W moim przekonaniu bullshit skaluje się wraz z ceną., tylko im drożej tym język musi być bardziej skomplikowany. Do grania w tenisa mogę założyć casio albo nic, wyjdzie na to samo. Ale można także wymyśleć zupełnie zbędną technologię, bo jakoś trzeba uzasadnić cenę. Nie jestem odbiorcą high end, nie interesują mnie skomplikowane zegarki, bo lubię rzeczy praktyczne. Z drugiej strony ciężko nie docenić jednak pewnego kunsztu inżynieryjnego. Podobnie jak z Koenigsegg na przykład, ich osiągnięcia robią wrażenie. Możesz się rozpędzić do 400km/h, ale w rzeczywistości będziesz hałasował na ulicach miasta z prędkością kilkadziesiąt kilometrów na godzinę. I wystarczy, bo przecież dobra luksusowe istnieją tylko do przekazywania komunikatów społecznych.