Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Sierżant Julian

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3070
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Sierżant Julian

  1. Czasami można przypadkiem natrafić na niezłą okazję. Sam w tym roku kupiłem Nottingham Analogue Interspace Junior z ramieniem Rega i nawet ze sprawną wkładką Benza, wszystko za 2600. Cena nowego wyniosłaby gdzieś między 7 a 9 tysięcy.
  2. Chris Reeve odpowiada klasą cenową Roleksowi.
  3. One powoli zaczynają być całkiem ładne.
  4. Ta sytuacja, kiedy trzeba odgarnąć futro z nadgarstka, żeby założyć zegarek. Jako osobiście wyleniały blondyn mogę tylko podziwiać hormony 🙂
  5. Dzisiaj akurat ten, przy okazji robienia fotek dla Chrono24. I na razie pozostał na nadgarstku:
  6. Może jakiś Traser? To są faktycznie wojskowe zegarki.
  7. Swego czasu kupiłem Trasera jako dobry zamiennik Deep Blue, również z trytem, ale sporo lżejszy.
  8. Czyli dalej będzie się ukrywał z tą skłonnością 🙂
  9. Coś pięknego, bardzo interesujący fragment wiedzy o zegarkach, zwłaszcza że rzecz działa się niedaleko od Polski i te zegarki u nas również się trafiały, po czym o nich zapomniano.
  10. Craig nareszcie będzie mógł kupić sobie Roleksa jak zwykły człowiek.
  11. Zaraz, a czy koperta nie jest chromowana? To niewiele sie tutaj da spolerować.
  12. Sierżant Julian

    Perfumy

    A potem dokonywano kolejnych reformulacji, po których perfumy stawały się tylko z nazwy podobne do oryginałów.
  13. Tłumacząc z języka sprzedawcowego na polski, te większe widocznie przestają mu się sprzedawać 🙂 Jeśli chodzi o mnie, to 37 mm świetnie się sprawdza:
  14. Są bardzo ładne podróby, całkiem podobne :-))
  15. Niezbyt wierzę w te superfejki po tysiąc pięćset euro. To znaczy w cenę jestem w stanie uwierzyć, ale sądzę, że to nadal są produkty typu noobwatches z ich górnej półki, tylko sprzedawane w zalewie ze snake oil z pierwszego tłoczenia. Przykładem "firma" internetowa z USA, która nieduże parę lat temu reklamowała się jako producent (!) takich właśnie super-duper fałszywych zegarków Roleksa. Tam było całe wsparcie reklamowe łącznie ze zdjęciami fabryki, oczywiście w Szwajcarii, mnóstwo osób w białych fartuchach, i z bzdurami o rzekomo produkowaniu nawet z oryginalnych części (Roleksów!), oraz że tak jakby producent oryginalny dał zgodę na ten proceder (!!). Liczne fotografie (zrobione z oryginałów (plus z co lepszych wyrobów chińskich). Każdy zegarek był produkowany na zamówienie, z najwyższą troską, i był nie do odróżnienia przez zegarmistrzów nawet podczas kilkugodzinnej inspekcji (tu odpowiednie oświadczenia). Plus mnóstwo testimonials od oczarowanych klientów, oczywiście. Poziom idiotyzmu był tak nieziemski, ze ludzie się nabierali na zasadzie, ze to jest takie bzdurne, że to musi być jednak prawda. Szybko się okazało, ze zegarki kupowano w całości w Chinach, właśnie z wysokiej półki standardowo dostępnych podróbek i strona zniknęła razem z kasą klientów.
  16. Swego czasu, gdy byłem w Turcji w takim niezbyt wielkim mieście turystycznym, byłem też na ulicy jubilerów. Wszystko się zgadza. Dodam jeszcze, ze wówczas (jakieś 10-15 lat temu) w sklepie były 3-4 poziomy towaru. Na wierzchu bez szczególnego uszanowania leżały podróby po dwadzieścia EUR, najgorszy sort z komplikacjami namalowanymi na tarczy, chrono tylko dla picu, kwarce i tak dalej. To dla plebsu, który się tam przewalał ulicą. W lepszych gablotkach był towar w pełni działający, na japońskich werkach, z wierzchu ładnie wykonany i to były ceny gdzieś tak do stu EUR. Tego chyba też były ze dwa "grades". A gdy klient kręcił nosem, to był wyjmowany towar spoczywający w szufladach. I tam były maksymalnie wysilone kopie, na szwajcarskich lub podrabianych szwajcarskich werkach, ze wszystkimi cechami oryginału (korona Roleksa laserowo wtopiona w szkło, widoczna tylko pod lupą itd.). To tu ceny wywoławcze były rzędu 400 EUR (oczywiscie do zbicia). Tak to wyglądało już wtedy i sądzę, że mogło się tylko rozwinąć. Aha, a sprzedawca taki zegarek rozbierał przy kliencie, pociągał uszczelki olejem silikonowym, montował z powrotem i dopiero wtedy sprzęt był gotowy do sprzedaży.
  17. No to faktycznie, musiałbym mieć straszne parcie na ten eksperyment. Albo być już kompletnie upośledzony 🙂
  18. Musi być przecież jakiś powód, dla którego mojej żonie kupiłem plastikowego fioletowego Casio...
  19. Dlatego mam lekką pokusę, żeby kupić wspomnianą podróbę i używać w normalnym eksploatowaniu przez dwa miesiące. Ja robię w zegarku wszystko, nie zdejmuję w zasadzie nigdy, więc chyba byłoby miarodajne. Tylko nie chce mi się wydawać półtora tysiąca złotych tylko żeby się dowiedzieć, czy aby fejk nie jest odporniejszy niż oryginał. W dodatku zegarek jako taki nie podoba mi się szczególnie, więc satysfakcja tym bardziej żadna, poza czysto naukową. Chyba jednak wystarczy mi świadomość, że nawet mój czterdziestoletni TAG Heuer jest w lepszym stanie kosmetycznym.
  20. To jest po miesiącu użytkowania? Nie ma raczej wątpliwości co do źródła i autentyczności zegarka? Aż pojawia się pokusa, żeby kupić "dobrą" podróbę, ponosić przez taki sam czas i porównać stopień zużycia.
  21. Cholera, szkoda porządnego zegarka oddawać w takie łapy.
  22. Rany, Yachtmaster i to w tak odjechanej wersji!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.