Widziałem trochę pięciocyfrowych subow czy pepsi na nadgarstkach (częściowo w pracy), żadnej z tych osób nie zapamiętałem jako ostentacyjnej. Wręcz przeciwnie, zupełnie normalni na wygląd ludzie, którzy nie wyróżniają się niczym. Z drugiej strony zima na wakacjach w hotelu był gość z two tone subem, różowe polo, sandałki itd. Rolex ma różne oblicza.
Tego białego speediego już wiadziałem u kogoś na lotnisku. Fajny. Miałem zagadać ze swoim klasykiem, ale pewnie gość by pomyślał, że jakiś wariat i wezwał ochronę.
Wydaje mi się, że ogólnie mniej zegarków, a więcej czasu na nadgarstku ma najwięcej sensu. No chyba, że ktoś jest typowym zbieraczem i bardziej go kręci chęć posiadania niż noszenia.
Można się śmiać, ale nie wiemy czy po takich wakacjach czy małej ilości lajkow ci ludzie nie muszą potem przepracować traumy na kilku sesjach u swojego terapeuty. To są życiowe dramaty, tylko w tym wątku.
No ja kto, nie znasz człowieka który w wieku 17 lat jadł kolacje ze Sternem? Nie jesteś widocznie wtajemniczony w ekskluzywne kręgi szwajcarskich zegarków. To jest krąg powyżej deep sea w złocie.
Wygląda na wielką cebulę bo taki jest. Nie ma co się oszukiwać, że fajnie leży na małym nadgarstku bo tak po prostu nie jest. Więc albo to akceptujesz albo nie. Ja mam płaskie mocno 17cm w nadgarstku, miałem mniejszego optycznie Radiomira i PAM nie. Lubię sobie pooglądać zdjęcia starych modeli, ale noszenie nie dla mnie.
Moon poprzedniej generacji za niecałe 20k patrząc na obecny rynek to chyba ciagle świetna oferta. Ponadczasowy projekt, piękna historia. Chociaż ja obiektywny nie jestem, bo uważam, że nawet nowy Co-axial się broni patrząc na ceny konkurencji.
Fakt, w sumie tylko seria Speedmaster ma jeszcze mniej krzykliwe i jednocześnie „klasyczne” modele. Ciesze się, że Moon pozostał niezmieniony od 60 lat.
Masz na myśli Ex II zakładam bo Explorer już jest two tone. Ostatni porządny model, ale z pięciocyfrowymi zamknęła się pewna epoka, kiedy zegarek miał jeszcze funkcję głównie użytkową.
2254 mniej więcej jest na tym samym poziomie chyba co pięciocyfrowe Rolki, w jednym lepszy ten element w drugim inny. To co przemawiałoby za Subem to wygoda, ale Blake jest dobry pod tym względem też, jak trafisz ok z bransoletą. Może jakby mi się trafił 14060M w dobrym stanie z pewnego źródła to bym zamienił, bo szukać mi się nie chce. Z drugiej wolę Omegę jako markę. Oba zegarki są świetne, ostatnia generacja prawdziwych toolwatchy.
Na jesieni sety (pudło i papiery, niekoniecznie dodatki) w różnym stanie to było 13-16k. W Polsce widziałem dwa koło 13, ale niekompletne i już trochę gorzej wyglądające. 11k to tylko Japonia, albo bez papierów i zajechane. Może ceny spadły coś.
Mój pierwszy "lepszy" zegarek to była właśnie ta ceramiczna Omega, a obecnie mam 2254.50. Co do Petera Blake'a to nie jest tak źle, nie natkniesz się raczej na podróbki. Cierpliwości wymaga znalezienie sztuki w dobrym stanie, bo sporo jest już po przejściach. Mnie zeszło ze 2-3 miesiące chyba zanim się trafiła odpowiednia.
No bo Tudor to jest taki autoplagiat, nie ma co się oszukiwać. Tylko, że dzisiaj ma ciekawsze referencje niż Rolex czasem.
Szkła nie zmniejszyli, więc koperta jest cieńsza.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.