Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1372
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. Dobre pytanie. Chociaż jestem z kolejarskiej rodziny, to nawet nie wiem czy na kolei istnieje kategoria munduru "galowego". Są mundury "reprezentacyjne", które noszą np. konduktorzy i kierownicy pociągów, i "praktyczne", np. używane przez SOK, które odpowiadają wojskowym mundurom "polowym". Co do garnituru, dziś postrzeganego jako ubiór elegancki lub nawet przesadnie elegancki, to jeszcze do niedawna pełnił on rolę "stroju roboczego" do biura, noszonego na co dzień przez pracowników umysłowych. Męskim strojem wieczorowym nie jest (albo do niedawna nie był) garnitur lecz smoking, a na specjalne i szczególnie uroczyste okazje przeznaczony jest frak. Obecnie smokingi i fraki nosi się coraz rzadziej, ich miejsce zaczyna zajmować zwyczajny garnitur. Mimo wszystko, nazwę "garniturowiec" dla eleganckiego zegarka na specjalne okazje uważam za mało trafną. Określenie "zegarek wieczorowy" byłoby lepsze. Wtedy od razu byłoby jasne, że chodzi o coś co pasuje do smokingu lub fraka, czyli zegarek z dwiema wskazówkami, dyskretny ale wykonany ze szlachetnych materiałów, na pasku a nie na bransolecie. "Garniturowiec" to właściwie każdy zegarek, który zmieści się pod mankietem koszuli założonej pod marynarkę (pomijam tu wynaturzenia i patologie, np. ulubione przez lud polski koszule z krótkim rękawem, noszone latem do marynarek; zresztą te marynarki lud zdejmuje przy pierwszej okazji).
  2. No dobra, załóżmy że mundur kolejarza to też rodzaj "garnituru".
  3. Musiałbym się zagłębić w temat i sprawdzić kiedy pojawiły się dziury w deklu i kapsle odkręcane monetą, umożliwiające wymianę baterii. Aż tak się Swatchami nie interesowałem. Pamiętam, że na etapie projektowania jednym z założeń była właśnie "jednorazowość". Wczesne Swatche (albo może prototypy?) nie miały dekielków. "Dno" plastikowej koperty było jednocześnie "płytą główną", z którą trwale zespolony był kwarcowy mechanizm, złożony z 51 części.
  4. To właściwie dobre pytanie. Swatch jest osobną kategorią, powstał jako produkt zautomatyzowanej produkcji. Z założenia był jednorazowy czyli z niewymienną baterią. Przede wszystkim był udaną próbą ratowania szwajcarskiego przemysłu zegarkowego przed zalewem tanich zegarków kwarcowych z Dalekiego Wschodu. Z powyższych powodów Swatche zyskały stałe miejsce w zegarkowej historii. Umiejętna promocja wykreowała te zegarki na popularny produkt lifestyle, zrobiły się modne i rzeczywiście pomogły wyciągnąć firmy z późniejszej grupy Swatch z głębokiego dołka. W polskich realiach historia Swatcha wyglądała nieco inaczej. W PRL nie były to tanie i łatwo dostępne zegarki, które po wyczerpaniu baterii wyrzucało się i kupowało następne. Zaliczały się raczej do "kultowych" produktów kojarzonych z "powiewem Zachodu", więc te "niewymienne" baterie często jednak wymieniano, zgodnie z hasłem "Polak potrafi".
  5. Wspaniała tarcza, zwłaszcza że tak dobrze zachowana. Rewelacja.
  6. To prawda i jednocześnie wyjaśnienie zagadki dlaczego tylu ludzi nie chodzi do filharmonii. Niejeden by się wybrał, ale nie ma Bregueta.
  7. Zdjęcie wykonano z pokładu jachtu (KPO?) daleko na południu, gdzie pejzaż coraz bardziej ześlizguje się w stronę równika. Nawet powierzchnia wody jest nachylona.
  8. ireo

    Nasze nowe nabytki vintage

    Werk wygląda na taki, jak stosowano w damskich zegarkach 35 mm, typu kieszonkowego albo do zawieszenia na szyi. Przykład z eBay: https://www.ebay.com/itm/233346229132 Trudno to stwierdzić na 100% ale zgadzam się, że mechanizm wygląda na starszy niż koperta. Spodziewałbym się sygnowania na kole naciągu ale może nie zawsze było to stosowane, to już pytanie do eksperta. Werk robi wrażenie jakby dużo przeszedł, u zegarmistrza okaże się czy coś z niego będzie. Tavannes Watch Co. to szacowna firma z tradycjami, do połowy lat ’60 produkująca cenione mechanizmy in-house pod własnymi markami Tavannes i Cyma a także dla innych marek. Starzy zegarmistrzowie wymawiają nazwę tak jak się pisze, ale firma powstała w Szwajcarii francuskojęzycznej, więc powinno się wymawiać bez końcowego „es”.
  9. Don Pedro również występuje w tym zegarku w roli drugoplanowej, na opakowaniu i wewnętrznej stronie paska.
  10. Ale jeśli ktoś lubi Rolexy GMT, to niech sobie kupi (znaczy, niech próbuje). Ten GS ma estetykę typową dla zegarków japońskich, można to lubić albo nie. Ciekaw jestem jak to wygląda na żywo. Przy okazji, rezerwa chodu na tarczy to nie jest taki zły pomysł, bo wizualnie równoważy okienko daty. Data po prawej stronie to najbardziej typowa konfiguracja i wszyscy się do tego przyzwyczaili, ale taki projekt ciąży optycznie w prawo i to nie zawsze jest fajne. Nie narzekałbym również na to, że skala rezerwy jest „namalowana” zamiast jakichś nakładanych mini-indeksów, bo to by „zapchało” tarczę już nie do wytrzymania.
  11. Świetne zdjęcie. „Wichrowe wzgórza”, mimo że wzgórz nie widać. Kuzyn. Szmok Wawelszki 👍 Nie żałapałem szę, niesztety.
  12. ireo

    Klub HERITAGE

    Pierwszą definicję spełnia Poljot odziedziczony po wujku. Drugą - Casio F-91W. Można zaproponować jeszcze niejedną definicję, np. "jeden z pięciu zegarków przewijających się w wątku Heritage".
  13. To pierwsze zdjęcie, na którym ten zegarek mi się podoba. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie ta mikroskopijna data, przyklejona do trójki. Najczęściej spotykane rozwiązanie, które akurat mnie nie za bardzo pociąga. Koronkę też dałbym inną ale to szczegół, ogólnie cool.
  14. ireo

    Twoja kolekcja!

    Cudowny sposób na życie: nie mieć wędek. Problem solved
  15. Shenzhen w ataku. Te zegarki muszą być głośne, żeby wszyscy wiedzieli że nadchodzą. Oryginałem (albo, jak piszą sprzedawcy, "inspiracją") jest zapewne Arnold & Son Instrument UTTE, z tourbillonem w kopercie o grubości 8.3 mm (zdjęcie z monochrome-watches.com). Możliwe, że w Chinach wykonanie tarczy z naturalnego minerału jest tańsze niż z syntetyków. Nie wiem co to za materiał, pewnie jakaś odmiana kwarcytu. Wygląda bardzo efektownie. Tradycyjnie proponuję odpowiednie wdzianko do kompletu.
  16. Bransoleta zdecydowanie nadaje się do noszenia, jest wygodna i dobrze się układa. To sprawa bardzo indywidualna, ale w moim odczuciu tej bransolecie nic nie brakuje. Wygląda dość delikatnie, bo ogniwa są wykrojone z dość cienkiej stalowej płyty, ale dobrze spełnia swoją rolę i nie przytłacza zegarka. Cechą bransolety PRX-a są sztywne pierwsze ogniwa, w praktyce mają zerowy zakres ruchu na połączeniu z kopertą, czyli "nie pracują" tylko zachowują się jak przedłużenie koperty. Z tego względu "normalny" PRX 40 mm nie nadaje się na szczupły nadgarstek (powiedzmy 16 cm), ale na większym powinien wyglądać OK. Gumowy pasek na pewno będzie wygodny, ale moim zdaniem PRX w takiej konfiguracji traci styl i po prostu nie wygląda. Zintegrowana bransoleta jest istotą tego projektu, bez niej to już nie to, ale co kto lubi. Z tym AR to tajemnicza sprawa. NIektórzy podają, że wersje z automatem mają podwójny AR. Spotkałem się też z informacją, że niektóre wczesne PRX-y w ogóle nie miały autorefleksu. Mało prawdopodobne, żeby obie te informacje były prawdziwe. Mogę tylko poiwiedzieć, że mój PRX z brązową tarczą (T931.407.41.291.00) zdecydowanie ma AR, które raczej wygląda mi na jednostronne (wewnętrzne).
  17. Oczywiście, że bez odkęcania. Zwłaszcza z cartierowskim zapięciem z białego złota bym uważał. To na zdjęciu wygląda na stalowe, więc można kręcić, ale mimo wszystko wskazane jest wyczucie. p.s. Zakup pojedynczego wkrętaka zegarmistrzowskiego słabo się opłaca.
  18. To zależy. Jako "zwykły człowiek" zapewne "przepłaciłeś", jako zegarkowy freak raczej nie. Mnie by kusiło, żeby w tym zegarku reanimować wszystko poza tarczą. Wtedy to dopiero byś "przepłacił".
  19. Jak mówił Kwinto, "trzeba było uważać".
  20. „Vanishing Point” a.k.a. „Capless”. Atrament też fajny.
  21. ireo

    Klub HERITAGE

    Mam wrażenie jakby krzywa była w rzeczywistości pętlą, którą pokonuję w kolejce elektrycznej. Niby już zaliczyłem stację nr 8 ale wciąż lubię Seiko.
  22. ireo

    Klub HERITAGE

    Tej grupy nie ma na forum (chyba że w dziale "Sprzedam"). Ześlizgują się po opadającej części "krzywej kolekcjonera" i dopiero teraz dowiadują się jak trudno sprzedać coś, co się kiedyś kupiło.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.