zadra
Użytkownik-
Liczba zawartości
1786 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez zadra
-
nie wydaje mi się, żebym jakiś swój nóż tu pokazał, ale z drugą częścią Twojej wypowiedzi zgadzam się w 100% - ach 🤗 😁
-
Wskazówka godzinowa wyrwana wprost z Metamec'a.. Może to jakiś mechanizm łączący największe zdobycze GB z dziedziny okołozegarowej .. na pierwszym zdjęciu wskazówka Metamec'a
-
A Feee.. Dźwignia nie dopasowana do gniazda - zbyt wystaje, brak możliwości wymiany sprężyn co mikova stawiało na wysokim stanowisku względem wielu dużo lepszych producentów.. Kandar Mikovovi nawet butów czyścić nie powinien..
-
@Ritter, Pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Mam wrażenie, że w swojej wypowiedzi porównałeś zdobycze początków ery żelaza z późniejszą epoką doskonalenia jego obróbki. Dla mnie czymś innym jest wytop kiepskiej jakości kęsa z wieloma wtrąceniami i żużlami którego nie jesteś w stanie zahartować (wstępny okres epoki żelaza + wspomniany materiał darniowy ) a innym wykonanie mieczy z dziweru skuwanego lub zbroi kolczej (dot wikingów z przełomu Xw) . Twierdzenie, że Rzym pokonano stalą Lechitów rodzi we mnie lekką frustrację. Nie byliśmy nigdy światową potęgą metalurgii pomimo licznie odkrywanych dymarek na ziemiach polskich..
-
już wydaliście wyroki.. Ja widziałem w nim mechanizm i rozwiązania rodem z Brytanii (tej Wielkiej) ale to były tylko błędne przeczucia..
-
Te straszne rysy to efekt moich działań.. Wcześniej Panowie właścicielowie zamalowali soczewkę grubiutko kilkuwarstwowo złotolem który już został przeze mnie zdjęty a fotki które wstawiłem pokazują już proces wyprowadzania soczewki z głębokiej du...y Pierwsze zdjęcie soczewki to stan bezpośrednio po usunięciu farby - wyraźnie widać okręgi osiowo rozmieszczone od centrum do krawędzi zewnętrznej soczewki. Te rysy to pozostałość obróbki fabrycznej. Dalsze zdjęcia, to już moja zabawa z papierem ściernym ... Ryski są ale coraz mniejsze.. Pracuję RĘCZNIE nad tym, żeby zniknęły zupełnie. Potrzebuję jeszcze czasu, aby wyprowadzić na tip-top bo nie tylko zegarkami żyję - zegarki są raczej z boku i dodatkowo nie przynoszą a raczej ujmują pieniądze z kieszeni.. 😊
-
Dziś to już wszystko - ile można pracować.. W najbliższych dniach zbyt wiele nie podziałam, może soczewę jeszcze spoleruję i spróbuję zmierzyć się z farbą od cyferblatu.. Reszta mechanizmu musi poczekać do przyszłego tygodnia..
-
Dziś zostały wyczyszczone. Sprężyny dostały pakiet ochronny składający się z suchej powłoki teflonowej, dalej również sucha powłoka do dużych obciążeń z dodatkiem MOS2. Na koniec, przed montażem uzupełnię jeszcze pakiet smarujący wykorzystując specjalny smar używany do smarowania łańcuchów i elementów mocno obciążonych i wolnobieżnych. W związku z tym, że to zegar z własnego podwórka nie boję się robić takich doświadczeń 😁 Dodatkowo skupiłem się na elementach związanych z wyglądem i zacząłem czyścić soczewkę wahadła z nałożonych warstw złotolu. Ktoś nieźle się napędzlował ale z mizerny skutkiem.. Tak soczewka jak ozdobny zewnętrzny ring tarczy (można ją nazwać "lunetą" ? ) były kiedyś grubo wysmarowane warstwą farby. Na dzień dzisiejszy soczewka powoli dochodzi do siebie.. Na razie największym problemem stał się demontaż tego pierścienia "lunety" dookoła tarczy zegarowej. Fabrycznie zamocowany .. jakby to nazwać " na przebitkę " do podstawy tarczy zegara. Nie obyło się bez lekkiego podginania i wymuszonego "odpuszczenia" 62 lata temu połączonych elementów. Na szczęście udało się je rozdzielić w taki sposób, że po wyczyszczenie farby z ringu uda mi się (mam nadzieję) złożyć wszystko w całość.
-
Dziś zbyt wiele nie działałem. Zacząłem dobierać się do mechanizmu - jak w większości przypadków również tu mechanizm był strasznie brudny a dodatkowo jak kolega wspomniał wyżej strasznie suchy. Po wyjęciu bębnów że sprężynami spróbowałem palcem zastąpić napęd od sprężyn. Sekcją chodu jeszcze można było palcem z dużym trudem pokręcić , natomiast sekcja bicia stawiała bardzo duży opór. Aż zdziwiło mnie, że jeszcze działało "jako - tako".. Palec po pokręceniu kołami przekładni również wskazuje na kiepski stan mechanizmu.. Krótkie spojrzenie na płyty, zwłaszcza na wężydła i widoczne czopy osi .. No cóż.. pustynia i to ta najgorsza - z całym tym zaschniętym syfem.. To nie był dzień w którym zająłem się mechanizmem - on jeszcze poczeka na swoją kolej. Skupiłem się w szczególności na bębnach sprężyn - sprężyny są już po czyszczeniu. Należało im się, bo ich wygląd był spójny ze stanem mechanizmu:
-
Jeśli się nie mylę, to nr tabliczki mojego to 165. Wraz z nr na mechaniźmie może być odnośnikiem do ilości produkcji w roku 1959
-
W swoim wpisie ze zdjęciami wahadłowego dodałem nr mechanizmu.
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
zadra odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
jak wynik prac? jest precyzyjny? -
Ładna HaWusia.. jestem zdania, że mimo wszystko AA jest lepiej przemyślane. Jest w limicie? Mam nadzieję, że ten śrutołap tylko do zdjęć na tak obrócony i na codzień nie strzelasz w światło okien..
-
Jakiś taki ... odpustowy..
-
Napisałem, że przejąłem kontrolę... No nie zupełnie. Nad większą częścią - tą reprezentacyjną (wczesny PeeReL 😁 ) kontrolę nadal mają nieproszeni goście, ale jakoś się musimy dogadać, bo jak się nie dogadamy, to kogoś szlag trafi.. Mój znajomy często powtarzał, że jak ktoś zaczyna zbyt głośno się zachowywać, to wystarczy "mu polać" i już niedługo będzie spokojniejszy. Zatem polewamy.. jeszcze więcej polewamy.. I na końcu otrzymujemy zalaną biedronkę 😊 i do tego jeszcze korzystając z ładnej pogody oraz dostępnego pędzla przeleciałem po powierzchni ze wszystkich stron altaxem - tak dla pewności.. Teraz już tylko kwarantanna.. 3x worek na śmieci i do piwniczki aby sobie odleżało .. Dzisiaj na tym zakończyłem, bo musiałem zbierać się na nockę do roboty, ale przy czasie zajmę się mechanizmem. Nie wypada po prostu zalać wężydeł olejem- jak już jest na wierzchu, to rozbiorę na tyle na ile się da, wyczyszczę jak umiem i na czysto złożę smarując lekko gdzie-niegdzie. Muszę jeszcze pozbyć się farby z kilku elementów, które na przestrzeni lat zostały "upiększone" , ale to z czasem chyba da się ogarnąć.
-
Od dłuższego czasu patrząc na wahadłowego metrona wiszącego w jednym z pokojów u moich rodziców wiedziałem, że zbliża się moment w którym zdejmę go ze ściany i zmierzę się z jego stanem technicznym. Pracował nieprzerwanie od kilku lat, gdy trafił do nas uratowany przed wyrzuceniem z jednego domostwa. Zanim został powieszony na ścianie przeszedł czyszczenie i uruchomienie w zakładzie zegarmistrzowskim. Dziś czara się przelała- byłem świadkiem braku bicia o godzinie 14:00 mimo iż osobiście nakręciłem zegar dwa dni temu. Kontrola sprężyny potwierdziła napięcie zupełne, więc już przy wieczornej kawie zegar został zdjęty ze swojego miejsca i przejąłem nad nim pełną kontrolę. Wstępna moja ocena stanu mechanizmu potwierdza przypuszczenia, że zegarmistrz główny nacisk przy swoich pracach dał na "uruchomienie" a mniej już skupiał się na kwestii "czyszczenia" mechanizmu.. Przed rozmontowaniem mechanizm wygląda tak jak na poniższych zdjęciach :
-
może to im zasmakuje
-
niektórym to nawet teściowa się udaje..
-
jak suptelnie ominięto pola indeksów.. Giampietrino złotola..
-
jak rozumiem, chodzi o to, że (zakładając przesunięcie kosztów z tych 150metronów) kupił byś zegar 150x droższy z bogatą historią i wyrafinowanym kunsztem, żeby to uratować. Ja to rozumiem, też bym tak chciał ale nie wydam 15 000zł na zegar. Jeszcze nie, nie wiem czy kiedykolwiek.. Zdecydowanie inne zapatrywanie i wtrącenie o "rozumieniu głodnego przez sytego" jest tu trafnym stwierdzeniem. zostawmy już to.. jeśli ktoś chce wzbogacić temat zdjęciem, uwagą dot metrona, to cieszył się będę z kolejnych postów. Martwi mnie, że część chętnych może uznać że skoro doświadczeni twierdzą, że nie wart zachodu jest Metron, to wpisów zbyt wiele nie będzie. Można się obawiać kiepskich notowań na forum jeśli popiera się tańsze popularne peerelowskie marki... smutne.. 👍👍👍
-
nikt tu chyba nie prosił o zachwyty nad tymi zegarami. Trudno będzie znaleźć odważnego, który mając do wyboru w tej samej cenie kominkowego sprawnego metrona oraz kominkową sprawną zentrę wybierze tego pierwszego. Ja nie oczekuję zachwytów nad wspaniałością rozwiązań technicznych oraz technologią wykonania mechanizmów z Torunia. Również ja nie oczekuję(podkreślam - to moje prywatne stanowisko) że taki zegar postawiony na szafie gdańskiej z przełomu XVIII/XIX wieku wzbudzi w kimś bardziej zachwyt a mniej niesmak.. Chyba rozmijamy się w rozumieniu sensu tego tematu. Uważam, że Metrony nie muszą dla wszystkich być urokliwymi zegarami, natomiast uważam również, że nie są mechanicznie totalną tandetą. Jako takie zasługują na jakiekolwiek miejsce również na tym forum. Jeśli jest już ten temat to może "skupmy się na zadaniu" i fotografujmy i krótko opiszmy również te zegary. Jeśli natomiast są osoby które uważają Metrona za tandetę,ślepy zaułek polskiego zegarmistrzostwa kojarzący się z ciemnymi czasami peerelu to co pcha ich do negatywnych wypowiedzi w temacie? Ja wiem, że łatwo wykonać wpis "Ale wiocha" "ale tandeta", "szajs nad szajsy" tylko że takie wpisy nie wymazują TYCH zegarów z historii. Czy to właśnie prostota konstrukcji sprawia, że "serwis" takiego zegara u zegarmistrza kosztuje 250zł? Co tak trudnego jest w tym mechanizmie a jednocześnie tandetnego, żeby wprowadzać takie uogólnienia? Wiem, że przez Wasze ręce przewinął się niejeden kolekcjonerski i wybitnie jednostkowy zegar, ale czy to znaczy, że inne zegary to już ta najniższa półka? Może zapytam, jeszcze inaczej. Ok, tandeta - niech tak zostanie; czy prócz wyglądu i daty produkcji oraz polskiego pochodzenia zegary te mają jakieś straszliwe wady techniczne, które nie zdarzają się w innych mechanizmach? Coś na podstawie czego możnaby je określić tylko złymi epitetami? Jakaś stała nie poprawiana wada techniczna, brak dokładności lub powtarzalności produkcyjnej, wady materiałowe lub cokolwiek innego? To, że Polskie, to że z głębokiej komuny dla jednego jest wadą a kogoś innego zaletą... Ja bronię pomysłu i dodam to co wiem o tych zegarach w tym temacie , mimo iż widzę brak polotu w wyglądzie skrzynek ich pewną siermiężność tak samo jak mechanizmu to z uznaniem patrzę na dokładność chodu i stabilność funkcjonowania czegoś, co będąc tandetą już dawno funkcjonować nie powinno. Jeśli nadal uważacie, że prócz strony emocjonalnej mechanizmy metronów mają tylko wady to proszę, opiszcie te wady - krótko i konkretnie porównując do innych produktów tak jak ja wcześniej porównałem je do majaków.. Opisując wady również przyczynicie się do poszerzenia świadomości o tych zegarach Z chęcią się czegoś dowiem. 😊 Nikt nikomu się cofać w rozwoju nie nakazuje.. Dziwi mnie troszkę, że osoby "wyższego poziomu " zeszły by dać wyraz dezaprobaty w temacie w którym nie powinny się w ogóle przejmować i zajmować, tym samym rodzi się we mnie pytanie DLACZEGO..
-
Czego? co powinienem poprawić w swoim poście? Czy może "upadek", że temat o Metronie ? Czy może "upadek" w znaczeniu, że moi rodzice 46 lat temu dostali ten zegar w prezencie ślubnym? Czyj upadek? Młodej Pary z 1975r czy gości dających ten prezent? Może wziąść "TO COŚ", podzielić na drewno,złom,plastik i szkło i ciepnąć segregacyjnie do śmieci albo w piec? Zwykły żyjący i pracujący zegar. Gdzie tu, kiniol'u "upadek"?
-
WASZE ULUBIONE RUSKI, KTÓRE CZASAMI ZAKŁADACIE
zadra odpowiedział tomirek → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Dawno nie noszony, raczej leży i czeka na okazję. Dziś asystował w trudnych chwilach -
Metron "kominkowy" Typ ZK17/b typ mechanizmu M58 nr mechanizmu :74672 Datowanie - czerwiec 1972r (zakupiony jako prezent ślubny ok 1975r) Cena detaliczna zegara to szacunkowa równowartość ok 23 litrów spirytusu w ówczesnej cenie. Na dzisiejsze czasy to około 2300zł... Na uwagę zasługują : 1. przystawka balansowa "błonie" 2. płyty mechanizmu mosiężne niklowane 3. młoteczki gongu z obuchami syntetycznymi 4. ramka szkła plastikowa tak samo jak zawiasy 5. tylna klapka plastikowa z opisem typu oraz ceną detaliczną zegara 6. śruby mocujące mechanizm z łbem soczewkowym, wypukłym na wkrętak krzyżakowy. Jest wielce prawdopodobne, że pierwotnie w skrzynce zamontowany był inny mechanizm(również z przystawką z błonia - ustalę to w przeciągu miesiąca ). Skrzynka 100% oryginalna najprawdopodobniej z roku 1975.
-
uderzenie w bok łuski przy pocisku? czego się spodziewasz? Od kilku postów zaczynam się zastanawiać kim jesteś, jak wyglądasz, skąd podchodzisz, gdzie mieszkasz.. Mój bratanek zadaje podobnie trudne pytania.. Mój bratanek ma 13 lat...
