Może lepiej naprawiać sprawdzone auto niż dokładać dużo więcej do nowego, które być może stanie się tylko ładną skarbonką (nie chodzi o UAZ'a bo to inne i specyficzne auto).
Kolega sprzedał sprawdzonego peugeota (jeździł nim chyba z 10lat) i kupił "nowszy model" - też puga z tego samego segmentu ale nówkę z salonu.
Stary się nie psuł, jak trzeba było to widział fachowy serwis (nowe sprzęgło przejechało może 10tys km) ale w perspektywie było już generacją odchodzącą i przebieg już przekroczył 200 000km...
Różnica do kupna nowego wynosiła ponad 60 000zł.
Nowym trzeba teraz na serwisy jeździć i płatne przeglądy gwarancyjne, adblue dolewać, AC opłacać, i generalnie więcej pali od starego, niby więcej koni, ale jedzie słabiej, bo elektronika kastruje moc w imię ekologii i 15'ej eko-normy unijnej, ..
Często rozmawiamy, że różnica w wartościach aut pozwoliłaby mu jeździć "staruszkiem" przez wiele kolejnych lat i zrobić kilka totalnych kapitalnych remontów tak silnika jak i podwozia , bo blaszysko nie korodowało, tylko że zapragnął poczuć ten powiew świeżości nowoczesnej motoryzacji..
trzeba szanować to co sprawdzone..