Tylko że „słychać” to nie jest obiektywny , mierzalny fakt, a odczucie. Można sobie wmawiać, że highendowe klocki mają jakieś cudowne technologie i brzmią od lepiej od marketowego Denona czy Yamahy. Że się słyszy topologię układów scalonych. Carver za ułamek ceny w latach 80 skopiował Levinsona, i co? I nic , dalej sprzedają magiczne wzmacniacze po dziesiątki tysięcy dolarów. Ludzie kupują homeopatyczne produkty, chodzą do znachorów, wbrew powszechnej wiedzy. To jak się oprzeć takim opisom jak niżej ?