To ja tylko pochwale się.
Na "siodle" na franku wziąłem kredyt na mieszkanie w złotówkach w Santanderze. Pomimo, że pani w baku mocno mnie namawiała na franki.
Prezesem Stantandera był wtedy Morawiecki. Brałem równo z moim bratem - on zdecydował się na franki.
Dzisiaj mam kredyt mieszkaniowy spłacony już od roku i nie mam żądnych innych kredytów. Jestem wolnym człowiekiem i podoba mi się to uczucie i na razie nie mam zamiaru tego zmieniać. Brat aktualnie układa się z bankiem i jest w podobnej sytuacji jak autor wątka. No jeszcze ma kredyt na samochód.
Powodzenia życzę w walce z bankami. Niestety z bakiem, klient jest zdecydowanie stroną słabszą. Nie daj się. Ponegocjuj. Banki mają pewien margines co do którego mogą negocjować. Przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia. Nie wiem, czy jest to aktualne w przypadku ugody frankowej. Ale jak nie sprawdzisz to się nie dowiesz. Chociaż może wydawać się że nie bardzo masz argumenty w rękach - Zawalcz troche. Jeszcze raz, powodzenia.