegę, który myśli o tym zegarku bardziej emocjonalnie niż tylko jak o kolejnym przedmiocie i nie musi to oznaczać jakiegoś poważnego zaburzenia. Niektóre przedmioty mają jakąś magię dla posiadacza a inne nie, niezależnie od ich wartości materialnej. Rację mogą mieć też Ci, którzy twierdzą, że po kilku rysach jakoś zaczyna się odpuszczać. Gdy rozbiłem swoją wymarzoną Corvette długo było mi cholernie szkoda tej maszyny. Parę lat później konkretne porysowanie Porsche już nie bolało, jeździłem z rysami niemal z dumą, jak niektórzy z bliznami po honorowym mordobiciu w pubie 😉 

Koledze życzę jednak, by nie musiał mierzyć się z traumą poważnych uszkodzeń ulubionego przedmiotu a ze wszystkimi zainteresowanymi wymianą doświadczeń z usuwania rys chętnie pogadam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

E tam rysyna diverze nadają mu charakteru :)

 

Szybka anegdotka:

 

Pewnego razu siedzę w ulubionej knajpie dla ćwiczących ludzi (z szamą dla sportowców). Jakoś wiosną to było. Wchodzi babeczka tak około 40. Wspaniała kobieta, świetna figura widać że trenuje. Ale ja nie o tym. Jak usiadła spojrzałem jaki zegarek nosi. A ona miała czarnego Garmina Phoneix, całego porysowanego, przecioranego. Widać, że używany zgodnie z przeznaczeniem. I ten zagarek na tym człowieku jakoś mi wyjątkowo zagrał, uśmiechnąłem się pod nosem :)

 

Chcecie mieć zegarki bez rys, to jedyne wyjscie to trzymać je w sejfie, wyjmować w rękawiczkach raz na miesiąc celem pooglądania :P

 

ja moje zegarki noszę, szanuję i zarysowania się pojawiają. Przycierki. Wgniotki. 

Edited by Noodles

post-108913-0-27329400-1586680331.jpg

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Noodles napisał:

ja moje zegarki noszę, szanuję i zarysowania się pojawiają. Przycierki. Wgniotki. 

 

I tak trzymać. Zegarek to ( z całym szacunkiem dla niego) to jest przedmiot użytkowy i po to został stworzony. Kupowanie zegarków tylko do oglądania .... no cóż są różne gusty. mam ich kilka i to ogromna frajda jak sprawdzam godzinę i widzę na nadgarstku coś co mi się podoba i coś co lubię.

Edited by deviles

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja do tego podchodze praktycznie, mam kilkanaście zegarków i noszę je na zmianę w zależności od okazji, nastroju, widzimisię no i dlatego się mniej rysują :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Balansujący Na Osi napisał:

 

U mnie dokładnie taka sama sytuacja😊

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sądzę że w przypadku gadżeciarzy i kolekcjonerów zjawisko które opisujesz jest dość normalne. Choć nie w tak ekstremalnym wydaniu nie jest mi obce. Ja też lubią dbać o wszystko ponieważ lubię piękno, a im to piękno  bardziej nieskazitelne tym piękniejsze. Ja problem rozwiązałem tak że kupuję przeważnie używane rzeczy (nawet żonę mam używaną i mi jej nie szkoda .... :-) . 


życie jest za krótkie żyby mieć tylko jeden zegarek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałam tak kiedyś, w sumie do dziś lubię dbać o swoje przedmioty, bez względu na ich faktyczną wartość. Staram się kupować rzeczy na które stać mnie bez żadnych wyrzeczeń i które mogę kupić od ręki kiedy mi się to podoba. Dzięki temu lepiej znoszę uszkodzenia, a one są niestety nieodzowne w przypadku użytkowania przedmiotu. Ryski zdarzą się prędzej czy później i z tym staram się pogodzić. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam podobnie, zwłaszcza gdy syn zakłada któryś z moich zegarków. Pół biedy jeśli jest to atlantic czy seagull, ale gdy widzę na jego ręce longinesa flagshipa to mam ciary na plecach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam trochę inaczej:

1.Boje się że nosząc vintydźowy nie wodoodporny zegarek, znajdę się w sytuacji w której będę musiał wskoczyć do wody aby uratować komuś życie, gdy go ściągnę i zostawie na brzegu to go ktoś weźmie, wskoczę to ...... 

2. Zostane napadnięty i zegarek zmieni właściciela

3. W mieszkaniu dokonają włamania i ......

Może dobre ubezpieczenie pomoże? :)

Na disco oraz inne wydarzenia klubowo-plenerowo-rozrywkowe kupiłem Bulove Computron (w razie czego przeboleje utratę 1500 zł, ale kilkukrotność tej wartości na pewno gorzej bym przeżył)

Jak jest u was?

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 17.06.2020 o 18:48, Kindybal napisał(-a):

A ja miałem lęki po kawie rozpuszczalnej i z kapsułek. Zaprzestałem i wszystko wróciło do normy.

 

 

 

 

Bo trzeba pić zacne napoje, na przykład kawę naturalną. Kupuję ziarnistą i sam mielę, ręcznie albo poprzez automatyczny ekspres do kawy. Mój kolega purysta nawet to uważa za profanację i używa wyłącznie "prawdziwego ekspresu", 

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, rknas napisał(-a):

Bo trzeba pić zacne napoje, na przykład kawę naturalną. Kupuję ziarnistą i sam mielę, ręcznie albo poprzez automatyczny ekspres do kawy. Mój kolega purysta nawet to uważa za profanację i używa wyłącznie "prawdziwego ekspresu", 

Mentorze , wiem co robić, a to co opisałem - może komuś pomoże - a miało swoje zakończenie z 15 lat temu 😂


Eberhard, Ball, Oris, JeanRichard 1681, Epos, Eterna, Glycine, Steinhart, Timex, Ingersoll

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 11.03.2021 o 08:04, Kindybal napisał(-a):

Mentorze , wiem co robić, a to co opisałem - może komuś pomoże - a miało swoje zakończenie z 15 lat temu 😂

To był taki trochę żarcik. Mam nadzieję, że nie odebrałeś tego zbyt poważnie;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zazdroszczę ludziom takich problemów....


Czas, to coś, co mówi, jak długo musimy czekać...

a305ed90f05795c0.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.