zadra
Użytkownik-
Liczba zawartości
1796 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez zadra
-
obserwuję to od dłuższego czasu..
-
drugi opisany przeze mnie przypadek jest oficjalnie podany (nie jest to odosobniony przypadek w oficjalnych danych ) a pierwszy... z życia wzięty - spodziewałeś się, żeby dokładny opis tego przypadku znajdował się w oficjalnych danych udostępnionych przez stronę rządową? No wybacz, ale wizyta aktualnego wice na cmentarzu w dniu 1 listopada w czasie oficjalnie wprowadzonego zakazu wstępu na cmentarze w całym kraju również oficjalnie nie jest ujawniana i byłaby przez Ciebie nazwana "dywagowaniem" tak samo jak lot prezydenta z lotniska bez zezwolenia obsługi lotniska na start samolotu... No nie ma tego w oficjalnych danych... no nie ma, - tak jak nie ma również wielu istotnych informacji o rzeczywistości covidowej a dane rzeczywiste są fałszowane tak na plus jak na minus na wielu etapach weryfikacji w czasie ich wprowadzania do systemów oficjalnie dostępnych. no i oczywiście to również jest "dywagowanie" skoro nie ma o tym informacji rządowej... to wręcz obłazi błotem i gó....nem i żal na to patrzeć.
-
Tylko, że o ile w dane z Izraela mogę wierzyć tak co do danych podawanych przez polskie media, polski rząd i oficjalne strony jakoś mam duże wątpliwości... Skoro wypadając z okna z 5piętra umierasz na covid (jeśli akurat test po upadku będzie pozytywny) a nie w wyniku upadku i uszkodzeń wielonarządowych a z drugiej strony nagła i niewytłumaczalna śmierć zdrowego człowieka w 3..4 dniu po podaniu szczepionki nie jest wiązana z jej podaniem a tylko z chorobami współistniejącymi to ja tu chyb czegoś nie kumam... Rzetelne dane są u nas towarem deficytowym w takim samym stopniu jak uczciwość i prawdomówność rządzącej elity..
-
widziałbym tam coś dla siebie 😁
-
Drogi Leskosiu, PM1122... koledzy... Wy również drwiny nie wyłapaliście 😋😋 się nie obrażam...
-
drwiną zapachniało.. to teraz sobie poczekajcie do środy... 😋😋 😁
-
Masz u mnie piwko ( wirtual beer 😁 ) za pomysłowość . Dziś wyjąłem werk, bo miał dziwną przypadłość/skokowatość - zacinatość na sekundniku .. Oczywiście wyjąłem również wałek... Tą końcówką wystającą z koperty był kołnierzyk z gwintem wewnętrznym który normalnie zazwyczaj jest jednością z koronką.. To właśnie ta mufka z koronki. Ona "se" się wyrwała wraz z czołem koronki (myślę, że nie mi ale poprzedniemu właścicelowi który wlepił to na kropelkę albo klaister na mące pszennej.. ) Teraz mam rozterkę co z tym zrobić. Lutowałbym, ale ja umieju tolka elektryczne luty kłaść i pistoletową lutownicę znajdę i obsłużę a gaziowej czy na spirytusie u mnie ni ma.. Pewnie za wymianę albo reperację stówka to mało.. ?? wahadłowy siakiś - na ścianę wieszany 😋 zrobiłbym najpierw tego, który w lepszym stanie jest...
-
Klub miłośników zegarków Dugena
zadra odpowiedział As82 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Szukam informacji na temat mechanizmu főrster90 z dugenowym oznaczeniem 1054.. Proszę o podpowiedź czy mechanizm posiadał dokręcanie z koronki, oraz w jaki sposób ustawiało się czas (czy wyciągając koronkę należy ją przytrzymywać i jednocześnie kręcąc nastawia się wskazówki bez żadnego "kliku" sprężynki remontuaru? ) Dodatkowo, czy koronka z wałkiem była mocowana gwintem, czy w inny sposób (na wcisk ?? ) Gdzież szukać odpowiedzi...?? -
zbyt późno przeczytałem, ale wiadomo, że facet zazwyczaj najpierw robi a później czyta instrukcje 😊 Moje szlachetne rysy trochę straciły na szlachetności - popróbowałem lekko spolerować i nadal je widać 🙂 Płyty również się zrobi.. - będzie poprawione w kolejnym tygodniu bo weekend spędzę przy drzewach.. ✂️
-
ja tam nie wiem.. to wygląda, jakby koronka była osadzana na wcisk przelotowo przesuwając ją od strony końca wałka (od tego końca co wewnątrz mechanizmu siedzi ) do początku, ale nie mam podstaw, żeby mieć co do tego pewność. Te co znam mają gwint a tu jakaś niespodziewajka. I co tu teraz z tym zrobić, żeby się nie narobić a by działało.. Nastawienie wskazówek polega na odciągnięciu koronki i w czasie odciągania ustawieniu wskazówek. Nie występuje żaden "klik" nie rozbierałem, ale brak skoku wałka i jednoczesne jego automatyczne cofnięcie wskazuje na zastosowaniu jakiejś sprężynki cofającej. Chyba, żeby przegwintować i jedno i drugie i połączyć w sposób bardziej standardowy.. U mnie niestety brak narzędzi by to wykonać, musiałbym szukać chętnych mistrzów zawodu.. Klej nie byłby głupim pomysłem, gdyby nie było niebezpieczeństwa iż kiedyś puści i koronka pójdzie w swoim kierunku. Brak zabezpieczenia na wypadek ewentualnego odklejenia troszkę mnie konfunduje.. Myślałem, że to jest jakiś firmowy patent dugenowy, ale widzę, że Wy też zdziwieni.. 🤔
-
Tu raczej same duże zegary a ja mam inne "zapytywanie".. Trafił się mi naręczny zegarek DUGENA w automatycznym kalibrze cal 1054 - jest moją własnością, kupiłem go ale mogę jeszcze bezkosztowo zwrócić do sprzedawcy zgodnie z zasadą 14-o dniowego prawa do zwrotu towaru, lub niezgodnością z opisem. (w sumie nie chcę zwracać, ale opisuję co i jak jest z tym zegarkiem ) Niestety już przy pierwszej próbie nastawienia godziny koronka "się wzięła i odpadła". Nie podejrzewam się samego o niewłaściwe zachowanie, brutalność, bestialstwo czy wandalizm.. Co do koronki - nie znalazłem gwintu na wałku. Jest natomiast zgrubienie, kołnierzyk na jego końcu a sama koronka jest z otworem przelotowo w osi wałka. Mielibyście jakieś propozycje w jaki sposób koronka była mocowana w oryginale i jak ją teraz zamocować tak, żeby nie doszło do przypadkowego jej zagubienia podczas noszenia zegarka na nadgarstku? Jeśli taka naprawa jest bardziej skomplikowana i wymagająca sprzętu (zegarmistrza) to może moglibyście określić jakieś koszty takiej naprawy w warsztacie, tak abym mógł zdecydować - może jednak lepiej oddać ten zegarek niż iść w wyższe koszty? Kilka zdjęć dodam w ciągu kilkunastu minut.
-
zacytuję Twoje wpisy w których widzę że mocno rozjeżdża się nasza wiedza i postrzeganie. Nie będę wchodził w dyskusję, bo zbyt wiele bym musiał pisać.. nie prawda - i jedno i drugie. pomijasz wpływ wielkiej okolicznej potęgi granicznej o historii sięgającej wieku przed Chrystusem. Chiny... ruda darmowa nie była jedynym źródłem pozyskiwania żelaza/stali w Japonii.. dorabianie ideologii i ożywianie kiepskich sprzętów poprzez nadawanie im imion, przydomków oraz hełpienie się ich jakością wcale tej jakiści nie podnosiło.. wykorzystanie przewagi taktycznej, liczebnej i zaskoczenia wielokrotnie przeważały szalę zwycięstwa również w innych konfliktach. Czy jesteś pewien, że Cheruskowie używali tylko broni o stalowych/żelaznych ostrzach? Skłaniałbym się jednak do twierdzenia o kościanych lub kamiennych grotach i ostrzach częściej z brązu niż że stali .. damascen skuwany znany był już właśnie w Rzymie - tak wykonywano groty pilum i oczywiście gladiusy lecz pomijano ozdobne walory stali skupiając się na wartości technicznej obróbki skuwaniem. Bułat to zupełnie inna technologia jak również indyjskie źródła stali które były na tyle specyficzne, że pozwalały na wykonanie lepszych narzędzi walki to zupełnie inna, fascynująca historia. oczywiście, że nie. Nie będę tłumaczył dlaczego się z Tobą w tych kwestiach nie zgadzam bo wyszedłby elaborat historyczno materiałoznawczy. Nie mam na to czasu... Zapytam tylko przewrotnie, dlaczego w takim zagłębiu hutniczym ,jak wnosisz , jeszcze w XIV a nawet XV w walczono miedzianym sprzętem bojowym jak również płazami z brązu? Czyżby zapomniano o wspaniałym dorobku wcześniejszych wieków i zrezygnowano z wytopu "wspaniałych" mieczy i grotów ze stali?
-
Ale soczewa 'jak malowana ' (jak u mnie 😁😁 )
-
nie wydaje mi się, żebym jakiś swój nóż tu pokazał, ale z drugą częścią Twojej wypowiedzi zgadzam się w 100% - ach 🤗 😁
-
A Feee.. Dźwignia nie dopasowana do gniazda - zbyt wystaje, brak możliwości wymiany sprężyn co mikova stawiało na wysokim stanowisku względem wielu dużo lepszych producentów.. Kandar Mikovovi nawet butów czyścić nie powinien..
-
@Ritter, Pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Mam wrażenie, że w swojej wypowiedzi porównałeś zdobycze początków ery żelaza z późniejszą epoką doskonalenia jego obróbki. Dla mnie czymś innym jest wytop kiepskiej jakości kęsa z wieloma wtrąceniami i żużlami którego nie jesteś w stanie zahartować (wstępny okres epoki żelaza + wspomniany materiał darniowy ) a innym wykonanie mieczy z dziweru skuwanego lub zbroi kolczej (dot wikingów z przełomu Xw) . Twierdzenie, że Rzym pokonano stalą Lechitów rodzi we mnie lekką frustrację. Nie byliśmy nigdy światową potęgą metalurgii pomimo licznie odkrywanych dymarek na ziemiach polskich..
-
Te straszne rysy to efekt moich działań.. Wcześniej Panowie właścicielowie zamalowali soczewkę grubiutko kilkuwarstwowo złotolem który już został przeze mnie zdjęty a fotki które wstawiłem pokazują już proces wyprowadzania soczewki z głębokiej du...y Pierwsze zdjęcie soczewki to stan bezpośrednio po usunięciu farby - wyraźnie widać okręgi osiowo rozmieszczone od centrum do krawędzi zewnętrznej soczewki. Te rysy to pozostałość obróbki fabrycznej. Dalsze zdjęcia, to już moja zabawa z papierem ściernym ... Ryski są ale coraz mniejsze.. Pracuję RĘCZNIE nad tym, żeby zniknęły zupełnie. Potrzebuję jeszcze czasu, aby wyprowadzić na tip-top bo nie tylko zegarkami żyję - zegarki są raczej z boku i dodatkowo nie przynoszą a raczej ujmują pieniądze z kieszeni.. 😊
-
Dziś to już wszystko - ile można pracować.. W najbliższych dniach zbyt wiele nie podziałam, może soczewę jeszcze spoleruję i spróbuję zmierzyć się z farbą od cyferblatu.. Reszta mechanizmu musi poczekać do przyszłego tygodnia..
-
Dziś zostały wyczyszczone. Sprężyny dostały pakiet ochronny składający się z suchej powłoki teflonowej, dalej również sucha powłoka do dużych obciążeń z dodatkiem MOS2. Na koniec, przed montażem uzupełnię jeszcze pakiet smarujący wykorzystując specjalny smar używany do smarowania łańcuchów i elementów mocno obciążonych i wolnobieżnych. W związku z tym, że to zegar z własnego podwórka nie boję się robić takich doświadczeń 😁 Dodatkowo skupiłem się na elementach związanych z wyglądem i zacząłem czyścić soczewkę wahadła z nałożonych warstw złotolu. Ktoś nieźle się napędzlował ale z mizerny skutkiem.. Tak soczewka jak ozdobny zewnętrzny ring tarczy (można ją nazwać "lunetą" ? ) były kiedyś grubo wysmarowane warstwą farby. Na dzień dzisiejszy soczewka powoli dochodzi do siebie.. Na razie największym problemem stał się demontaż tego pierścienia "lunety" dookoła tarczy zegarowej. Fabrycznie zamocowany .. jakby to nazwać " na przebitkę " do podstawy tarczy zegara. Nie obyło się bez lekkiego podginania i wymuszonego "odpuszczenia" 62 lata temu połączonych elementów. Na szczęście udało się je rozdzielić w taki sposób, że po wyczyszczenie farby z ringu uda mi się (mam nadzieję) złożyć wszystko w całość.
-
Dziś zbyt wiele nie działałem. Zacząłem dobierać się do mechanizmu - jak w większości przypadków również tu mechanizm był strasznie brudny a dodatkowo jak kolega wspomniał wyżej strasznie suchy. Po wyjęciu bębnów że sprężynami spróbowałem palcem zastąpić napęd od sprężyn. Sekcją chodu jeszcze można było palcem z dużym trudem pokręcić , natomiast sekcja bicia stawiała bardzo duży opór. Aż zdziwiło mnie, że jeszcze działało "jako - tako".. Palec po pokręceniu kołami przekładni również wskazuje na kiepski stan mechanizmu.. Krótkie spojrzenie na płyty, zwłaszcza na wężydła i widoczne czopy osi .. No cóż.. pustynia i to ta najgorsza - z całym tym zaschniętym syfem.. To nie był dzień w którym zająłem się mechanizmem - on jeszcze poczeka na swoją kolej. Skupiłem się w szczególności na bębnach sprężyn - sprężyny są już po czyszczeniu. Należało im się, bo ich wygląd był spójny ze stanem mechanizmu:
-
Jeśli się nie mylę, to nr tabliczki mojego to 165. Wraz z nr na mechaniźmie może być odnośnikiem do ilości produkcji w roku 1959
-
W swoim wpisie ze zdjęciami wahadłowego dodałem nr mechanizmu.
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
zadra odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
jak wynik prac? jest precyzyjny? -
Ładna HaWusia.. jestem zdania, że mimo wszystko AA jest lepiej przemyślane. Jest w limicie? Mam nadzieję, że ten śrutołap tylko do zdjęć na tak obrócony i na codzień nie strzelasz w światło okien..
-
Napisałem, że przejąłem kontrolę... No nie zupełnie. Nad większą częścią - tą reprezentacyjną (wczesny PeeReL 😁 ) kontrolę nadal mają nieproszeni goście, ale jakoś się musimy dogadać, bo jak się nie dogadamy, to kogoś szlag trafi.. Mój znajomy często powtarzał, że jak ktoś zaczyna zbyt głośno się zachowywać, to wystarczy "mu polać" i już niedługo będzie spokojniejszy. Zatem polewamy.. jeszcze więcej polewamy.. I na końcu otrzymujemy zalaną biedronkę 😊 i do tego jeszcze korzystając z ładnej pogody oraz dostępnego pędzla przeleciałem po powierzchni ze wszystkich stron altaxem - tak dla pewności.. Teraz już tylko kwarantanna.. 3x worek na śmieci i do piwniczki aby sobie odleżało .. Dzisiaj na tym zakończyłem, bo musiałem zbierać się na nockę do roboty, ale przy czasie zajmę się mechanizmem. Nie wypada po prostu zalać wężydeł olejem- jak już jest na wierzchu, to rozbiorę na tyle na ile się da, wyczyszczę jak umiem i na czysto złożę smarując lekko gdzie-niegdzie. Muszę jeszcze pozbyć się farby z kilku elementów, które na przestrzeni lat zostały "upiększone" , ale to z czasem chyba da się ogarnąć.
