Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1575
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. ireo

    Nasze nowe nabytki vintage

    O, jaki ładny zestaw. Jedna ma indeksy nieparzyste, druga parzyste. Krótki sekundnik tej drugiej bardzo przypomina ten czerwony od @gravera.
  2. Tzw. klątwa chromosomu Y, który podobno zamierza wyginąć. Ale właściwie w sprawie Czerwonego Kapturka nie miałem racji (nie miał kto mi tego wytknąć i teraz muszę sam). Dawno się nie zajmowałem bajkami i przeoczyłem, że wersja braci Grimm z XIX wieku nie była pierwsza. Po raz pierwszy bajkę opublikował Charles Perrault w 1697 roku w wersji korzystnej dla Wilka, który zjada dziewczynkę i babcię. Postać gajowego/myśliwego/drwala w pierwszej wersji nie występuje. Ale w kolejnych wersjach Wilk ma coraz mniejsze szanse, a w jednej z ostatnich (uwaga, spoiler) zostaje zjedzony przez Kapturka (sic!) W sumie nie bez racji, bo prawdziwy Wilk nie powinien nosić zegarków "modowych".
  3. Thierry Stern, własnoręcznie. Cienkopisem.
  4. Kamyki. Malachit i turkus. Niejadalne 🚑
  5. Na ten temat zgrabnie wypowiedział się kiedyś Leszek Miller. Choćbyśmy z całych sił sprzyjali Wilkowi, nie dalibyśmy rady znaleźć takiej wersji tej bajki, w której ów zwierz na koniec uchodziłby cało. (Wersja wegańska? Ale przecież Kapturek nie może być jednocześnie czerwony i zielony. Wtedy wyszedłby szary, a Szarik to już inna bajka i inny model zegarka)
  6. A to coś co zakładam kiedy chwilowo nie wiem co założyć. Leży na wierzchu, bo Eco-Drive’a nie byłoby dobrze schować bez dostępu światła i zapomnieć, więc jest zawsze pod ręką. I zawsze prawidłowo pokazuje czas (chyba że akurat się trafi na jakieś przestawianie letnio-zimowe, którego podobno już ma nie być, uff), więc tylko założyć i lecieć.
  7. Widać że faktycznie dobrze leży, na zdjęciach @bmatta również. Według mnie, ogólne dobre wrażenie bierze się nie tyle z wymiarów co z umiarkowanego wyeksponowania zegarka względem grubości ręki, dlatego wolę kiedy zegarek za bardzo nie dominuje. To kwestia indywidualnych upodobań. Fajnie że pokazałeś różne bransolety, ta środkowa też wygląda super. U mnie rządzi ostatnia wersja z „zawiasami” przy kopercie, najlepsza bransoleta w mojej kolekcji. Nie każdemu odpowiada, ktoś pisał że trudno mu było ją dopasować, ale ja nie za bardzo widzę co może z nią konkurować, chyba tylko jubilee Rolexa.
  8. Bardzo udany ten Xeric. Niedawno koleżanka pokazywała wersję "Czerwony Kapturek", a ten to taki bardziej dla chłopaków. Nie wiedziałem że to kwarc, ale chyba musi mieć jeszcze jakiś mechaniczny moduł do zmiany godziny, inaczej nie nazywałby się Jump Hour.
  9. ireo

    Klub HERITAGE

    Świetnie wygląda w tej kolorystyce.
  10. Słusznie się obawiasz. Moonwatch to konkretny zegarek o średnicy 42 mm i 48 mm 'lug to lug'. Koperta jest tak ukształtowana, że się tych wymiarów za bardzo nie czuje, ale na nadgarstku 16 cm to po prostu nie będzie dobrze wyglądać, niezależnie od wersji (chyba że Reduced czyli 39 mm, ale wtedy to już nie jest Professional Moonwatch tylko coś trochę innego). Często podkreślam, że wąska ręka to atut, bo umożliwia bezproblemowe noszenie zegarków vintage, które wg dzisiejszych standardów są za małe dla większości mężczyzn. Ale przy nadgarstku 16 cm są akurat, a przy tym są piękne i niedrogie, właśnie dlatego że nieduże. Gorzej z zegarkami sportowymi powyżej 40 mm. Znaczy, jeśli Twoim marzeniem jest mieć Moonwatcha to nikt Ci nie zabroni, możesz nawet zapinać go na gruby skafander żeby czuć się jak astronauta. Rzecz w tym, że komfort noszenia tego zegarka na co dzień prawdopodobnie będzie słaby, więc może to zepsuć Twoją satysfakcję z zakupu. Rada uniwersalna to, jak zwykle, przymierzyć.
  11. ireo

    Nasze nowe nabytki vintage

    Może jeszcze bardziej terminu. Spodziewałbym się, że u pana Płonki to będzie realnie co najmniej pół roku. Złoto płatkowe jest niezłe o ile uda się je dobrze położyć, tak żeby później nic się nie ukruszyło w trakcie użytkowania i nie wpadło pod tarczę. Na razie sam widok ubytków na sekundniku wskazuje na konieczność serwisu, bo obawiam się że drobiny czerwonej farby są już w mechanizmie.
  12. ireo

    Nasze nowe nabytki vintage

    Aha, to wiele wyjaśnia. Zastanawiałem się skąd mogły się wziąć te jakby zacieki, widoczne najbardziej po lewej stronie. Profesjonalny zegarmistrz raczej by wiedział, że takiej tarczy nie da się "wyczyścić" bez jej uszkodzenia ale cóż, na Forum napisano już tomy o "fachowcach". Znajomość całej historii daje więcej swobody w decyzji co zrobić z tą tarczą, można się zastanowić czy nie przywrócić oryginalnego koloru. Wskazówka sekundowa na pierwszy rzut oka wygląda na późniejszą od całej reszty zegarka o co najmniej 20 lat ale to nie problem, można ją odnowić albo dobrać inną. Oryginalny sekundnik powinien być cieńszy i mieć przeciwwagę w kształcie kropli. Mechanizmu nie widać ale obstawiałbym, że to lata '50 czyli blisko.
  13. ireo

    Nasze nowe nabytki vintage

    Fajny zegarek. Wskazówki tak, ale co do tarczy nie mam pewności. Jest taka pokusa, żeby przywrócić zegarek do stanu "jak nowy", ale w przypadku tak ładnie spatynowanej tarczy raczej bym to odradzał. To co warto zobić najpierw, to odnowić wskazówki i zobaczyć jak wtedy będą wyglądać. Na tarczy proponuję tylko podczyścić i wypolerować górną powierzchnię indeksów i napisu "Doxa". Można oczywiście wszystko zmyć i dać nowy lakier z kompletną renowacją indeksów ale ryzyko jest takie, że zegarek straci indywidualny charakter, który zyskał w ciągu kilkudziesięciu lat.
  14. Nie bardzo. Jestem z tych umiarkowanie aspołecznych. Rzecz w tym, że od czasu gdy moje chi wyostrzyło się w pojedynkach z infoliniami, ostrzega mnie przed generatorami cytatów, które próbują zająć miejsce świadomych form życia i przejąć kontrolę nad światem.
  15. Luuudzie, teraz nic tylko te cytaty. Zaciął się?
  16. A można być w obydwu grupach?
  17. Właśnie, większość nawet się nie domyśla że chodziło o fryzurę.
  18. Żartowałem, oczywiście „Ghost Dog" to głębokie kino niuansów na miarę Tarkowskiego i Bergmana, tylko większość nieoświeconej publiczności ma „zbyt głośne umysły” i nie ma dokąd zrobić tego „kroku w tył”.
  19. W rzeczywistości po kantońsku. Jakiś Ukrainiec na eBayu twierdził nawet, że to zegarek "made in USSR", ale raczej nie. Fajny zabytek z niezapomnianych lat '80.
  20. Najpierw pozwoliłeś wyeliminować najlepszą muzykę z wątku o najlepszej muzyce, bo kiedy wyrzucić klasykę i jazz to mało co zostanie, a teraz narzekasz? Ale kawałki Cave'a są fajne. W tym pierwszym efekt byłby jeszcze lepszy gdyby się zamienili fryzurami.
  21. "Ghost Dog" to taki hot dog, który kupiłeś i natychmiast upuściłeś na chodnik? Nie przyszło mi do głowy uwierzyć w historię grubego Murzyna wywijającego japońskim mieczem, w dodatku dotykającego klingi paluchami, ale po obejrzeniu "trailera" zainteresowałem się tym dziełem. Zapowiada się całkiem niezła komedia. P.S. "Andrzeeej, krokodyl bańki puszczaaa..." Polański wraz z resztą ekipy prześladował na planie biedną Jolę Umecką, która ze stresu wpadła w bulimię. Wkręcali ją wtedy, że styropian z kamizelek ratunkowych nadaje się do jedzenia jako rzekome racje żywnościowe dla rozbitków. Frykowski z Polańskim udawali że jedzą ten styropian, a ona naprawdę go jadła.
  22. Chciałbym ale niestety, jest wręcz przeciwnie Przyjmę więc Twoje pytanie za komplement. Gdyby udało mi się trafić na Cartiera Tank à Guichets to raczej nie oparłbym się pokusie ale, podobnie jak cała kolekcja Privé tej marki, są to zegarki bardzo trudno dostępne. Rozglądałem się dosyć długo za zegarkiem heure sautante w stylu Art déco, w prostokątnej kopercie. Poczynając od pierwszej połowy lat '20, takie modele oferowało wielu producentów, od Audemars Piguet, Bregueta i Rolexa, przez takie marki jak Doxa, do kompletnie anonimowych. Łatwiej o egzemplarz w kopercie okrągłej lub owalnej, kanciaste są rzadsze, przynajmniej w Europie. Bardzo obiecującą sztukę odkryłem jakiś czas temu w USA przez Ch24 ale nie zdążyłem kupić, widać nie tylko mnie się podobała. Był to jakiś no name w złotej kopercie, opisany jako przedwojenny vintage; był albo ładnie zachowany, albo dobrze odnowiony. Sprzedał się zanim zdążyłem dobrze się namyślić. Ten tutal to chiński produkt, ponad sto razy tańszy od mojego prawdziwego Cartiera Tank Américaine. Gdyby był jakiś konkurs na największą rozpiętość wartości zegarków w kolekcji, być może miałbym szanse na podium. Kupiłem to coś dla zabawy, nie ma nawet mechanicznego modułu jump hour lecz zwykły kwarc, co można zauważyć przyglądając się dziewiątce na zdjęciu. Godziny w okienku nie przeskakują tylko tak sobie leniwie pełzną, przez co czasami nie są widoczne w całości. Zegarek nie powala czytelnością (chyba że w okularach, bez których wg @mario1971 już nie daję rady ) ale działa i jest całkiem dokładny. Jest gdzieś osobny temat o zegarkach chińskich, które w większości są ordynarnymi podróbami, niektóre nawet kilku zegarków na raz i w takich konfiguracjach, które nie przyszłyby mi do głowy. Tego zegarka nie potraktowałem jak podróbki, choćby dlatego że historyczne modele różnych producentów bywały do siebie podobne jak klony, przypuszczalnie Cartier nie był nawet pierwszy. Skoro jednak pierwszym skojarzeniem okazuje się Cartier, to być może w zamyśle "projektanta" z jakiegoś Shenzhen tak właśnie miało być, chociaż Tank à Guichets to zupełnie inny poziom wykonania, nie mówiąc już o grubości koperty.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.