Bardzo fajny i ciekawy temat!
Z mojego doswiadczenia sporo jest takich zegarkow, dla mnie osobiscie najczesciej sa to tzw. ulubiency tlumow.
Pewne zegarki pojawiaja sie zawsze jako zelazne propozycje na pytanie "jaki zegarek..." i niestety latwo wpasc w pulapke.
Jestesm bardzo rozni, podobaja nam sie rozne rzeczy i inne parametry czy cechy zegarka sa dla nas priorytetem.
Dlatego nie warto isc z pradem a zastanowic sie czego oczekujemy, nawet jesli ludzie pisza 'najbrzydszy z oferty firmy X'
Osobiscie mam kilka takich zegarkow, gdzie bardzo mi sie podobaly ale ostatecznie ich nie kupilem i nie zaluje:
Tudor Black Bay 36, ktory mocno mi siedzial w glowie do czasu, kiedy go przymierzylem a zaraz po nim Sinna 556.
Tudor to swietny zegar ale Sinn w niczym mu nie ustepuje i jakos duzo bardziej skradl me serce (na dobre).
Rolex Explorer II polar, chorowalem strasznie po czym przypadkiem zobaczylem na zywo i mi przeszlo.
Nowa referencja jest za duza, za masywna, starsze wersje w mniejszym rozmiarze sa dla mnie duzo ciekawsze.
Biala Omega 300m na gumie - nadal mi sie podoba ale wiem, ze rozmiarowo Brosnanowy Bond byl najlepszy.
Jakbym teraz szukal bling bling divera to kupilbym Union Glashutte Noramis Sport Date.
Panerai - cos w sobie maja, z czasem jednak ceny poszybowaly a firma zaczela odstawiac dziwne akcje (PAM of worms) - przeszlo mi zupelnie.
Dlugo by sie tak dalo, wiekszosc z nas na forum ciagle goni kroliczka wiec na stalosc w uczuciach nie ma co liczyc.