-
Liczba zawartości
1373 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez ireo
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ładną datę ma ten Spirit. Czarne tło, brak kolizji z indeksem "3" (bo nie ma indeksu), i nawet czcionka (krój i kolor) nie tak bardzo "od czapy" jak w wielu innych zegarkach. Co do gwiazdek, Longines trochę zabrnął. Gdyby chociaż coś konkretnego znaczyły, jak np. na deklu Omegi Constellation, ale tu trudno określić skąd się właściwie wzięły. Kiedyś niektóre Longinesy miały trzy gwiazdki, w pewnym momencie ktoś zdecydował że ma być "wincyj" i pojawiło się pięć. W ten sposób projektanci Longinesa doszli ściany, bo co dalej mieliby "ulepszać"? Powiększyć tych gwiazdek się nie da, bo wyjdzie straszna tandeta. Dołożyć kolejne - to samo, a może nawet gorzej. Pozostaje albo zachować je na tarczy po wieczne czasy i każdy projekt stylistycznie dostosowywać do gwiazdek, albo je usunąć. Z tego względu pozbycie się gwiazdek nie jest takie głupie. Pamiętajmy, że bywało gorzej. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Mimo tyłu zachwytów nad wcześniejszymi Spiritami, to chyba pierwszy który robi na mnie wrażenie. Pięć gwiazdek w rządku wyglądało niestety trochę tanio. Pasowałoby to do Orienta, ale do Longinesa już nie za bardzo. Wg mnie zmiana na lepsze, podobnie jak (znienawidzone przez wielu) "ucięte" cyferki, dzięki którym tarcza nabiera głębi i tworzy bardziej spójną całość. Jedyny zgrzyt w tej wersji to za dużo tekstu na dole, dwie linijki byłyby lepsze. -
Dzięki za miłe słowo. Lubię wygląd prostokątnych "bananów" ale większość z nich nie za bardzo wyobrażam sobie na własnej ręce. W przypadku tej Mondii podjąłem ryzyko, chociaż to raczej damski rozmiar. Spróbuję zmienić pasek na niezwężający się, może to trochę zrównoważy delikatność tego zegarka. Nie ma w tej Mondii żadnych fajerwerków, werk raczej z tych tańszych, podobne są np. w Gruenach z lat ’70. Spodobała mi się prosta forma koperty i indeksy, namalowane na gradientowej tarczy, które wyglądają jakby się unosiły w powietrzu. Mogło tak być, że zegarek się nie sprzedał i przeleżał w jakimś sklepie albo w czyjejś szufladzie. Nie ma śladów noszenia, pasek jest oryginalny z napisem na lewej stronie, naniesionym złotymi literkami, które nie są ani trochę starte. Przy klamerce zachowała się metka z ceną "32'000", ale nie wiem w jakiej walucie (greckie drachmy? włoskie liry? w każdym razie, waluta niezbyt mocna w tamtych czasach).
-
O, high beat. Bardzo ładna tarcza.
-
Znalezisko z wczesnych lat ’70, z okresu przejęcia Mondii przez Zenith. Wygląda na NOS, chodzi.
-
Szybki wtorek.
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ta pierwsza, 2251.50.00, automat. 2261.50 miała mechanizm kwarcowy i brak napisu „chronometer”. Czerwony grot wskazówki sekundnika wygląda trochę dziwnie ale te referencje tak miały. Nie pasuje mi tylko data. Wydaje mi się, że w tym modelu powinna być biała czcionka daty na czarnym tle, ale nie znam się na tyle, żeby wykluczyć istnienie wersji z datą „czarno na białym”. -
Proszę. 16622, zdjęcia zrobione w dzień (skrypt do zamieszczania zdjęć coś dziś wierzga, zobaczymy czy się uda). Wśród wczesnych, „platynowych” Yacht-Masterów był też malutki 29 mm, ale dla mnie ma sens tylko 40 i raczej w tej najwcześniejszej, pięciocyfrowej wersji, którą pokazałem. Późniejsza ma „cofnięte” endlinki, lepiej przystosowane do węższej ręki (ludziom się to podoba, ale w moim odczuciu wizualna integracja bransolety z kopertą trochę na tym straciła), nowsze zapięcie (z mikroregulacją ale grubsze i większe, niedopasowane wyglądem do bransolety), a przede wszystkim gładszą strukturę tarczy. To są subtelne różnice, ale mnie się ta ziarnista, platynowa tarcza w starszej wersji bardzo podoba i uważam, że to jedna z najlepszych jakie Rolex kiedykolwiek zrobił. Mimo że to bardzo prosty pomysł, a może właśnie dlatego. W późniejszych wersjach tego zegarka podoba mi się właściwie tylko napis „Rolex” na pierścieniu wokół tarczy, bo to fajnie wygląda. I dużo, dużo później, obecna tytanowa wersja z czarną lunetą, ale to już jest zupełnie inny projekt, chociaż nadal nazywa się Yacht-Master. Ogólnie nie mam szczególnego nabożeństwa do Rolexa. Przy całym szacunku dla tej marki patrzę na nią z dystansem, bo pomimo dopracowanego wzornictwa, świetnego wykonania (co nie zawsze dotyczy modeli vintage) i najlepszych bransolet w branży, są to zegarki znacznie przeszacowane względem tego co oferują. Kwestia umiejętnej polityki marketingowej i sprzedażowej. Zalety 16622: bardzo wygodny na co dzień, bransoleta zapewnia odpowiedni luz a zegarek ani drgnie, nie ma mowy żeby się przemieścił na nadgarstku przy machaniu ręką albo przy prowadzeniu samochodu. Dwukierunkowy bezel jest znacznie przydatniejszy do odmierzania czasu. Prawie monochromatyczna stylistyka pasuje do wszystkiego. Dla mnie dodatkową zaletą jest to, że ludzie nie wiedzą że to Rolex. Ustawianie czasu i dokręcanie koronką dają miłe wrażenie „maślanego” oporu, typowe dla sportowych Roleksów z ostatnich 20-30 lat. Wady: dosyć ciasne uszczelki koronki, po jej odkręceniu czasem trudno zatrzymać sekundnik. Przynajmniej w moim egzemplarzu. Poza tym, mimo upływu lat zegarek mocno błyszczy w słońcu, o ile dla kogoś to wada.
-
-
Mam taki. Nie sprzedaję.
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Odesłać. One już na tym zdjęciu nie pasują. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Właśnie, ta powtarzalność jest bardzo istotna. A wodoszczelność i antymagnetyczność też podlegają certyfikacji METAS. Są ludzie, dla których to ważne. Generalnie wiadomo do czego służą certyfikaty, do sprzedawania. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Nie. Specyfikację wyższą niż COSC (-4/+6 s/d.) potwierdza certyfikat METAS (Master Chronometer, 0/+5 s/d.) i certfyfikacje wewnętrzne niektórych producentów (np. Superlative Chronometer Rolexa -2/+2 albo Patek Philippe Seal). Odchyłka dobowa to tylko jeden z parametrów podlegających certyfikacji, nie wiem czy warto się na niej tak bardzo koncentrować. Pytanie o realną wartość COSC jest bardzo dobre. Idea certyfikacji wzięła się z potrzeby powołania się na kryteria jakościowe, których potencjalny nabywca nie jest w stanie samodzielnie zweryfikować przed zakupem zegarka. Przypomina to trochę rozważania o wpływie certyfikacji ISO na smak wafelków. Więcej nt. METAS vs. COSC pisałem kiedyś w Klubie Omegi. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dwie popularne marki to jeszcze nie "kuchnie świata". "Drogi i celu" też w tej kolekcji na razie nie widzę, poza wymianą kilku Longinesów na Rolexy. Nie znaczy że to źle, ani że w ogóle musi być jakiś "cel", po prostu za wcześnie na takie porównania. -
Ale fajny! Gdyby więcej ludzi nosiło takie zegarki, świat byłby weselszy.
-
Premiery zegarkowe, nowości, ciekawe wydarzenia
ireo odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
Rzeczywiście, trudno się oprzeć skojarzeniom z wymiennikiem ciepła ale "to coś", co wygląda jak radiator chłodnicy albo skraplacz w lodówce, to kunsztownie poskładany pręt gongu. Nie wiem z jakiego stopu jest zrobiony, muszę się wczytać. Przy tej cenie i poziomie wyrafinowania całości obstawiałbym złoto. -
Premiery zegarkowe, nowości, ciekawe wydarzenia
ireo odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
Efektowny zegarek, szczególnie mechanizm. Znając Venezianico, powinny się również pojawić kolorowe tarcze. Na miejscu producenta nie pominąłbym okazji, żeby zrobić wersję czerwoną i nazwać ją "Bucéfalo" Pierwszy link prowadzi donikąd, drugi działa poprawnie. Faktycznie "z grubej rury", chciałbym zobaczyć to cudo w działaniu. Poczytałem opis, "wah-wah musical tone"? -
Idealny zegarek w momencie, kiedy nie chce mi się wybierać, ustawiać ani nakręcać innego.
-
Rodzice (Tissot i Universal Genève) poznali się na dyskotece w Szanghaju…
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Zawsze można sobie podrapać albo porysować we własnym zakresie. -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dla mnie również Air-King jest super - jako zegarek wskaźnikowy. Jest taki stary kawał, że aby zachować umiar w konsumpcji alkoholu należy sobie upatrzyć najbrzydszą dziewczynę w towarzystwie i gdy zauważymy, że ona zaczyna się nam podobać, przestać pić. W podobnym celu używam Air-Kinga. Kiedy się już naoglądam wszelkich możliwych zegarków w internecie (a czasami na żywo) i przyjdzie mi do głowy myśl, że Air-King to całkiem fajny i oryginalny projekt, to wiem że czas na odwyk. Dzień czy dwa odpoczynku od zegarków, i objawy mijają jak ręką odjął. -
Niekończące się eksperymenty z paskami.
-
To na pewno początek swatchomanii, zjawiska podobnego do holenderskiej gorączki tulipanowej. Kupujcie "słocze".
-
Fajny temat i zdjęcia, od razu pojawia się parę zagadnień do omówienia. Kolor wskazówek w tym Longinesie jest bezbłędny. Na tle złoconej, pionowo szczotkowanej tarczy wygląda to świetnie. Z kolei zakończenia wskazówek wydają mi się zbyt tępe, zwłaszcza w porównaniu z bardzo wypracowanymi, ostrymi grotami w starych Longinesach. Kiedyś już poruszaliśmy ten temat przy okazji rozmowy o chronografach tej marki. Mimo wszystko, dobrze że Longines nadal obrabia wskazówki termicznie w wielu współczesnych zegarkach. Właściwie barwienie termiczne jest odmianą oksydowania na gorąco, z tym że technika ta zapewnia nie tylko odporność na korozję i ładny wygląd, lecz również hartowanie powierzchniowe. Przyzwyczailiśmy się traktować termicznie barwione wskazówki i śrubki jako coś nierozłącznie związanego z zegarkami i zegarmistrzostwem, ale w rzeczywistości jest to technika znacznie starsza niż zegarki a nawet niż zegary wieżowe. Zasadniczo chodziło w niej o nadanie stali pożądanych właściwości wytrzymałościowych a kolor pełnił rolę wskaźnika, tzn. informował np. płatnerza czy obrabiany metal został prawidłowo wygrzany i wystudzony. Pomijam tu oksydowanie na zimno, wyłącznie z wykorzystaniem reakcji chemicznych, bo takie metody nie wpływają na sprężystość i wytrzymałość mechaniczną metalu. Istniały jednak dawne techniki łączące wygrzewanie z dodatkową obróbką. Przykładem czarne zbroje płytowe, które zaczęły zdobywać uznanie w Europie w XV w. Replikę takiej zbroi wykonano w Polsce w latach '70 dla potrzeb filmu Ewy i Czesława Petelskich "Kazimierz Wielki". Była użyta w scenie pogrzebu króla, a wykonano ją w ten sposób, że równomiernie wygrzewane elementy zbroi były jednocześnie nacierane bawolim kopytem (stopień trudności trochę inny niż w przypadku maleńkich wskazówek). Nie wiem jak dokładnie było z wytrzymałością ale wiadomo, że kaskader w tej zbroi parę razy zwalił się widowiskowo z konia na kamienną posadzkę kościoła (na tym polegała scena w filmie) i nic się nie odkształciło. W każdym razie, w przypadku wskazówek efekt estetyczny, który pojawiał się dodatkowo w procesie obróbki, stał się z czasem celem samym w sobie. Z doskonałej jakości obróbki termicznej słynie firma Cartier. Oglądałem wskazówki pod lupą, faktycznie "mucha nie siada".
