-
Liczba zawartości
1371 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez ireo
-
Mondia ma ok. 18 mm szerokości, w porównaniu z Lipem jest malutka (ten Chruchill ma 26 mm, jeśli się nie mylę). Daje się nosić na męskiej ręce ze względu na wydłużony kształt, wąskie krawędzie koperty i wysokie szkło, wystające ponad kopertę na prawie 2 mm.
-
To nie jest trudne do zrozumienia. Rolexy ludzie "kupujo jak gupie", a GS-y jednak znacznie mniej. Na GS-a nikt nie czeka trzy lata w kolejce i nikt się nie czołga na posadzce przed sprzedawcą w autoryzowanym salonie, żeby wreszcie mu sprzedali wymarzony zegarek i raczyli przyjąć w zamian jakąś nieprawdopodobną sumę. Rolex sprzedaje ponad milion zegarków rocznie, teraz już pewnie półtora i ludziom ciągle mało, a Grand Seiko jakieś 80 tysięcy i można je dostać bez większego problemu, poza niektórymi limitowanymi albo już nieprodukowanymi wersjami. Poza tym wszystkim, to są zegarki adresowane do dwóch różnych grup klientów, których oczekiwania i preferencje są inne, co dotyczy również cen.
-
Książka Zegarki Mechaniczne Historia Budowa Ważne Marki
ireo odpowiedział eye_lip → na temat → FORUM GŁÓWNE
Pewnie zlitowaliście się nad tym jednym czytelnikiem, co się żalił że nie było Hamiltona. -
Raczej właśnie dlatego. Ten plastik jest trwalszy niż stal. Za tym projektem kryje się naprawdę solidny research. Wystarczy sobie uświadomić, że pierwszy Swatch powstał dopiero 12 lat po Astrolonie. Jeszcze późniejszym spadkobiercą Astrolona 2250 jest dzisiejszy Powermatic 80 z "plastikowym" wychwytem, tak często krytykowanym przez "ekspertów" (przykład poniżej, 2:50). Werk CO7.111, czyli Powermatic 80 w wersji stosowanej w Tissotach PRX, ma wychwyt wykonany z tworzywa o nazwie Delrin AF 500 opracowanego przez Dupont. Cechą tego materiału jest nie tylko mniejsze tarcie niż w klasycznym układzie syntetyczne rubiny + stal, ale również niższa masa i większa trwałość. Wbrew rozpowszechnionemu mniemaniu, wychwyt z Delrinu jest też znacznie droższy w produkcji niż jego stalowo-rubinowy odpowiednik. Ludzie wypisują straszliwe bzdury o tym wychwycie, zarzucając Tissotowi i grupie Swatch że zrobili nietrwały, niewymienny i "nieserwisowalny" mechanizm tylko po to, żeby łatwo i szybko zarobić na naiwnych klientach. Oczywiście element zysku musi być wkalkulowany w każdy biznes, ale w rzeczywistości celem projektu były wymierne oszczędności na kosztach serwisu, którego zakres i częstotliwość mają być znacząco mniejsze niż mechanizmów konwencjonalnych. To jest bardzo ciekawy kierunek w projektowaniu zegarków. Tissot jest jedną z niewielu firm, które "na poważnie" przyjęły takie podejście i zainwestowały w nie lata badań i rozwoju, a na początku był właśnie Astrolon.
-
Jaki to rozmiar, 36? Bardzo przypomina Omegi Seamaster z wczesnych lat '70, np. 166.032. Gdyby nie schowana koronka i zwężające się wskazówki, można by się z daleka pomylić. Dzisiaj Mondia dostała nowy pasek. Na zdjęciu widać, że jeszcze pół milimetra szerokości by nie zaszkodziło ale o milimetr szerszy mógłby się już nie zmieścić, czyli właściwie nie wiadomo jaki założyć. Przesądziło to, że ten się nie zwęża, tzn. ma tę samą szerokość przy kopercie i zapięciu. Zobaczymy jak będzie w użytkowaniu.
-
Teraz to prawdziwy full set.
-
-
Fajne zdjęcie, chociaż odbiega od forumowego kanonu (Rolex - jest, kostka brukowa - jest, a gdzie nogi?). Niedawno pisałem o Air-Kingu trochę prześmiewczo, ale na Twojej ręce wygląda bardzo dobrze.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Pod tym względem najpewniejszy będzie Longines z zerową wodoszczelnością już w momencie zakupu (np. jakiś sfatygowany model vintage). Wówczas sami możemy "zagwarantować, że zegarek będzie zawsze tak samo wodoszczelny". -
Skoro już o filmach mówimy, to wszystkie "zegarki ze szklanego ekranu" pokonał legendą i stylem ten oto skromny Lancet
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Może nie jest to specjalnie odkrywcze, tak jest i dzięki temu mnóstwo zegarków znajduje swoich szczęśliwych nabywców (o rzekomych "białych krukach" nie wspomnę, bo jeszcze znowu ktoś się hałaśliwie obrazi i będzie się tym napędzał przez tydzień). Z tym, że próby dyskusji o specyfikacjach nie mają sensu w sytuacji, w której producenci nie trzymają się ujednoliconych kryteriów np. wodoszczelności. W materiałach wielu firm "wodoszczelność do 30 m" oznacza tzw. "bryzgoszczelność" czyli najniższą specyfikację, podczas gdy niektóre inne firmy deklarują, że to realna głębokość do jakiej można bezpiecznie zanurzyć zegarek w wodzie. To nie jest to samo "30 m" obowiązujące w całej branży i dla wszyskich segmentów rynku. Jeśli się porównuje zegarki różnych marek i różnych kategorii, najpierw trzeba sprawdzić co dokładnie znaczy dany parametr wg danego producenta i dla danej klasy zegarków. Bez tego próba dyskusji o "specyfikacjach" nie ma sensu. Wspomniałem o kategorii albo klasie, bo dla zegarków przeznaczonych do nurkowania obowiązuje inna norma (ISO 6425) niż dla pozostałych (ISO 22810). Aktualizacja ISO w 2010 r. rozgraniczyła te grupy, więc mówiąc o konkretnym zegarku należy się odnieść do odpowiedniej normy i nie porównywać zwykłych z diverami. Napisano o tym już chyba wszystko, kwestia zagłębienia się w dostępne informacje. Ktoś pisał o Patek Philippe i "prawdziwych 30 m". W PP wydali taki komunikat w ubiegłym roku właśnie z powodu zamętu w standardach i oznaczeniach wodoszczelności, wiedząc że przeciętny nabywca zapewne tego nie ogarnia. Uproszczenie przekazu marketingowego to generalnie nie jest zły pomysł ale ten ruch spowodował, że w oficjalnej specyfikacji np. Aquanaut "stracił wodoszczelność" z poprzednich 120 m do zaledwie 30 m. Obawiam się więc, że w oczach potencjalnego klienta zamęt wcale nie zniknął, ale dzięki temu różne "Hodinkee" cały czas mają o czym pisać. Patek nie jest jedyną ani pierwszą marką, która dąży do jasnego i jednoznacznego określenia wodoszczelności swoich zegarków. To samo od ładnych paru lat (nie wiem dokładnie od kiedy, bo tego nie śledziłem) deklaruje Omega twierdząc (FAQ na oficjalnej stronie), że "wodoszczelność 30 m" oznacza, że zegarek można rzeczywiście zanurzyć w wodzie na głębokość 30 m. Czyli z Omegą, opisaną "water resistance 30 m" mogę pływać i nurkować do 30 m, z Patkiem też, a np. z Grand Seiko z takim samym oznaczeniem mogę co najwyżej wyjść na spacer w deszczu (byle nie za długi i raczej nie w tropikach). Ale Grand Seiko również odchodzi od starych, mylących oznaczeń. Kiedy parę lat temu kupowałem zegarek tej marki, w opisie widziałem "30 m". Teraz na głównych edycjach strony www.grand-seiko.com (azjatyckiej, europejskiej i amerykańskiej) jest już napisane "Water resistance: Splash Resistant". -
Klub Miłośników Zegarków CARTIER
ireo odpowiedział eye_lip → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
To normalne. Andy Warhol nawet nie nakręcał. Ale - tak poza tym - za duży. -
Trudno o bardziej odpowiedni zegarek na Konkurs Chopinowski
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Moją specyfikacją udało mi się kiedyś sprzedać parę rzeczy albo wynegocjować korzystniejszą cenę, ale niestety nie dysponuję aż taką, którą mógłbym coś kupić. Muszę pieniędzmi. -
To mógłby wyczaić tylko Commander Data z serialu "Star Trek". Mnie się udało zauważyć co najwyżej Evidenzę u Madsa Mikkelsena w "Casino Royale".
-
Moda na Monstery była, była i przeszła, a mnie się dopiero teraz te zegarki zaczynają podobać.
-
-
Gratulacje. Ja, zanim dojdę do etapu „jaki zegarek na koncert?”, muszę pokonać eliminacje czyli „jak zdobyć bilet?”. Mimo to, może na którymś koncercie się zobaczymy. OT: podziwiam takich ludzi jak Andrzej Wierciński. Trzeci raz bierze udział w Konkursie. W 2018 dotarł do II etapu, w 2021 do III. Ma 30 lat, więc to jego ostatnie podejście. Nie tylko dobry pianista ale dojrzała osobowość z wielką wiedzą ogólną. Na pewno doskonale wie, że im więcej własnego stylu, tym mniejsze szanse na wysokie miejsce w Konkursie. Mimo to nie odpuszcza. Naprawdę, szacun.
-
Ależ to jedna z najładniejszych kostek w całym wątku. Całość w atrakcyjnej kolorystyce. Najważniejsza uwaga, jaką mam do tego rodzaju ujęć, to zbyt statyczne potraktowanie nóg. Nie mówię żeby od razu szpagat na tej kostce, ale gdyby tak chociaż prosty układ taneczny…
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Mnie tam "osiem gwiazdek" nigdy nie bawiło, ale jako zabieg socjotechniczny (przeniesienie uwagi gawiedzi ze spraw istotnych na nieistotne) okazało się skuteczne. Rolex na szczęście nie mój, znalazłem na jakimś forum. Podobno ta wersja naprawdę istnieje. Wygląda jakby ktoś jeszcze próbował wcisnąć dziewiątą gwiazdkę na szóstej ale nie zdążył. Umarł z zachwytu nad własnym dziełem. -
Nie mam pewności czy autor wpisu wie co to są "mieszane uczucia". Jeśli wie, to ciekaw jestem co mu się w tej sytuacji podobało. Może to, że nie zabrali mu zegarka tylko czapeczkę? Ogólnie są w życiu sytuacje dziwne. Np. pokazujesz Daniela Rotha, zegarek ze zdecydowanie wyższej półki, a gość pyta o sweterek. Natomiast kostka brukowa to w tym wątku gwiazda drugiego planu. Mam wrażenie, że szczególnie upodobali ją sobie właściciele Roleksów, ale nie tylko. I jeszcze nogi. Zdjęcia zegarków z nogami w tle to też fajna kategoria.
-
A kostka?
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dokleić. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ładną datę ma ten Spirit. Czarne tło, brak kolizji z indeksem "3" (bo nie ma indeksu), i nawet czcionka (krój i kolor) nie tak bardzo "od czapy" jak w wielu innych zegarkach. Co do gwiazdek, Longines trochę zabrnął. Gdyby chociaż coś konkretnego znaczyły, jak np. na deklu Omegi Constellation, ale tu trudno określić skąd się właściwie wzięły. Kiedyś niektóre Longinesy miały trzy gwiazdki, w pewnym momencie ktoś zdecydował że ma być "wincyj" i pojawiło się pięć. W ten sposób projektanci Longinesa doszli ściany, bo co dalej mieliby "ulepszać"? Powiększyć tych gwiazdek się nie da, bo wyjdzie straszna tandeta. Dołożyć kolejne - to samo, a może nawet gorzej. Pozostaje albo zachować je na tarczy po wieczne czasy i każdy projekt stylistycznie dostosowywać do gwiazdek, albo je usunąć. Z tego względu pozbycie się gwiazdek nie jest takie głupie. Pamiętajmy, że bywało gorzej. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Mimo tyłu zachwytów nad wcześniejszymi Spiritami, to chyba pierwszy który robi na mnie wrażenie. Pięć gwiazdek w rządku wyglądało niestety trochę tanio. Pasowałoby to do Orienta, ale do Longinesa już nie za bardzo. Wg mnie zmiana na lepsze, podobnie jak (znienawidzone przez wielu) "ucięte" cyferki, dzięki którym tarcza nabiera głębi i tworzy bardziej spójną całość. Jedyny zgrzyt w tej wersji to za dużo tekstu na dole, dwie linijki byłyby lepsze.
